Kolejna seria dobrych danych makro przesądziła o wzrostach cen akcji. Inwestorzy dowiedzieli się w czwartek, że liczba tzw. nowych bezrobotnych spadła do poziomu z marca 2008 roku oraz że indeks aktywności przemysłu przetwórczego w regionie Filadelfii ma najwyższą wartość od października. Lepsze niż oczekiwano okazały się również dane o liczbie rozpoczętych budów domów oraz zezwoleń na budowę. To przyćmiło obawy o dalszy los Grecji. Zwłaszcza, że w mediach pojawiła się informacja, jakoby EBC zdecydował o zamianie posiadanych obligacji Grecji na dług tego kraju o dłuższym terminie zapadalności. Drożały surowce. Ropa osiągnęła najwyższą cenę od sześciu tygodni.
Wzrosła wartość indeksów wszystkich 10 głównych segmentów S&P500. Najmocniej drożały spółki materiałowe (1,7 proc.) oraz finansowe (1,6 proc.). Te ostatnie były na początku sesji pod presją po ostrzeżeniu Moody’s o możliwości obniżenia ratingów ponad 100 spółek finansowych z całego świata. Równie dużym popytem co spółki finansowe cieszyły się spółki IT. Najmniejsze wzrosty zanotowały indeksy spółek dóbr codziennego użytku, telekomunikacyjnych i ochrony zdrowia (po 0,7 proc.) oraz dostawców dyskrecjonalnych dóbr konsumpcyjnych (0,5 proc.). W przypadku ostatnich „kotwicą” był Amazon.com, jedna z pięciu „najcięższych” spółek segmentu i druga najmocniej przeceniona w czwartek spółka z S&P500. Akcje największego na świecie detalisty internetowego taniały po tym jak ich rekomendację obniżył Morgan Stanley. Na zamknięciu drożały 442 spółki z S&P500. Z 30 blue chipów tworzących średnią Dow Jones taniał tylko Kraft Foods. Najmocniej drożał Microsoft. Rosły kursy aż 90 proc. spółek wchodzących w skład Nasdaq Composite. Wśród nich znalazł się Apple, którego kurs powrócił powyżej 500 USD.