Ogniwa paliwowe są jak grafen – to technologia o fantastycznym potencjale, ale – póki co – bez sensownego zastosowania – usłyszałam od Brytyjczyka przybyłego na berlińską konferencję technologiczną IDTechEx.

Ale oto zbliża się szansa na przełom. Firma doradcza IDTechEx przedstawiła prognozy, według których do 2025 r. samochody elektryczne napędzane energią z ogniw wodorowych będą stanowiły kilka procent rynku całego rynku samochodowego na świecie.
- Kto chce na nich zarobić, musi się śpieszyć! – zarekomendowali autorzy raportu.
Co to jest ogniwo paliwowe? To coś, co przekształca energię chemiczną z paliwa (np. z wodoru) w energię elektryczną. Nie wszyscy jednak wierzą w ogniwa. Zdecydowanie krytykuje je np. Tesla, a sceptyczni są: Volkswagen, PSA, Fiat i Mazda. Przychylnym okiem patrzą za to na ogniwa: General Motors, BMW, Daimler, Ford i Suzuki, a entuzjastyczni są: Toyota, Nissan, Honda i Hyundai.
Jak widać, podmiotów przychylnych ogniwom jest sporo. A skoro tak, to – zdaniem IDTechEx – to ostatnia chwila dla poważnych przedsiębiorstw na inwestycje w tę technologię. Rynek jest jeszcze u dołu krzywej rozwoju, która będzie się wznosić, m.in. dzięki innowacjom (choćby związanym z ekologicznym węglowodorem).
