Największy akcjonariusz Bumechu oskarżony

opublikowano: 04-10-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Marcin Sutkowski, były prezes giełdowej firmy, a dziś szef jednej z jej spółek córek, w aż trzech sprawach zasiądzie na ławie oskarżonych. Zapewnia, że niesłusznie.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • o co w aż trzech różnych sprawach oskarżony jest Marcin Sutkowski, największy akcjonariusz Bumechu i jego prezes w latach 20132020?
  • dlaczego były szef giełdowej spółki nie przyznaje się do winy i jak komentuje przedstawione mu zarzuty?
  • a jak odpowiada na pytanie, czy w związku z tymi trzema sprawami karnymi nie powinien zrezygnować ze stanowisk, pełnionych w grupie Bumechu?
  • i co to wszystko ma wspólnego z publikacją “Pulsu Biznesu” sprzed pięciu lat?

Jeszcze kilka lat temu Bumech, świadczący usługi dla górnictwa, uciekał przed bankructwem, zawierając układ z wierzycielami. Po przejęciu Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia (PGS) dzięki wysokim cenom węgla stał się jedną z gwiazd GPW, a jego wycena przekroczyła 1 mld zł (dziś oscyluje wokół 870 mln zł). Największym beneficjentem eksplozji kursu jest Marcin Sutkowski, właściciel 35,8 proc. akcji, wartych ponad 300 mln zł. Prezes Bumechu w latach 2013-20, potem szef PGS, a dziś prezes innej spółki z grupy, Modern Solutions for Environment (MSE), ma też jednak powody do zmartwień. PB ustalił, że wkrótce zasiądzie na ławie oskarżonych w trzech różnych sądach: w Katowicach, Tychach i Sosnowcu.

Dom seniora i wierzytelności

Pięć lat temu w artykule „Bumech: o czym nie wiedzą inwestorzy” ujawniliśmy, że prokuratura prowadzi kilka śledztw, dotyczących giełdowej spółki. Okazuje się, że część z nich zakończyła się przedstawieniem Marcinowi Sutkowskiemu (zgadza się na podawanie pełnych danych osobowych) zarzutów popełnienia przestępstw.

Z otwartą przyłbicą
Z otwartą przyłbicą
Nie wstydzę się tego co robię oraz uważam, że działam rzetelnie i uczciwie na rzecz podmiotów, które reprezentuję - tak Marcin Sutkowski, były prezes i od lat największy akcjonariusz Bumechu, tłumaczy zgodę na publikację swoich danych i wizerunku po przedstawieniu przez prokuraturę zarzutów, z którymi się nie zgadza.
Marek Wiśniewski

Pierwsza ze spraw dotyczy wydarzeń z 2014 r., kiedy to Bumech chciał skupić wierzytelności wobec swego kontrahenta: Przedsiębiorstwa Robót Górniczych Mysłowice (PRG Mysłowice). Usługę, wartą 440 tys. zł brutto, zlecił firmie RS Consulting, należącej do Radosława Smorczewskiego. Jak ujawniliśmy w PB w 2017 r., ponad 80 proc. kwoty wyłożonej przez Bumech, 369 tys. zł brutto, trafiło jednak z RS Consulting do Fundacji Przystań w Lubinie (dziś Fundacja Przystań w Ścinawie), ówczesnego znaczącego akcjonariusza Bumechu.

Fundatorem i szefem rady fundacji był… Marcin Sutkowski, a jej prezesem Dorota Giżewska, członkini rady nadzorczej Bumechu do grudnia 2021 r., a prywatnie kuzynka Marcina Sutkowskiego.

Pięć lat temu pytaliśmy ówczesnego prezesa Bumechu, na czym miały polegać usługi „wyszukiwania wierzytelności”, które wykonała związana z nim fundacja, skoro Bumech sam dysponował informacjami o długach PRG Mysłowice (nie tylko bowiem współpracował z tą spółką, ale też rozważał jej przejęcie, w związku z czym wykonał jej audyt). Odpowiedzi nie uzyskaliśmy, a Marcin Sutkowski odesłał nas do RS Consulting. Radosław Smorczewski przekazał jedynie PB, że „kooperant” w postaci fundacji został mu „narzucony” i odmówił dalszej rozmowy.

O sprawę zapytaliśmy więc prezeskę fundacji, na co dzień zajmującą się innymi rzeczami niż „wyszukiwanie wierzytelności”, bo… prowadzeniem w dolnośląskiej Ścinawie domu seniora „Przystań” i warsztatów terapii zajęciowej „Uśmiech”. Dorota Giżewska nie chciała jednak rozmawiać z PB.

Poszukiwanie tytułu do transferu

Ostatecznie prokuratura uznała działania jej kuzyna za karalną niegospodarność i działanie na szkodę Bumechu. Zdaniem śledczych Marcin Sutkowski „dysponował wiedzą na temat wierzycieli PRG Mysłowice i miał możliwość przeprowadzenia negocjacji i transakcji w ramach struktury organizacyjnej Bumechu”, a transakcje z udziałem RS Consulting i fundacją „nie miały charakteru rynkowego i służyły jedynie poszukiwaniu tytułu prawnego i faktycznego do transferu środków pieniężnych z Bumechu do Fundacji Przystań. Tym samym Marcin Sutkowski miał wyrządzić giełdowej spółce „znaczną szkodę majątkową w kwocie co najmniej 300 tys. zł”.

Były szef Bumechu tłumaczy, że za poradą prawników spółki wierzytelności zostały zakupione za pośrednictwem profesjonalnej firmy, by w przypadku upadłości PRG Mysłowice syndyk nie mógł unieważnić transakcji. Zaznacza, że RS Consulting zaoferował bardzo korzystną cenę, ponaddwukrotnie niższą od oferowanej przez inne firmy.

- W przypadku tej operacji Bumech odniósł korzyść, co podkreślone jest w argumentacji sądu pierwszej instancji, który umorzył sprawę, nie znajdując w niej przesłanek wskazujących na czyn zabroniony - podkreśla Marcin Sutkowski.

Rzeczywiście 15 lipca 2022 r. Sąd Rejonowy Katowice-Wschód umorzył sprawę. Prokuratura jednak odwołała się od tej decyzji, a 14 września 2022 r. Sąd Okręgowy w Katowicach umorzenie uchylił i nakazał prowadzenie procesu.

Poznaj program konferencji “Odpowiedzialność karna, karno-skarbowa, podatkowa członka zarządu”, 16 listopada 2022, Warszawa >>

Wina spółek skarbu państwa

W drugiej ze spraw, która kilka dni temu trafiła do Sądu Rejonowego w Sosnowcu, Marcin Sutkowski oskarżony jest o popełnienie przestępstwa skarbowego. Zdaniem prokuratury polegało ono na tym, że od lutego 2016 r. do maja 2017 r., pełniąc funkcję prezesa Bumechu, Marcin Sutkowski nie wpłacał na rachunek fiskusa podatku PIT od wypłaconych pracownikom wynagrodzeń za: styczeń 2016 r. oraz okresy od maja do grudnia 2016 r. i od lutego do kwietnia 2017 r. w łącznej kwocie 1,336 mln zł, „powodując uszczuplenie należności podatkowej dużej wartości”.

Marcin Sutkowski twierdzi, że do opóźnień w płatności podatku od wynagrodzeń pracowników w latach 2016-17 doszło w wyniku nieprzestrzegania przepisów dotyczących terminów zapłaty przez dwie spółki skarbu państwa: Polską Grupę Górniczą i giełdową JSW, które zamiast płacić Bumechowi w ciągu 60 dni, robiły to po 150, a nawet 180 dniach.

- W tamtym okresie cała branża górnicza była w fatalnej kondycji, a niezawinione przez firmę zatory w płatnościach wymuszały decyzje, które w pierwszym rzędzie gwarantowały wypłaty należności pracownikom – tłumaczy Marcin Sutkowski.

Podkreśla, że wszystko zostało naprawione w pierwszym możliwym momencie, należności wobec urzędu skarbowego zostały spłacone wraz z odsetkami i dziś giełdowa spółka nie ma u fiskusa żadnych zaległości. Dlatego były szef Bumechu ocenia, że „sprawa karna to raczej kwestia statystyki prokuratorskiej niż dążenia do sprawiedliwości”.

Rezygnacji nie będzie

Trzecia ze spraw karnych Marcina Sutkowskiego, jedyna niedotycząca pełnienia funkcji szefa Bumechu, czeka na rozpoznanie przed Sądem Rejonowym w Tychach.

- Marcinowi S. przedstawiono zarzuty kierowania pojazdem wbrew zakazowi wynikającemu z prawomocnego orzeczenia sądu oraz kierowania tymże pojazdem pomimo wydanej wobec niego decyzji o cofnięciu do tego uprawnień – informuje Maria Paszek, szefowa Prokuratury Rejonowej w Tychach.

- Rzeczywiście zatrzymano mi prawo jazdy na rok, zaś po upływie tego okresu byłem przekonany, że uprawnienia do kierowania już posiadam. Niestety w związku z pandemią dokumenty krążyły między instytucjami i okazało się, że de facto ten rok wydłużył się o kolejne 1,5 roku do 2,5 roku. Zbagatelizowałem sprawę ze względu na liczne wyjazdy i nie zdążyłem odwołać się od decyzji administracyjnej. Obecnie odwołuję się w tej sprawie do sądu, bo nie czuję się winny. Nawet najgorszemu przestępcy okres aresztu zalicza się na poczet wykonania kary, a moje prawo jazdy „system” zatrzymał na 2,5 roku, mimo decyzji sądu o 12 miesiącach – komentuje Marcin Sutkowski.

Czy nie uważa jednak, że w związku z aż trzema sprawami karnymi powinien zrezygnować z zasiadania w organach dwóch spółek córek Bumechu - szefa rady nadzorczej PGS i prezesa MSE? Na tak postawione pytanie nie odpowiada wprost.

- Jestem przekonany, że to dzięki mojemu uporowi, ciężkiej pracy i wsparciu zaledwie kilku osób spółka nie jest dziś bankrutem. Zrealizowana koncepcja przejęcia PGS czy obecnie wdrażany system strategicznej współpracy z RPA oraz logistycznej kontroli procesów importowych to moje pomysły, realizacje i wykonanie. Podobnie myślą akcjonariusze, którzy na ostatnim walnym w czerwcu dziękowali mi za wieloletnią walkę o Bumech, oraz rada nadzorcza, która przy okazji zmiany prezesa spółki we wrześniu wyrażała oczekiwanie, abym wrócił na to stanowisko – mówi Marcin Sutkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane