Najwyższy czas na przebudzenie

Adam Sofuł
opublikowano: 18-04-2008, 00:00

Rok minął od chwili, kiedy szef UEFA z niejakim zaskoczeniem odczytał, że organizatorami piłkarskich mistrzostw Europy w 2012 roku będą Polska i Ukraina. Po fali euforii przyszły wątpliwości — nie mamy stadionów, na których można rozgrywać turniej, dróg, którymi mogliby dojechać kibice, wreszcie hoteli, gdzie mogliby przenocować. Ale wszyscy pocieszaliśmy się, że taka już polska natura, że najlepiej sprawdzamy się, gdy stoimy pod ścianą. Na razie niewiele na to wskazuje, chociaż pod ścianą staliśmy już w momencie ogłoszenia decyzji.

Styczniowy raport UEFA na temat przygotowań Polski i Ukrainy do mistrzostw nie tchnął optymizmem. Trudno też oczekiwać otuchy po najnowszym, który być może będzie opublikowany już dzisiaj. Spółka PL 2012 zachowuje urzędowy optymizm, twierdząc, że wszystko idzie zgodnie z harmonogramem. Sęk w tym, że to bardzo napięty harmonogram. I w ocenie UEFA organizacja EURO 2012 jest wciąż związana z dość wysokim ryzykiem. Czas jednak pracuje dla nas, z każdym miesiącem — o ile nie zanotujemy jakichś szokujących wpadek — odebranie nam prawa organizacji turnieju jest coraz mniej prawdopodobne, bo coraz mniej prawdopodobne jest, że jakiś konkurent zdąży z przygotowaniami. To, że Ukraina ma podobne problemy, jest mizernym pocieszeniem.

Musimy wierzyć na słowo, że przygotowania idą pełną parą, bo stadiony drogi i hotele nie wyszły na razie poza etap komputerowych wizualizacji. Na przykładzie organizacji tej imprezy dość dobrze widać, jak zły wpływ na gospodarkę (a organizacja EURO 2012 jest przedsięwzięciem gospodarczym) mają zawirowania polityczne, by wspomnieć tylko wymianę kadr w kolejnych komitetach organizacyjnych. Teraz mamy falę owych zmian kadrowych za sobą i wypada mieć nadzieję, że to ostatnie takie zmiany w okresie przygotowawczym i teraz wszystkie komitety będą mogły skoncentrować się na pracy. Czas najwyższy, bo pierwszy rok przygotowań nieco osłabił nasz optymizm. Zwłaszcza jeśli chodzi o infrastrukturę drogową, gdzie niemal nie widać współpracy między Polską a Ukrainą.

Organizacja EURO 2012 słusznie jest uznawana za szansę na rozwój infrastruktury. Na razie trudno uznać, że Polska z tej szansy potrafi skorzystać. Nie można jednoznacznie stwierdzić, że miniony rok został zmarnowany, ale przygotowania toczyły się dość sennie. Najwyższa pora na przebudzenie, bo sukces tej imprezy będzie miał wymierne — nie tylko gospodarcze, ale również polityczne — skutki. W razie organizacyjnego niepowodzenia wstyd z tego powodu będzie najmniejszą ceną, jaką przyjdzie nam zapłacić.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu