Amerykańscy inwestorzy rozpoczęli tydzień w nienajlepszych nastrojach. Jednak już po godzienie handlu indeksy Nasdaq i Dow Jones zaczęły piąć się do góry. Pozytywne komentarze analityków na temat Philipa Morrisa, Coca-Coli i McDonald’s zniwelowały wydźwięk niepokojących słów prezesa Microsoftu. Rosną więc szanse na trzecią z rzędu zwyżkę za Atlantykiem.
Wśród negatywnych sygnałów, które początkowo popsuły nastroje inwestorów, na pierwsze miejsce wysuwa się wypowiedź Steva Ballmera, prezesa Microsoftu. Powiedział on z brutalną szczerością, że dobre wyniki kwartalne zarządzanej przez niego spółki to „anomalia”, a nie zwiastun poprawy koniunktury. Akcje Microsoftu nadal tracą. Dynamicznie zyskuje natomiast Siebel Systems. Producent oprogramowania podpisał wieloletnią umową marketingową i technologiczną właśnie z firmą Billa Gates’a.
Ze spółek zgrupowanych w głównym indeksie Dow Jones, pozytywnie wyróżniają się McDonald’s, Philip Morris i Coca-Cola. Analitycy odpowiednio Merrill Lynch, Salomon Smith Barney i Thomas Weisel Partners wypowiedzieli się o spółkach w samych superlatywach.
Przecenę papierów spółek farmaceutycznych wywołał tymczasem prezydent George W. Bush, który zaproponował przyjęcie rozwiązań obniżających ceny leków. Spada kurs m.in. Pfizera i Mercka. Rekomendację papierów tego ostatniego obniżył UBS Warburg.
Wśród ‘pierwszoligowych’ spółek technologicznych rynek wyraźnie przecenie papiery Texas Instruments. CS First Boston obniżył prognozę zysków producenta chipów stosowanych w komórkach w tym i przyszłym roku. Merrill Lynch spodziewa się, że spółka sama wkrótce ogłosi redukcje prognoz zysków kwartalnych.
Amerykański instytut Conference Board podał, że indeks wyprzedzający koniunkturę spadł we wrześniu o 0,2 proc. do 111,6 punktów. Analitycy spodziewali się spadku o 0,1 proc., więc rynek nie zareagował na tę informację.
ONO