Czytasz dzięki

Nawadniamy tylko 2 proc. areału

Rozmawiała Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 28-05-2020, 22:00

Susza zabiera rolnikom zyski. Myślą o nowych odmianach roślin, ograniczeniu zabiegów i nawadnianiu — mówi Marian Pankowski, prezes przedsiębiorstwa rolniczo-hodowlanego w Gałowie, dostawcy SM Mlekpol w Grajewie

„PB”: Dwa lata temu Polska straciła na suszy 3,5 mld zł, w zeszłym roku 3 mld zł. Jakie straty ponoszą rolnicy?

Marian Pankowski: Uprawa rzepaku, ziemniaków, buraków oraz przede wszystkim roślin pastewnych i lucerny przekłada się na produkcję mięsa, mleka i innych przetworów. W trakcie suszy spada ilość zbiorów, ale również jakość pasz: ich strawność i wykorzystanie pokarmowe przez zwierzęta, co trzeba równoważyć innymi paszami. To oznacza dla rolników koszty, które są trudne do zrekompensowania. Straty spowodowane suszą dotyczą województw: lubuskiego, zachodniopomorskiego, wielkopolskiego, łódzkiego, kujawsko-pomorskiego oraz części województwa podlaskiego. W zbożach sięgają 20-35 proc., w roślinach okopowych do 30 proc., w roślinach pastewnych, przede wszystkim kukurydzy i trawach, do 30 proc. Susza to bardzo duży problem dla hodowców bydła. Brak pasz będzie odczuwalny w tym i przyszłym roku. Spadły natomiast ceny skupu mleka i żywca. Producenci będą musieli dokupić i pokryć brakujące ilości pasz. Czy ceny zrekompensują poniesione nakłady? Nikt nie jest w stanie tego zagwarantować. Jeśli taka sytuacja się utrzyma w tym roku, rolnicy i gospodarstwa staną przed trudną decyzją, czy zmniejszać stany zwierząt, czy za wszelką cenę wytrzymać ten trudny okres.

Przemysł zużywa w Polsce 72 proc. wody, sektor komunalny 18 proc., a leśnictwo i rolnictwo 10 proc. Rolnictwo nie jest najbardziej wodochłonne.

Dlatego należałoby się zastanowić nad zastąpieniem obiektów, które zużywają dużo wody, i np. elektrownie zastąpić fotowoltaiką.

A co można zrobić w rolnictwie? Gdzie zużywa się najwięcej wody i jak ją oszczędzać?

W rolnictwie woda to bardzo duże wyzwanie dla produkcji zwierzęcej: karmienia zwierząt, oprysków i systemu nawadniania. Praktycznie nie mamy zbiorników śródpolnych, małej retencji. To zadanie na najbliższy czas, jeśli chcemy wrócić do poziomu plonów i przychodów sprzed suszy. Przyszłościowe rozwiązania to obiekty małe, regionalne, które będą zbierać wodę do nawadniania. Należy też zastanowić się i brać pod uwagę aurę i specyfikę naszych gleb. Bardzo ważne jest stosowanie środków ochrony. Ponieważ temperatura się podwyższa, można stosować środki chwastobójcze wcześniej, dzięki czemu chwasty nie będą konkurować o wodę z roślinami. Należy również zastanowić się nad liczbą zabiegów uprawnych. Systemy orkowe doprawiające glebę powodują, że bardzo szybko ona przesycha, oddaje wodę. Dobrym rozwiązaniem, które w przyszłości może zagwarantować oszczędność wody, jest uprawa pasowa. Uprawia się wąskie pasy, można wtedy umieścić podczas jednego przejazdu nawóz i nasiona we wgłębnej części gleby, w której jeszcze jest wilgoć. Trzeba się też zastanowić nad uprawą odpowiednich odmian roślin, być może nowych, które sobie z suszą poradzą. Dosyć ważne jest regulowanie zabiegów, m.in. siewu, który trzeba dostosować do warunków i robić go jak najwcześniej, żeby rośliny miały zabezpieczony start, kiedy jeszcze woda jest dostępna. W dobie suszy należy odstępować od nawożenia pogłównego, w którym nawóz spada na ziemię, a stosować dolistne. Ważnym i kosztownym uzupełnieniem braku wody będzie budowa systemu nawadniania roślin.

Czy w Polsce dużo rolników nawadnia uprawy?

Nawadnianie obejmuje około 2 proc. areału. W uprawach rolniczych nie stosuje się go dużo. Więcej nawadniają warzywnicy, np. producenci ziemniaka wczesnego. W rolnictwie są duże obszary i do tej pory nie było na nich infrastruktury. Jej tworzenie jest dosyć trudne, bo rolnicy muszą prowadzić zmianowanie i nie wszystkie rośliny wymagają nawadniania. Dziś na jednym polu mamy pszenicę, na drugim kukurydzę, na innym buraki.

Kto powinien inwestować w poprawę sytuacji?

To zadanie dla rządu i jego agendy — Wód Polskich. Polskie rolnictwo jest dosyć mocne i konkurencyjne. Jeśli nie będziemy mieć zabezpieczonej wody, zmniejszą się przychody z produkcji roślinnej i zwierzęcej.

Wywiad jest skróconym zapisem rozmowy z odcinka podcastu „Puls Biznesu do słuchania” pt. Pandemia i susza.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiała Małgorzata Grzegorczyk

Polecane