W ostatnich dniach wpływ notowań ropy naftowej na
rynki akcji jest aż nadto czytelny. Wczoraj drożejąca ropa wywołała mały popłoch
na rynkach w popołudniowych godzinach notowań (WIG20 nie zdołał utrzymać rekordu
hossy) i przyczynił się do spadków na Wall Street. Ale - nota bene - nowe minima
nie pojawiły się ani w USA, ani na rynkach
Ameryki Południowej. Stad trudno
mówić o groźnych spadkach, które zmieniałyby sytuacje. Wręcz przeciwnie - nadal
mamy swego rodzaju pat na rynkach amerykańskich.
Brak nowych minimów w USA, ale przede wszystkim tracąca dziś rano ropa, ośmieliły inwestorów w Azji do zakupów. Sesja zaczęła się co prawda neutralnie, ale w miarę upływu dnia większość azjatyckich indeksów systematycznie wspinała się w górę. Hang Seng wykazał się największymi umiejętnościami alpinistycznymi i zyskał 1,4 proc., podczas gdy Kospi wzrósł o 0,8 proc., a Nikkei o skromne 0,2 proc. Z dużymi problemami na plus zdołał wyjść także SCI (0,15 proc.).
Ropa tanieje o 0,7 proc., a kontrakty na S&P w handlu przedsesyjnym rosną o 0,6 proc. To największe atuty byków dziś rano. Można dorzucić tez efekt psychologiczny - rynek nie zareagował wczoraj na obniżenie ratingu Grecji o trzy stopnie, co świadczy o jego odporności na podobne kroki, jeśli zostaną podjęte także wobec długów innych krajów. Ale ten efekt dał pozytywny impuls rynkom juz wczoraj rano.
Drugi raz nie zadziała. Nawet bez niego nastroje są
umiarkowanie pozytywne i europejskie rynki powinny zacząć dzień od niewielkich
zwyżek, wliczając w to Warszawie. Tuz przed sesja poznamy dynamikę produkcji
przemysłowej we Francji, ale te dane raczej nie wpłyną na notowania akcji poza
Paryżem. Podobnie jak styczniowe zamówienia w
przemyśle Niemiec - po prostu
mamy juz marzec i inne problemy (ropa, inflacja).
Na naszym rynku dziś brak raportów kwartalnych
dużych spółek (jutro wyniki opublikuje Pekao). Wczorajszy rekord hossy
zanotowanych przez WIG20 zrobił nieco medialnego szumu, ale warto odnotować, ze
zwyżka zakończyła się dokładnie tam, gdzie powinna. To jest na linii górnego
ograniczenia łagodnego kanału wzrostowego, w którym WIG20 znajduje się od
czterech miesięcy. Dzisiaj impulsów do wybicia się z tego kanału brakuje.
Informacja o rekordowym zaangażowaniu OFE w akcje (jest najwyższe od czerwca
2007 r.) może wręcz szkodzić, ponieważ zwykle podobnie wysokie zaangażowanie
poprzedzało punkty zwrotne na naszym rynku. Dziś poznamy tez decyzje rządu w
sprawie OFE, być może będzie to jakiś impuls dla inwestorów. Wzrost na otwarciu
zapewne się pojawi, ale jego skala nie powinna być duża. Silna zwyżka, powyżej 2
820 pkt byłaby niespodzianka, zmieniłaby istotnie obraz rynku na silnie
prowzrostowy, ale to mało prawdopodobny scenariusz.
Komentarz przygotował: Emil Szweda, Noble Securities