Nastroje na rynkach nadal bardzo chwiejne

Roman Przasnyski
opublikowano: 14-05-2010, 00:00

Choć okres dynamicznych wahań na razie mamy za sobą, a europejskie strachy związane z grupą PIIGS nieco przycichły, inwestorzy poruszają się po rynkach w dalszym ciągu bardzo ostrożnie. Niepewność jest wyraźnie widoczna po zmianach kierunku, w jakim podążają indeksy w ciągu dnia. Zaufania nie budzi także słabnące nadal euro. Jednak niedźwiedzie także boją się zaatakować bardziej zdecydowanie, choć okoliczności wciąż im sprzyjają.

Czwartkowa sesja w Warszawie zaczęła się od kontynuacji trwającego od początku tygodnia ruchu indeksów w górę. WIG20 i WIG zyskiwały na otwarciu po około 0,9 proc., a wskaźniki małych i średnich spółek nieco tylko mniej. Skala zwyżki szybko się jednak zmniejszała i jeszcze przed południem indeks największych firm znalazł się pod kreską, tracąc 0,3 proc. Wpływ na to miało pogorszenie się nastrojów na parkietach europejskich, spowodowane spadkami kontraktów na amerykańskie indeksy oraz gwałtownym osłabieniem się euro wobec dolara. W trakcie pierwszej godziny handlu najmocniej, po około 2 proc., zyskiwały walory BRE, BZ WBK i Pekao oraz akcje PKN Orlen. Po trwającej kilka godzin walce o utrzymanie WIG20 nad kreską, pod koniec sesji byki jednak skapitulowały. Stawka liderująca wcześniej zwyżkom poddała się w końcu przecenie. Najbardziej spektakularnym przykładem były walory BRE, które traciły aż 3,6 proc. Akcje PZU trzymały fason, zmieniając się w przedziale od 354 do 361 zł, jednak obroty już były zdecydowanie mniejsze niż w dniu debiutu i sięgnęły 1,3 mld zł.

Ostatecznie WIG20 zniżkował o 0,43 proc., a wskaźnik szerokiego rynku nie zmienił swej wartości w porównaniu z zamknięciem z środy. Indeksy średnich i małych spółek zwiększyły wartość o 0,6 proc. Obroty, nie licząc akcji PZU, wyniosły niecałe 1,3 mld zł.

Wczoraj nasz rynek podążał śladem innych giełd regionu, a pod koniec dnia pod względem skali spadku dał się przegonić jedynie Madrytowi i Atenom. Zupełnie nie zwracał uwagi na zachowanie się parkietu we Frankfurcie, który jest klasą dla siebie już od kilku dni. Można więc jednak mówić o słabości naszej giełdy, choć odnosi się to przede wszystkim do wskaźnika największych spółek. Wczoraj udało mu się jednak utrzymać nad poziomem 2450 punktów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy