Czytasz dzięki

Naszą wizytówką są wyniki

KPR
opublikowano: 09-02-2012, 00:00

I MIEJSCE: DARIUSZ PACHLA, WICEPREZES LPP

„Puls Biznesu”: LPP bywało już w czołówce naszego rankingu, ale nigdy nie było laureatem. Co takiego wydarzyło się w ubiegłym roku, że odzieżowa spółka znalazła uznanie specjalistów?

Dariusz Pachla: Zarząd LPP przede wszystkim stara się, by spółka szybko rosła, osiągała dobre wyniki i tym samym dawała inwestorom satysfakcję. W takiej właśnie kolejności, z operacyjnego punktu widzenia. Nie przez przysłowiowe głaskanie inwestorów czy analityków, ale poprzez skupienie się od lat na długoterminowym rozwoju i wynikach. Dobra ocena to następstwo tych działań.

Oczywiście, bardzo dobrze mieć ścisłe kontakty z inwestorami, analitykami czy innymi przedstawicielami rynku kapitałowego, osiągać zaszczytne miejsca w rankingach, ale przecież liczą się wyniki i ocena szans rozwoju. Sądzę, że wszystkie spółki, zajmujące wysokie pozycje w rankingu, są dobrze oceniane przez fachowców.

Oczywiście są zapewne podstawy do tego, by któraś z firm była pierwsza, a któraś powiedzmy siódma, ale różnice nie są różnicami klasy. Oznacza to, że po prostu mieliśmy szczęście. Co nie oznacza, że na to nie zapracowaliśmy, m.in. wynikami, które były najlepsze w naszej historii.

Wydawałoby się, że odzieżowa spółka to nie jest inwestycja na trudne czasy. LPP udowodniło, że jest inaczej. Kurs w 2011 r. zachowywał się dużo lepiej niż rynek. Jaki jest panów przepis na kryzys?

Wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale może to przypadek? Przepraszam z góry za niepoprawne sformułowanie w kontekście miejsca i czasu tej wypowiedzi, ale na co dzień nie interesuję się tym, jak cena akcji LPP wypada na tle rynku lub konkurencji. Nie mogę zatem w pełni odpowiedzialnie powiedzieć, dlaczego kurs naszych akcji zachował się lepiej niż rynek, bo nie znam wielu przyczyn zachowania „rynku”. Mogę natomiast powiedzieć jeszcze raz, że najistotniejsze, cele jakie sobie stawiamy, to zapewnienie spółce długotrwałego rozwoju i ciągła poprawa funkcjonowania i wyników. Może to była przyczyna? Uważam też, że branża nie ma istotnego znaczenia przy założeniu, że rynek działa racjonalnie, rzetelnie wyceniając nie tylko bieżące wyniki, ale również perspektywy. Poza tym, ponieważ osiągnęliśmy w minionym roku najwyższe wyniki w historii, chciałoby się zapytać: o jaki kryzys chodzi?

Czy ubrania w Polsce to biznes jak każdy inny, czy może szczególny?

Jak każdy inny, bo każdy rodzaj biznesu ma swoją specyfikę. Żeby firmie się udało, trzeba dobrych ludzi, determinacji, dużo, bardzo dużo pracy i trochę szczęścia, któreczęsto związane jest z doświadczeniem i wyczuciem biznesowym. Dowodem na tę tezę niech będzie fakt, że przecież w każdej branży są firmy lepsze i gorsze, w każdej branży są wzloty i upadki, w każdej branży trzeba dostosowywać się do zmieniających się warunków, a w każdych warunkach nadal są lepsi i gorsi.

LPP było jednym z niewielu faworytów inwestorów, gdy giełda zaczynała wychodzić z poprzedniej bessy. Czy pana zdaniem inwestorzy to pamiętają? Czy ma to wpływ na oceny spółki dziś?

Inwestorzy, którzy działają na rynku wiele lat, nabywają cennego doświadczenia, którego nie można zapewne wyuczyć się z książek. Powiedziałem zapewne, bo nie znam się na tym, gdyż nie jestem doświadczonym inwestorem. Moje akcje to akcje LPP. Zatem logicznie rozumując, inwestorzy pamiętają istotne wydarzenia. Czy LPP 10 lat temu to było istotne wydarzenie? Mam poważne wątpliwości. Jestem jednak na 100 proc. pewien, że przynajmniej niektórzy z inwestorów, którzy nabyli nasze akcje na początku poprzedniej dekady, mają je nadal. A to jest oczywisty dowód, że dobrze oceniają nas także dziś.

Wielu inwestorów życzyłoby sobie splitu akcji spółki, przynajmniej 1:10. Poprawiłoby to płynność akcji w obrocie. Czy kiedykolwiek będą na to szanse?

Marek Piechocki i Jerzy Lubianiec, którzy założyli LPP, nadal ją kierują. I chcą to robić dalej. Jest to możliwe między innymi dzięki temu, że posiadają akcje uprzywilejowane co do głosu w stosunku jeden do pięciu. Przeprowadzenie splitu byłoby niebezpieczne z powodu braku stuprocentowej pewności, że po takim zabiegu to uprzywilejowanie pozostanie w identycznej proporcji, gdyż dzisiejsze, kodeksowe wynosi jeden do dwóch. Ponieważ nie jest znany przypadek rozstrzygnięcia przez sąd najwyższej instancji tego rodzaju ewentualnego sporu czy wątpliwości, nie zostanie podjęte ryzyko z tym związane. To cała przyczyna. Zdaję sobie sprawę, że znacząco niższa cena akcji wpłynęłaby na poprawę płynności, ale jestem przekonany, że założyciele udowodnili, iż ich zarządzenie warte jest tego dyskomfortu.

A może LPP ma pełnić na rynku rolę spółki-obligacji, jak Żywiec? LPP płaci dywidendę. Duży nominał akcji, regularnie wypłacana premia, niewielkie wahania kursu to zaczyna kojarzyć się z akcjami-obligacjami.

Jeśli to pozytywne — to chcemy pełnić taką rolę. Niektórzy jednak mówią, że dreszcz emocji przy obserwowaniu swoich inwestycji jest bezwzględnie konieczny.

Spółka po wielu latach zaczyna regularnie wypłacać dywidendę. Czy to oznacza, że zmieniacie się z dojrzewającej firmy w dojrzałą?

Nasze nastawienie do dywidendy nie zmieniło się od początku. Założenie jest takie: spółka powinna się intensywnie rozwijać. Na to konieczne są pieniądze. Jeśli spółka może realizować swoje plany dynamicznego rozwoju bez konieczności przeznaczania na ten cel wszystkich zysków, to dzieli się tymi zyskami z akcjonariuszami. Przez wiele lat koniecznym było powstrzymywanie się od wypłacania dywidendy. Ostatnie dwa lata nie wymagały tego. Dlatego dywidenda została wypłacona. Sądzę, że jesteśmy w stanie nadal przeznaczać przynajmniej część zysku na wypłatę dywidendy, ale najważniejsza jest realizacja planów rozwoju. Chcemy, by LPP była liczącym się graczem na rynku regionalnym, a na razie 70 proc. naszych przychodów pochodzi z Polski. Mamy więc wiele do zrobienia, ponieważ prawdziwa czołówka naszej branży to firmy, których przychody najczęściej w większości pochodzą spoza krajów macierzystych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KPR

Polecane