Nauka pod obserwacją

Kamil Kosiński
opublikowano: 12-07-2007, 00:00

Polska řrma stworzyła system mający zrewolucjonizować wydawanie pieniędzy na badania naukowe.

Jak ocenić efektywność finansowania badań naukowych? Można czekać, aż się zakończą, ale jeśli do zamierzonych rezultatów nie doprowadzą, to pieniędzy się nie odzyska. Warto więc na początku wiedzieć, czy zespół naukowy rokuje nadzieje na osiągnięcie celu, czy tylko „przemieli” pieniądze. Opracowaniem systemu mogącego pomóc w takiej ocenie chwali się Medical Science International.

— Na podstawie dotychczasowej aktywności ludzi zaangażowanych w projekt potrafimy wyliczyć prawdopodobieństwo tego, że dany zespół badawczy wyda pieniądze lepiej niż inny — zapewnia Marek Graczyński, prezes Medical Science International.

System o nazwie Index Copernicus koncentruje się na ocenie działalności w naukach ścisłych.

— Trudno porównywać wiedzę w zakresie poezji. Analizom matematycznym można poddawać tylko struktury wymierne — dodaje Tomasz Właszczuk, wiceprezes Medical Science International.

Na własne potrzeby

Na początku lat 90. Marek Graczyński postanowił założyć pismo prezentujące dorobek naukowy polskiego środowiska medycznego. Powstał „Medical Science Monitor”. Żeby pismo nabrało znaczenia, powinno zostać skatalogowane w jednej z prestiżowych baz danych, na przykład prowadzonych przez amerykański Narodowy Instytut Zdrowia lub firmę Thomson Scientific.

Okazało się to trudniejsze niż stworzenie pisma. Wydawca zaczął analizować, jakimi kryteriami kierują się instytucje dodające nowe czasopisma do swoich katalogów. Aby swe czasopismo zmienić tak, by spełniało warunki, opisał zebrane doświadczenia matematycznie. Ponieważ mechanizm wartościowania czasopism oparto na formule matematycznej, można go było stosować do pism polskich i do zagranicznych.

Kiedy „Medical Science Monitor” uzyskał pewną popularność, subskrybenci zaczęli prosić wydawcę o pomoc w kontakcie z innymi naukowcami.

— Przełomowa okazała się prośba prof. Iana Robertsa z Londynu. Otrzymał on grant ze Światowej Organizacji Zdrowia na przebadanie 35 tys. pacjentów na kilku kontynentach. Z bazy naszych subskrybentów wyszukaliśmy około 200 mających odpowiednie możliwości i skłonnych współuczestniczyć w projekcie. Profesor wybrał 160. Wtedy pomyśleliśmy, że system pozwalający kojarzyć naukowców byłby dobrym pomysłem — mówi Marek Graczyński.

Mechanizm stworzony na potrzeby czasopisma został rozwinięty tak, by służył ocenie naukowców. Bierze pod uwagę 15 parametrów. Dzięki specjalnemu algorytmowi każda informacja o tytułach naukowych, patentach, publikacjach, zajmowanych stanowiskach i innych polach aktywności w środowisku przeliczana jest na punkty. Te zaś składają się na ogólną ocenę człowieka prezentowaną w trzech obszarach aktywności zawodowej: badawczej, dydaktycznej i administrowania nauką.

— Kto skoncentrował się na pracy badawczej w laboratorium, może nie mieć wystarczającego doświadczenia lub talentu do pracy ze studentami lub zarządzania grantem. Nasza analiza to wykaże — podkreśla Tomasz Właszczuk.

Zarejestrować się w systemie może każdy, kto rozpoczął pracę naukową. Wystarczy komputer podłączony do internetu. Trzeba podać wiarygodne dane o miejscu zatrudnienia. Dopiero po ich weryfikacji naukowiec zostaje dopuszczony do użytkowania systemu.

— Wstępna weryfikacja jest niezbędna, by wyeliminować osoby chcące wprowadzać dane dla żartu — wyjaśnia Tomasz Właszczuk.

Naciąganie rzeczywistości przez zarejestrowanych użytkowników wychwycą inni uczestnicy systemu. Dwa przypadki wykrycia w ten sposób nieprawidłowych wpisów już były. Jeden użytkownik przypisał sobie współautorstwo pracy naukowej, drugi dorzucił do tego doktorat. Obaj szybko zweryfikowali swoje wpisy.

— Zakładamy, że niezgodne z rzeczywistością wpisy nie są oszustwem, lecz jedynie przypadkowym błędem. O wykryciu takiego wpisu informujemy autora, prosząc jednocześnie o sprawdzenie poprawności wprowadzonych danych. Obserwujemy 15 czynników kariery naukowej. Ktoś chcący sztucznie podnieść punktację, musiałby dopisać nieprawdziwe dane w wielu miejscach. Jeśli oszukałby na 15 parametrach, to szansa, że nikt tego nie zauważy, jest naprawdę niewielka — mówi Tomasz Właszczuk.

Globalne aspiracje

Po ocenie ludzi przyszła kolej na instytucje. W styczniu 2007 r. powstała końcowa wersja Indeksu Copernicus, systemu analizującego aktywność naukową.

— Istnieją systemy oceniające literaturę naukową, naukowców czy instytucje. Ale każdy komponent oddzielnie. Nasz system jedną formułą obejmuje te trzy składniki. Nie czeka się na przygotowanie raportu tygodniami lub miesiącami. Prezentowane dane są aktualne na dany dzień, godzinę, minutę i sekundę — zapewnia Marek Graczyński.

Twórcy systemu Index Copernicus chwalą się umową z Uniwersytetem Stanu Nowy Jork. W pierwszej fazie ma ona objąć analizą 3,5 tys. zatrudnionych tam akademików. Jeśli spełni oczekiwania, zostanie rozszerzona na 15 tys. Niedawno na korzystanie z systemu zdecydowały się też trzy chińskie uniwersytety.

Nauka podliczona

9458

Tylu naukowców zarejestrowało się w Indeksie Copernicus do końca czerwca 2007 r.

0

euro Tyle płaci naukowiec za zarejestrowanie się w systemie i możliwość przeglądania profili innych użytkowników.

150

euro Tyle rocznie płaci instytucja za każdego naukowca uwzględnianego w analizach jednostek organizacyjnych, których efektywność bada za pomocą Indeksu Copernicus.

Kopulaki kariery nie zrobiły

Kwartał warszawskich Włoch, gdzie mieści się siedziba firmy twórców Indeksu Copernicus

ma innowacyjną tradycję. W latach 1961-66 budowano tam eksperymentalne domy jednorodzinne, złożone z dwóch lub trzech połączonych ze sobą kopuł. Projekt Andrzeja Iwanickiego służył obejściu przepisów, w myśl których powierzchnia prywatnego domu nie mogła przekraczać 110 mkw. Powierzchnię pod łukami uznawano za niepełnowartościową. Wykorzystanie tego elementu architektonicznego dawało szansę obejścia normatywu prawie o 30 mkw. Pomysł jednak nie chwycił. Z planowanych 70 domów powstało zaledwie 10. Do dziś tylko nieliczne budynki trzykopułowe zachowały pierwotną formę. Cztery mniejsze, dwukopułowe zostały rozebrane.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu