Filantropia na miarę XXI wieku jest zarządzana jak firma, podlega ścisłej rachunkowości i korzysta z wielu innych instrumentów finansowych i prawnych — twierdzi australijski etyk Peter Singer, który ukuł pojęcie „efektywny altruizm”. Chodzi w nim o to, by pomoc — po pierwsze — trafiała do naprawdę potrzebujących, a po drugie — wywoływała rzeczywistązmianę społeczną. Jak zbliżyć się do tego ideału? Dobroczynność powinna polegać na działaniach zorganizowanych, ukierunkowanych na określone cele, wyznaczonych w czasie i zakończonych efektem, które można ocenić i zmierzyć. Gdzie nie krzewi się idei efektywnego altruizmu, tam trudniej o ofiarodawców i wolontariuszy. W Polsce barierami filantropii są stosunkowo niski poziom zamożności społeczeństwa i brak zaufania do fundacji i stowarzyszeń. Prawie połowa (48 proc.) badanych uważa, że w organizacjach charytatywnych często dochodzi do nadużyć i prywaty. Inny problem tkwi w niedostatecznej edukacji społeczeństwa.Według ubiegłorocznych badań TNS Polska, większość z nas chce pomagać, ale nie bardzo wiemy komu. O modzie na racjonalne pomaganie świadczy międzynarodowy „Indeks Dobroczynności BNP Paribas 2015”. Ponad połowa (51 proc.) potencjalnych społeczników zasięga porad dotyczących filantropii u rodziny. Niemal co czwarty ankietowany prosi o wskazówki doradców i pracowników agencji do spraw dobroczynności (39 proc.) lub zewnętrznych ekspertów (37 proc.). Natomiast 67 proc. respondentów na świecie i 78 proc. w Europie uważa, że aby być efektywnym filantropem, niezbędni są konsultanci finansowi lub prawni.
Najwyższy czas na efektywny altruizm
opublikowano: 2016-10-05 22:00
Emocjonalny impuls warto przekuć w przemyślaną strategię społeczną. Wtedy pomoc trafi do naprawdę potrzebujących i może wywołać rzeczywistą zmianę społeczną.