Nasza waluta powoli będzie się umacniać

Marek Knitter
05-08-2003, 00:00

Sierpień będzie miesiącem spokoju i stabilizacji na rynku walutowym — uważają ekonomiści. Politycy są na wakacjach i jedynie wahania na rynkach zagranicznych mogą wpływać na wycenę złotego.

Rynek walutowy — podobnie jak scena polityczna — znajduje się w środku sezonu urlopowego. Politycy odpoczywają, podobnie jak część dealerów i ekonomistów. Dlatego analitycy nie spodziewają się większych wahań złotego, chyba że euro zacznie się znacząco umacniać lub drastycznie słabnąć.

Większość ekonomistów na początku lipca nie spodziewała się tak dramatycznych wydarzeń na rynku walutowym. Głównym bohaterem był budżet, a właściwie wysokość deficytu.

— Przepychanki polityków z budżetem początkowo osłabiły złotego. Od połowy miesiąca zaczął się on jednak powoli umacniać, i to w momencie gdy trwała wyprzedaż obligacji na rynku wtórnym — mówi Tomasz Zdyb, analityk Pekao SA.

Wahania złotego wynikały również z sytuacji na zagranicznych rynkach walutowych.

— W ciągu miesiąca na rynku eurodolara dochodziło do silnych przewartościowań. Za jedno euro płacono od 1,11 nawet do 1,17 USD — podkreśla Mirosław Gronicki, główny ekonomista Banku Millennium.

Nie oznacza to jednak, że nikomu z prognozujących przed miesiącem na łamach „PB” kurs złotego nie udało się zbliżyć do rzeczywistych poziomów cen walut z zamknięcia rynku 31 lipca. W tym dniu za dolara płacono 3,875 zł (wobec 3,897 zł miesiąc wcześniej), a za euro 4,352 zł (wobec 4,4812 zł). Najbliżej tych poziomów okazały się prognozy Marcina Billa, analityka z BISE.

— Polityka w najbliższych tygodniach będzie w cieniu. Ważniejsze dla rynku mogą okazać się dane makroekonomiczne napływające z zagranicy. Okazuje się bowiem, że szybkie ożywienie w gospodarce USA wcale nie jest takie pewne, co znajdzie swoje odbicie w wycenach obligacji. Uważam, że na polskim rynku wtórnym dojdzie do odreagowania, co spowoduje umocnienie się złotego w stosunku do euro — mówi Marcin Bill.

W tym miesiącu ekonomiści co do jednego są zgodni — politycy nie będą przeszkadzać złotemu. Co można było złego powiedzieć o budżecie — już powiedziano. A dopiero batalia o budżet w parlamencie może spowodować większe wahania na rynku walutowym.

Ale to we wrześniu.

— Dopóki nie ma konkretnych informacji dotyczących budżetu 2004 i nie widać ewentualnych zagrożeń z tym związanych, inwestorzy nie będą uciekać z naszego rynku — mówi Mirosław Gronicki.

— W związku z brakiem informacji ze sceny politycznej złoty powinien ulec lekkiemu umocnieniu — dodaje Łukasz Tarnawa, główny analityk PKO BP.

Zdaniem Marka Zubera, głównego ekonomisty TMS, wsparciem do wzrostu wartości złotego będą kolejne dobre dane makroekonomiczne — m.in. dotyczące produkcji przemysłowej czy bilansu handlowego.

Większego wpływu na rynek nie będzie miał za to fakt, że inwestorzy nie oczekują pod koniec miesiąca kolejnej redukcji stóp przez Radę Polityki Pieniężnej. Wciąż nie mamy też do czynienia z większym napływem kapitału z zagranicy — nie ma więc dodatkowego czynnika, który mógłby spowodować silną aprecjację złotego.

Na rynku eurodolara również powinno dojść do stabilizacji.

— Uważamy, że po ostatnich wahaniach euro ulegnie lekkiej aprecjacji w stosunku do dolara. To z kolei przełoży się na notowania złotego — mówi Łukasz Tarnawa.

Większość ekonomistów spodziewa się, że dolar będzie słabł w stosunku do europejskiej waluty. Nie będzie to jednak zbyt duży spadek. Ich zdaniem, pod koniec sierpnia za euro inwestorzy będą płacić około 1,15 USD.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Knitter

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Nasza waluta powoli będzie się umacniać