Polska będzie gospodarzem listopadowej konferencji klimatycznej ONZ (COP19). Tymczasem większą wagę przykłada do dobrobytu i bezpieczeństwa narodowego niż polityki związanej ze zmniejszeniem własnych emisji — twierdzi „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Zdaniem dziennika, nasz kraj zamierza wykorzystać spotkanie przede wszystkim do przeforsowania swoich „defensywnych interesów”, związanych m.in. z węglem jako podstawą zaopatrzenia w energię elektryczną. Tygodnik „Die Zeit” piętnuje polski rząd i władze lokalne za to, że zamiast zamykać nieekologiczne kopalnie, wiążą z nimi „nadzieję na rozwój gospodarczy, tańszą energię i miejsca pracy”.

Nie tylko my kopcimy
Ale również w Polsce opór przeciwko węglowi rośnie. Dr Michał Wilczyński, były główny geolog kraju, od lat przekonuje, że powinniśmy przerzucić się z energetyki węglowej na przyjazną środowisku.
Za wzór stawia kraje tzw. starej Unii, które wybrały drogę niskoemisyjnej gospodarki i dekarbonizacji. Przytacza dane, wedle których nadal prawie 90 proc. energii elektrycznej produkujemy z węgla kamiennego i brunatnego. Dla porównania: średnia dla UE wynosi 26 proc. Tylko w Mongolii i Afryce Południowej udział jest wyższy.
— Stawką jest lepsza jakość powietrza, wód powierzchniowych i podziemnych oraz gleb, poprawa stanu zdrowia społeczeństwa, a także odzyskiwanie terenów zdewastowanych poprzez rekultywację na cele społeczno-gospodarcze — wymienia Michał Wilczyński.
Inaczej sprawę widzą przedstawiciele koncernów energetycznych i węglowych. Podkreślają, że w zanieczyszczaniu środowiska Polska nie jest wcale taka straszna, jak ją ekolodzy i niektóre zagraniczne media malują. Na potwierdzenie pokazują ranking Eurostatu najbezpieczniejszych energetycznie państw Unii, w którym zajmujemy szóste miejsce.
Nie mają też wątpliwości, że zaostrzenie polityki klimatycznej na poziomie europejskim spowoduje, że Polska, chcąc zaspokoić popyt na energię, będzie zmuszona zwiększyć import surowców energetycznych, głównie rosyjskiego gazu.
— Tak czy inaczej, kontynuowanie węglowego modelu energetyki będzie na dłuższą metę niemożliwe. Choćby dlatego, że Polska musi respektować unijne przepisy, zarówno te zakazujące pomocy publicznej dla nierentownych kopalń, jak i z zakresu ograniczenia zanieczyszczeń — mówi dr Wilczyński.
Błękit wypiera czerń
Dekarbonizację wymuszą także: wyczerpywanie się zasobów operatywnych, spadek wydobycia i wzrost importu węgla kamiennego, na co zwraca uwagę prof. Krzysztof Żmijewski, sekretarz generalny Społecznej Rady ds. Rozwoju Gospodarki Niskoemisyjnej. Tendencje te — zaznacza — powinny skłonić specjalistów i polityków odpowiedzialnych za gospodarkę Polski do postawienia pytania — co dalej?
— Import rośnie w zawrotnym tempie, wydobycie spada równie szybko, zaś moc elektrowni i ciepłowni spalających węgiel kamienny ma być utrzymana przez następnych 30 lat lub nawet dłużej, jeśli zrealizowane zostaną planowane inwestycje. A wiemy, że do 2017 r. rezultatów tych inwestycji nie będzie. Czyli z utrzymaniem mocy będzie problem — tłumaczy prof. Żmijewski.
Jego zdaniem, za 20 lat import węgla przekroczy wydobycie krajowe. Zwłaszcza że jego ceny na świecie spadają, bo jest go bardzo dużo. Duża dostępność surowca ze Wschodu wynika z licznych możliwości taniej eksploatacji złóż, głównie metodą odkrywkową. Natomiast zwiększona podaż węgla z USA to efekt wypierania go przez gaz łupkowy na tamtejszym rynku. W swoich najniższych notowaniach w 2012 r. gaz ziemny w USA kosztował jedną piątą ceny gazu importowanego do Europy i jedną ósmą cen w Japonii.
— To wszystko oznacza upadek znacznej części polskich kopalń do 2018 r. Scenariusz ten już się realizuje, sądząc po tegorocznych wynikach ekonomicznych spółek węglowych — wyjaśnia Krzysztof Żmijewski. Twierdzi jednak, że węgiel nadal powinien być naszym skarbem narodowym. Tyle że nie może pozyskiwać i użytkować go tradycyjnie. Musi to być węgiel „błękitnego nieba”. Nie czarne złoto wydobywane przez górników, lecz czysta energia uzyskiwana w wyniku jej podziemnej ekstrakcji.
— Potrzebujemy węgla w gospodarce niskoemisyjnej przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii i racjonalnych kosztach eksploatacji. Dziś jest to jeszcze niemożliwe. Ale miejmy nadzieję, że następne pokolenia Polaków zużytkują z korzyścią dla gospodarki to nasze narodowe bogactwo — podsumowuje prof. Krzysztof Żmijewski.
Węgiel — tak, emisja — nie
W kolejnych dziesięcioleciach węgiel pozostanie kluczowym paliwem polskiej energetyki — zapewnił wczoraj w Sejmie wicepremier Janusz Piechociński. Podkreślił, że zasoby tego surowca dają nam szansę oparcia bezpieczeństwa energetycznego na własnych zasobach. Nawiązując do presji UE na obniżenie emisji dwutlenku węgla, podkreślił, że polskie stanowisko zakłada równoważenie polityki klimatycznej programem reindustrializacji UE, która — według ministra — musi być traktowana jako tak samo ważny cel jak cele klimatyczne.
— Chcemy walczyć nie z węglem, ale z emisją, wykorzystując to dobro narodowe i budując z niego fundament bezpieczeństwa energetycznego Polski — zaznaczył Janusz Piechociński. [PAP, MK]