Narolco wpadło w oko inwestorowi z Azji

Dystrybutor produktów dla rolników może się stać drugą jaskółką, która rozrusza konsolidację w branży, dobijanej przez niskie marże i spadek sprzedaży

Za początek większej konsolidacji branży handlującej środkami ochrony roślin, paszami i maszynami rolniczymi eksperci i gracze z tego rynku uznali zakup przed dwoma laty — za ponad 92 mln zł — Kazgodu przez irlandzki Origin Enterprises.

Firma Narolco ma siedzibę w rejonie mocnym w produkcji kukurydzy, a jej suszenie i obrót nią to jedna z nóg biznesu spółki z Rypina.
Zobacz więcej

WŚRÓD PÓL KUKURYDZY:

Firma Narolco ma siedzibę w rejonie mocnym w produkcji kukurydzy, a jej suszenie i obrót nią to jedna z nóg biznesu spółki z Rypina. Bloomberg

Jesienią zeszłego roku natomiast na łamach „PB” akwizycje zapowiadał Chemirol, czołowy krajowy dystrybutor, mający 1,5 mld zł obrotów i 900 pracowników. Przyznał wówczas, że wśród konsolidujących branżę nad Wisłą będą też inwestorzy z Azji, którzy bardzo intensywnie jej się przyglądali. Dotychczas jednak nie było żadnej znaczącej transakcji. Impuls może dać firma Narolco z Rypina (woj. kujawsko- -pomorskie), która znajdzie się po stronie przejmowanego.

Pogoń za dostawcami

— Firmą interesuje się duży inwestor zagraniczny z Dalekiego Wschodu. Rozmawiamy też z innymi branżowymi graczami, również krajowymi — mówi Mikołaj Lipiński z Blackpartners, doradcy transakcyjnego Narolco. Henryk Fosiński, prezes i większościowy akcjonariusz rypińskiej firmy, twierdzi, że w końcu naprawdę przyszedł czas na konsolidację.

— Rośnie siła dostawców nawozów, pasz itp., którzy się łączą, więc odpowiedzią musi być też konsolidacja w dystrybucji. Sami nie jesteśmy w stanie wystarczająco szybko się rozwijać, by za nimi nadążyć. Od jakiegoś czasu pojawiają się firmy azjatyckie, poszukujące na polskim rynku spółek, więc my także podjęliśmy rozmowy — dodaje Henryk Fosiński.

Wraz z pozostałymi właścicielami Narolco jest gotowy do sprzedaży całości lub części firmy. Zeszłoroczne przychody Narolco przekroczyły 110 mln zł. Spółka zatrudnia ponad 40 osób. W ostatnim czasie inwestowała w zwiększenie obrotu płodami rolnymi, a poza typową ofertą — środków ochrony roślin, pasz i maszyn dla rolnictwa ma również karmy dla gołębi.

Wspólne zakupy

Pytany o tę i inne potencjalne akwizycje Marek Dereziński, prokurent Chemirolu, stwierdza, że spółka „przygląda się całemu rynkowi i go bada”. — Przejęcia pozostają w naszej strategii, choć rzeczywiście przez ostatni rok nie doszło do takich transakcji. Spodziewaliśmy się, że na rynku znacznie więcej będzie się działo. Zeszły rok był jednym z najtrudniejszych dla branży, być może więc w końcu rzeczywiście nastąpi konsolidacyjne przyspieszenie — mówi Marek Dereziński.

Chodzi m.in. o niespotykany wynik sprzedaży środków ochrony roślin. Rynek rósł co najmniej przez ostatnich 25 lat (wcześniej nie gromadzono danych), a nagle w 2016 r. skurczył się o 4-8 proc. (według różnych źródeł).To wciąż jednak niebagatelne wydatki — prawie 3 mld zł. Kolejny zły rok odnotowali także producenci, a więc także dystrybutorzy nowych maszyn rolniczych. Transakcji spodziewa się też Mikołaj Lipiński.

— Przez ostatnie lata branża rolnicza i powiązani z nią sprzedawcy produktów i usług bardzo się zmieniali. Pieniądze unijne zbliżyły nas pod względem wielkości gospodarstw i infrastruktury technicznej do zachodnich sąsiadów. Duże inwestycje sprawiły jednak, że rolnikom i firmom dostarczającym im towary mocno napięły się budżety. Dzisiaj długie terminy płatności, rozliczenia w naturze czy nawet nieoprocentowane kredyty na maszyny to już standard. Chociaż rynek przez te lata znacznie urósł, to nie nadążyła za tym ilość gotówki w systemie, co spowodowało, że mimo mocnej pozycji i znaczących obrotów wiele firm ma problemy z płynnością — dodaje członek zarządu Blackpartners.

Mówi też o innym niż konsolidacja rozwiązaniu. — Kilka firm stworzyło na przykład Polskie Składy Rolne, które wspólnie prowadzą politykę zakupową. Pozwala to wynegocjować lepszą cenę u dostawców i oferować szerszą gamę produktów dla rolników, dzięki temu można poprawiać marże, które w tej branży są wyjątkowo niskie, zwłaszcza w segmencie handlu zbożami — mówi Mikołaj Lipiński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy