Kłopoty skandynawskich i bałtyckich giełd trwają już drugi dzień i wynikają z zainstalowania nowego systemu zawierania transakcji.
Z powodu różnic czasowych między poszczególnymi rynkami, bałtyckie giełdy rozpoczęły handel z sześcio i pół godzinnym opóźnieniem. W Sztokholmie handel ruszył dopiero po pięciu godzinach, a giełda islandzka po około trzech.
- Nie mieliśmy tego rodzaju wpadki od 1999 roku – powiedział Carl Norell, rzecznik Nasdaq OMX.
Problemy miała także giełda w Oslo, która nie należy wprawdzie do Nasdaq OMX, ale wykorzystuje ten sam system transakcyjny.
Norell powiedział, że handel instrumentami pochodnymi nie został zakłócony.
- To nie zwiększa zaufania kiedy wprowadzają system, który nie działa. Szczególnie, kiedy określają się jako globalny lider w takich systemach – powiedział Claes Hemberg, ekonomista Avanza Bank w Sztokholmie.
Nasdaq Stock Market przejął w lutym kontrolę nad szwedzkim operatorem giełdowym OMX.
MD, Washington Post