Michalczewski agentem ubezpieczeniowym? Czemu nie? Zwłaszcza że to całkiem ciekawa promocja ubezpieczyciela.
Ma już klub fitness, prowadzi kilka innych firm, niebawem stanie się agentem ubezpieczeniowym HMI, dystrybutora produktów ubezpieczeniowych Ergo Hestii. Dariusz Michalczewski — bo o nim mowa — niekwestionowany przez 9 lat mistrz świata w boksie zawodowym — potwierdził, że definitywnie zerwał z profesjonalnym uprawianiem sportu i stawia na biznes w ubezpieczeniach.
Na razie nauka
— Kariera agenta ubezpieczeniowego to początek mojej nowej drogi. Mentalność nie pozwala mi długo leżeć do góry brzuchem — wyznał dziennikarzom „Tiger”.
O mariażu mistrza akurat z HMI zdecydowała znajomość Michalczewskiego z Peterem Grudniakiem prezesem HMP Polska, firmy, która zarządza w naszym kraju siecią sprzedaży ubezpieczeń HMI.
— Dariusz właśnie przygotowuje się do egzaminu na agenta. Przechodzi intesywny cykl szkoleń. Dajemy mu przy tym nasze pełne wsparcie i jestem pewien, że dzięki temu szybko osiągnie sukces — poinformował Peter Grudniak, wyrażając jednocześnie nadzieję, że agent Michalczewski — budując swoją sieć sprzedaży — będzie przykładem dla współpracowników HMI oraz magnesem dla nowych partnerów firmy.
— Głównym produktem, sprzedawanym przez sieć dystrybucyjną Dariusza, będzie Eventus, prywatne zabezpieczenie emerytalne, dzięki któremu nasz klient otrzymuje dożywotnią rentę, jeśli osiągnie 65 lat. Produkt jest oferowany na rynku polskim od 2002 r. — dodał Peter Grudniak.
Płacą za wszystko
Dariusz Michalczewski nie będzie zakładał nowej firmy, rozszerzy jedynie prowadzoną dotychczas działalność gospodarczą. Na biznes nie wykłada zresztą żadnych własnych pieniędzy. Wszystko finansuje HMP.
— Zwykle tak działamy; najpierw inwestujemy w człowieka, a potem oczekujemy efektów. Im lepsza sprzedaż, tym wyższa później pozycja agenta w firmie i jego prowizja — powiedział Peter Grudniak, uprzedzając tym samym pytania, czy inni agenci mają podobne warunki.
— Biuro już Dariuszowi wynajęliśmy. To żadna tajemnica, będzie urzędował tam, gdzie ma klub fitness, w centrum handlowym Manhattan w Gdańsku Wrzeszczu — dodał nasz rozmówca.
Przyszłych współpracowników „Tiger” jeszcze nie wybrał.
— Biura na razie nie widziałem, a sekretarki to chyba moja narzeczona wybierze — uśmiechnął sie nagabywany mistrz.
Kulisy związku
Przy całej sympatii dla Dariusza Michalczewskiego i jego nowych mocodawców przed południem w hotelu Polonia — gdzie odbyła się konferencja — mało kto oparł się wrażeniu, że „Tiger” ma być przede wszystkim twarzą HMI w Polsce i szansą firmy na osiągnięcie nad Wisłą większych niż do tej pory sukcesów. Taka swoista kampania marketingowa...
— Czy będę chodził od drzwi do drzwi i oferował ubezpieczenia? A co, myślicie, że nikt by mnie nie wpuścił, bo ja uważam, że nie byłoby tak źle — z charakterystycznym dla siebie humorem odpowiadał na zaczepki Michalczewski.
— Nasza dystrybucja tak nie działa. Sprzedajemy ubezpieczenia na zasadzie rekomendacji. Zadowoleni klienci informują swoich znajomych — ciągnął zaś Peter Grudniak.
Reasumując: Ja tam bym pana, panie Darku, wpuścił... Za innych mówić nie mogę. Tylko niech pan powie, po co to całe czarowanie?
