Nawet najlepsza ustawa to tylko instrument

Michał Zieniewski
12-02-2009, 00:00

Nowa ustawa o partnerstwie publiczno-prywatnym ma ułatwić, a właściwie umożliwić, realizację przedsięwzięć w formule PPP. Czy zda egzamin w nowej sytuacji na rynkach finansowych?

Sektor publiczny powinna ucieszyć rezygnacja z restrykcyjnych przepisów nakazujących podmiotowi publicznemu przeprowadzenie analiz ekonomicznych i prawnych przed przystąpieniem do realizacji przedsięwzięcia. Dobrze, że ustawa szeroko definiuje przedmiot partnerstwa publiczno-prywatnego oraz przedsięwzięcie, do którego stosować można ustawę. W przedsięwzięciu, w którym podstawowym przychodem partnera prywatnego są opłaty od osób trzecich (a nie pieniądze od podmiotu publicznego) pojawia się też teoretyczna szansa na wybór partnera prywatnego nie na podstawie przepisów prawa zamówień publicznych, ale na zasadach uchwalonej właśnie ustawy o koncesjach na roboty budowlane lub usługi.

Ustawa właściwie definiuje pojęcie wkładu własnego podmiotu publicznego, umożliwiając mu m.in. dokonywanie dopłat do usług świadczonych przez partnera prywatnego. Będzie to miało szczególne znaczenie w przedsięwzięciach, w których zasadniczo przychody partnera prywatnego będą zależały od opłat od osób trzecich (użytkowników), jednak nie wystarczą one na pokrycie kosztów, w tym obsługi finansowania. Wkładem własnym podmiotu publicznego może zatem być, jak się wydaje, pokrywanie niedoboru w przychodach partnera prywatnego. Ogólnie mówiąc, ustawa jest elastyczna i oszczędna — ustawodawca wyraźnie nie chciał przedobrzyć z zakresem i szczegółowością regulacji, słusznie pozostawiając niektóre sprawy stronom umowy o PPP.

Czego w ustawie nie ma? Zapomniano o trzecim uczestniku przedsięwzięcia PPP: instytucji finansującej przedsięwzięcie, a więc najczęściej banku udzielającego kredytu partnerowi prywatnemu. Szczególnie dzisiaj, kiedy banki bardzo ostrożnie podchodzą do finansowania długoterminowego, wypada żałować, że ustawa nie wspomina o możliwości skorzystania z instrumentów typowych dla PPP, np. prawo do interwencji w poczynania partnera prywatnego w celu usunięcia zagrożeń dla prawidłowej realizacji przedsięwzięcia (tzw. step in rights), czy choćby możliwość zawarcia tzw. umowy bezpośredniej pomiędzy bankiem a podmiotem publicznym.

Czy nowa ustawa coś zmieni? Ustawa jest instrumentem, a nie siłą sprawczą. Trzeba chcieć i móc. Czy warto? W Wielkiej Brytanii zrealizowano do tej pory ponad 500 przedsięwzięć PPP, m.in. 70 szpitali i ponad 800 szkół. Według analizy National Audit Office z 2003 r. każde z analizowanych przedsięwzięć PPP zmieściło się w ustalonych ramach finansowania. W przeciwieństwie do 73 proc. inwestycji realizowanych tradycyjną metodą zamówień publicznych.

Michał Zieniewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michał Zieniewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Nawet najlepsza ustawa to tylko instrument