Amerykańscy inwestorzy nadal sprzedają akcje. Początek sesji wprawdzie
zdominował popyt, ale trwało to względnie krótko. Sektor energii doświadczył
dużej zmienności. Na początku akcje spółek z branży naftowej drożały po decyzji
sądu w Nowym Orleanie blokującym sześciomiesięczne moratorium na odwierty na
Zatoce Meksykańskiej. Potem taniały w związku z zapowiedzią odwołania się
administracji USA od decyzji, a także ze spadkiem notowań ropy, która wcześniej
wyraźnie drożała. Segment energii najwięcej tracił spośród 10 głównych segmentów
S&P500 – aż 2,7 proc. Niewiele mniejsze straty notowały segmenty spółek
użyteczności publicznej (2,5 proc.) i przemysłowych (2,4 proc.). Większy niż
rynek spadek zanotowały jeszcze segmenty materiałowy i consumer discretionary
(po 2,2 proc.). Najmniejsze spadki zanotowały segmenty IT (0,9 proc.), spółek
ochrony zdrowia (0,9 proc.) i usług telekomunikacyjnych (-0,56 proc.). Tylko 18
spółek z S&P500 kończyło sesję wzrostem kursu. Spośród 30 blue chipów
wchodzących w skład średniej Dow Jones udało się to tylko dwóm. Johnson &
Johnson oraz Merck drożały jednak o mniej niż 0,1 proc. Najmocniej traciły
Alcoa, największy w USA producent aluminium (3,7 proc.), oraz Caterpillar, jeden
z największych na świecie producentów ciężkiego sprzętu budowlanego (3 proc.).
Publikacja znacznie gorszych niż oczekiwano danych o sprzedaży domów na rynku
wtórnym spowodowała przecenę akcji spółek budujących domy. Ich branżowy indeks
stracił 3 proc., m.in. za sprawą przeceny akcji PulteGroup. Do udanych zaliczy
wtorkową sesję Apple. Jego akcje zdrożały o 1,4 proc. m.in. dzięki informacji,
że spółka w mniej niż trzy miesiące sprzedała już ponad 3 mln iPadów.
MD
Największy spadek od dwóch tygodni
Dow Jones spadł o 1,43 proc., a S&P500 o 1,61 proc. To największe spadki indeksów od sesji z 4 czerwca, po której zaliczyły tegoroczne minima. Nasdaq stracił 1,19 proc.