Wernisaż prac samego Romana Opałki zapoczątkuje działalność nowej łódzkiej galerii Atlas Sztuki.
Jej siedzibę ulokowano w wyremontowanym XIX-wiecznym budynku w jednym z podwórek przy Piotrkowskiej.
— Przed laty na długo wykreśliliśmy z działań sponsorskich słowo „sztuka” — mówi Andrzej Walczak, prezes Grupy Atlas. — Kierując się upodobaniami klientów, zainteresowaliśmy się sportem. Ale przyszedł czas, że trzeciego co do wielkości producenta zapraw cementowych w Europie stać na coś więcej. Tak mało ludzi deklaruje zainteresowanie malarstwem. Jak to zmienić? Wejść arogancko w tę dziedzinę sztuki! I sprawić, by ludzie chcieli regularnie przychodzić i oglądać obrazy, słuchać koncertów, obcować z rzeźbą. Można to uczynić tylko przez swoiste namaszczenie tej galerii Wielkimi Nazwiskami. Sięgniemy więc do nazwisk z pierwszej ligi.
Pierwszym takim artystą w Atlasie Sztuki będzie Roman Opałka. Wernisaż jego obrazów — 10 października. Opałka, taki jakim jest znany w świecie, narodził się w 1965 roku — przy kawiarnianym stoliku warszawskiego hotelu Bristol, gdy — czekając na zbyt spóźniającą się ukochaną — opracował koncepcję Obrazów Liczonych. W przestronnej sali Atlasu Sztuki jego obrazy zobaczymy w oktogonie — bryle geometrycznej, specjalnie zbudowanej na tę okazję.
Siedem Detali zawiśnie na jego siedmiu ścianach. Ósma będzie „otwarta na nieskończoność”. Według artysty, idealna forma tej bryły pozwala wykluczyć chybione pomysły wystawiennicze. Każdy, kto do 7 grudnia zawita do Łodzi, będzie mógł się o tym przekonać.
