Nareszcie na swoim

Po wielu perturbacjach hotel na Okęciu zaczął działać samodzielnie. Ale wciąż trwa spór z zarządcą — Tishman Hotel Corporation.

Nareszcie na swoim

Marta Filipiak
opublikowano: 20-06-2006, 00:00

Po wielu perturbacjach hotel na Okęciu zaczął działać samodzielnie. Ale wciąż trwa spór z zarządcą — Tishman Hotel Corporation.

Hotel Courtyard by Marriott na Okęciu, położony kilka kroków od portu lotniczego, nie narzeka na brak gości. To wymarzone miejsce dla biznesmenów wpadających na kilka godzin do Warszawy. Ze względu na lokalizację bije rekordy obłożenia. W 2004 r. zapełnienie sięgało 55,1 proc. pokoi, w ubiegłym — 67,8 proc.

Od kilku lat trwa konflikt właściciela obiektu z byłym jego zarządcą. Port-Hotel, właściciel Marriotta z Okęcia — spółka w 100 proc. należąca do Państwowego Przedsiębiorstwa Porty Lotnicze (PPL) — nie mając doświadczenia w biznesie hotelarskim, zatrudnił znanego amerykańskiego operatora takich obiektów — Tishman Hotel Corporation (THC), by uruchomił, a potem prowadził hotel.

Bez wytłumaczenia

Współpraca zaczęła się w lutym 2002 r. Hotel wkrótce zaczął przyjmować gości. Jednak szybko pojawiły się problemy. Według Port-Hotelu, THC zawyżał kosz- ty tak bardzo, że wyniki sys- tematycznie się pogarszały. W październiku 2004 r. Port-Hotel wypowiedział zawartą na 20 lat umowę z THC. Uzasadniał decyzję nieprawidłowościami w księgach rachunkowych, nieterminowym rozliczaniem należności oraz naruszeniami prawa pracy.

Kierownictwo Port-Hotelu podkreśla, że THC nie inwestował w projekt własnych pieniędzy, a całość wydatków związanych z budową i otwarciem hotelu finansowała strona polska. THC w blisko półrocznym okresie naprawczym trwającym do marca 2005 r. nie potrafił rozliczyć się z budżetu przekazanego na otwarcie hotelu. Na światło dzienne wyszły kolejne nieprawidłowości, m.in. wydawanie pieniędzy spółki na prywatne loty, hotele i kolacje dla pracowników i wypłacanie dodatkowych gratyfikacji bez zgody pracodawcy. THC odpiera zarzuty.

„Od 18 miesięcy, odkąd PPL i Port-Hotel bezprawnie zerwały z nami umowę, nie pojawiły się zarzuty, że próbowaliśmy działać na szkodę hotelu czy go przejąć. Podczas naszej pracy osiągał dobre wyniki” — komentuje biuro prasowe THC.

Spółka zakończyła 2004 r. przychodami 22,8 mln zł, kolejny przyniósł 28,9 mln zł.

Uratowana marka

Konflikt groził utratą marki. A nie da się ukryć, że szyld Marriotta nobilituje. Nazwy „Courtyard by Marriott” używano na podstawie trójstronnej umowy franczyzowej między THC, Port-Hotelem i Marriottem. THC groził, że w razie zerwania współpracy z dotychczasowym operatorem, hotel straci także prawo do nazwy. Port-Hotel znalazł rozwiązanie: uznał, że sam zostanie zarządcą.

— Przekonaliśmy Marriotta, że poradzimy sobie jako samodzielny zarządca hotelu i możemy być partnerem w umowie franczyzowej — mówi Tomasz Schulz, prezes Port-Hotelu.

Port-Hotel działał więc pod szyldem Marriotta na podstawie doraźnego porozumienia, a po negocjacjach, 18 stycznia 2006 r. International Hotel Licensing Company, firma udzielająca marki Courtyard by Marriott, oraz Port-Hotel podpisały nową umowę. Według niej od 1 stycznia 2006 r. Port-Hotel stał się franczyzobiorcą. Szyld został ocalony.

Grube miliony

Nie wszystko jednak ułożyło się pomyślnie.

— W ostatnim możliwym momencie osoby pracujące dla THC dokonały ogromnych przelewów ze środków hotelu. Razem z kwotami nieuzasadnionych wydatków poniesionych przed otwarciem hotelu THC wszedł nieformalnie w posiadanie ponad 2 mln zł — mówi Tomasz Schulz.

THC z kolei domaga się od Port-Hotelu 30 mln zł. Wynika to ze średniego rocznego wynagrodzenia dla THC Warsaw Airport (około 500 tys. dolarów) w ciągu 20 lat. Port-Hotel uważa te roszczenia za absurdalne. Podkreśla, że roczne wynagrodzenie THC miało — według umowy — ściśle wiązać się z wynikami hotelu.

Dwa razy w prokuraturze

16 maja 2005 r. Port-Hotel złożył zawiadomienie do prokuratury. O wyrządzenie szkody majątkowej oskarżył trzech pracowników THC. 4 lipca prokuratura wszczęła śledztwo, a w trzy miesiące później je umorzyła „wobec braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu zabronionego”.

Port-Hotel nie złożył broni. W połowie listopada wniósł zażalenie na postanowienie o umorzeniu śledztwa. Prokurator jednak go nie uznał i skierował sprawę do rozpoznania przez Sąd Rejonowy w Warszawie. Sąd dał się przekonać. 5 maja uwzględnił zażalenie, uchylił postanowienie o umorzeniu śledztwa i nakazał prokuraturze rejonowej wrócić do sprawy.

— Sąd przywrócił postępowanie, bo prokuratura nie przesłuchała wszystkich naszych świadków. Dwa razy umorzyła śledztwo i wierzymy, że po raz kolejny to zrobi. PPL i Port-Hotel dążą do tego, by sprawa przyjęła wymiar kryminalny, podczas gdy jest to spór kontraktowy — mówi przedstawiciel THC.

Tymczasem sąd przekonały głównie argumenty przedstawione przez pełnomocnika spółki. Oparte zostały one m.in. na ekspertyzie przygotowanej przez Ernst & Young. Firma analizowała finansową stronę działalności THC w hotelu na Okęciu. Sąd otrzymał również dowody wskazujące, że przelewów dokonały nieuprawnione do tego osoby będące pracownikami THC.

Jeszcze trochę potrwa

Port-Hotel nie liczy, że sprawa szybko się zakończy, bo dwóch byłych pracowników THC nie mieszka w Polsce. Pozostaje jednak jeszcze inna droga. W umowie THC z Port-Hotelem strony zgodziły się na rozstrzyganie sporów przez sąd arbitrażowy w Warszawie.

— Gdyby THC miał podstawy sądzić, że spór wygra, to zwróciłby się do sądu arbitrażowego natychmiast po zerwaniu umowy — uważa Sylwester Pieckowski, adwokat Port-Hotelu.

Historia ma jeden plus. Walka o markę wyszła Port-Hotelowi na dobre, bo zaowocowała dodatkową umową. Według niej International Hotel Licensing Company ma pierwszeństwo w oferowaniu i zawieraniu z Port-Hotelem umowy franczyzy Courtyard by Marriott dla nowych trzy- lub czterogwiazdkowych obiektów w Polsce, w których budowie będzie uczestniczył Port-Hotel. A spółka myśli o rozszerzaniu działalności: analizuje możliwość budowy drugiego hotelu na Okęciu, we Wrocławiu albo w Krakowie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Filipiak

Polecane