Nalot z Ukrainy

Marta Filipiak
opublikowano: 2005-06-30 00:00

Wszystko wskazuje na to, że połączenia krajowe wykonywać będzie ukraiński przewoźnik. Ma zapewnić gęstą siatkę i niskie ceny.

Coraz większe zainteresowanie lataniem między lotniskami regionalnymi w Polsce już wkrótce zaowocuje pierwszymi rejsami. Przewozów prawdopodobnie podejmie się firma zza wschodniej granicy.

— Do realizacji tego przedsięwzięcia zgłosiło się kilka firm z kapitałem zagranicznym, m.in. z Ukrainy czy Wielkiej Brytanii. Na dziś najbardziej zaawansowane są rozmowy z firmą posiadającą kapitał ukraińskiego skarbu państwa, która nie tylko produkuje samoloty, ale również wykonuje przewozy pasażerskie — mówi Zbigniew Sałek, wiceprezes Portu Lotniczego we Wrocławiu, współtwórca projektu.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że mogłaby to być spółka przewozowa utworzona z udziałem Państwowych Zakładów Lotniczych w Charkowie, producenta samolotów typu Antonow.

Wystarczy 300 zł

Zgodnie z zapowiedziami pierwsze, 48-osobowe samoloty wystartują za kilka tygodni.

— Jeśli rozmowy zakończą się pozytywie, to pierwsze loty mogą odbyć się już jesienią — zapowiada Zbigniew Sałek.

Co ważne dla pasażerów — cena biletów powinna być konkurencyjna w stosunku do biletów, nie tylko obecnie działających połączeń krajowych LOT, ale nawet przejazdów kolejowych.

— Na poszczególnych trasach będzie można latać średnio za 300 zł. Firmie zależy na tym, by ekspansywnie działać na europejskim rynku i zdobywać kolejnych klientów — wyjaśnia Zbigniew Sałek.

Nie tylko w Polsce

Proponowana siatka połączeń ma obejmować m.in. Wrocław, Łódź, Bydgoszcz, Poznań, Kraków, Katowice, Gdańsk, Rzeszów i to bezpośrednio, bez przesiadek na warszawskim Okęciu.

— W planach mamy połączenie miast, między którymi podróż trwa obecnie kilkanaście godzin i uniemożliwia odbycie jej w ciągu jednego dnia — mówi Zbigniew Sałek.

Co istotne — nie tylko polskich.

— Staramy się o otwarcie połączeń m.in. do Lwowa, miast niemieckich czy Popradu — dodaje Zbigniew Sałek.

Stosunkowo niskie ceny mogą być szansą dla projektu.

— Jeśli rzeczywiście koszty będą porównywalne do połączeń kolejowych, to myślę, że przedsięwzięcie ma duże szanse powodzenia. Wyzwaniem może jednak być przekonanie podróżnych do korzystania ze sprzętu z Ukrainy. Po wymianie floty przez LOT Polacy zdążyli się już przyzwyczaić do zachodnich standardów — ocenia Włodzimierz Rydzkowski z katedry polityki transportowej Uniwersytetu Gdańskiego.