Nasi emigranci jadą na antypody

RB, „Daily Telegraph"
opublikowano: 2009-01-30 00:00

Wielka Brytania jest domem dla 0,5 mln Polaków.

Wielka Brytania jest domem dla 0,5 mln Polaków.

Z powodu recesji część z nich wkrótce wyjedzie.

Do Australii, Kanady i USA.

Spadający kurs funta oraz pogłębiająca się recesja sprawiły, że w ubiegłym roku Wielką Brytanię opuściło 200 tys. Polaków. Nadal jednak mieszka tam 500 tys. osób z polskim paszportem.

— Największą grupę osób, które już wyjechały, stanowią osoby mieszkające samotnie na wsiach i w małych miasteczkach oraz pary bezdzietne. Nie wszystkie jednak wróciły do Polski — mówi Wiktor Moszczyński ze Zjednoczenia Polskiego, największej polonijnej organizacji w Wielkiej Brytanii.

Zdaniem Michała Dębińskiego, dyrektora ds. strategii i rozwoju w Polsko-Brytyjskiej Izbie Handlowej, reemigranci, wśród których najczęściej są przedstawiciele branż budowlanej i inżynieryjnej, przenoszą się do Norwegii, Holandii i krajów arabskich, bo ze względu na swoje doświadczenie zawsze znajdą tam dobrze płatną pracę.

Mimo dużej liczby wyjeżdżających w Wielkiej Brytanii nadal pozostało około 0,5 mln Polaków.

— To głównie rodziny z dziećmi. W ich przypadku powrót do kraju czy reemigracja nie są takie łatwe, szczególnie w czasie globalnego kryzysu — mówi Wiktor Moszczyński.

Część z nich zamierza przeczekać kryzys w Wielkiej Brytanii, część planuje kolejną przeprowadzkę. Jak wynika z danych Global Visas, firmy doradczej dla emigrantów, w czwartym kwartale ubiegłego roku liczba zapytań Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii o możliwości wyjazdu do Australii, Kanady czy USA wzrosła aż o 70 proc. (r/r).

— To skutek kryzysu, który znacznie zmniejszył pensje na Wyspach — twierdzi Liam Clifford, szef Global Visas.

Jego zdaniem, pracownicy wyjeżdżający do Australii czy Kanady mają niemałe perspektywy, szczególnie że władają przynajmniej dwoma językami oraz zdobyli już pewne doświadczenie.

— W Australii czeka na nich około 300 tys. miejsc pracy, w Kanadzie nawet milion — mówi Liam Clif-ford.