NBA odkręca kurek z kasą

LIGI SPORTOWE: W najlepszej koszykarskiej lidze na świecie szykuje się lato wielkich transferów. Kluby już liczą, ile mogą wydać

Piłkarski mundial wkracza w decydującą fazę, ale emocje czekają na kibiców także w koszykarskiej lidze NBA. Sezon się skończył, otwiera się okienko transferowe. Kluby sprawdzają konta bankowe, bo do wzięcia będą największe gwiazdy ligi i Marcin Gortat, który też może zgarnąć niemałą kwotę. Z ostatniego roku z kontraktów zrezygnowali Carmelo Anthony i LeBron James, dwie największe gwiazdy NBA. Ten drugi dominuje na koszykarskich parkietach tak jak kiedyś Michael Jordan, ale nie zdołał wywalczyć w tym roku mistrzostwa ze swoim naszpikowanym innymi gwiazdami zespołem Miami Heat. Ekipa przebojowego Jamesa przegrała z San Antonio Spurs, poukładaną drużyną weteranów, która należy do Petera Holta, największego w USA dilera maszyn Caterpillar. Ameryka rozpisuje się, gdzie James może trafić i kto oraz ile może mu zaoferować. W kolejnym sezonie w Heat miał zarobić ponad 20 mln USD. Kwestia finansowa nie będzie jednak kluczowa. James gra już kilkanaście sezonów, ma pokaźne kontrakty z takimi koncernami, jak Nike, McDonald’s i Coca-Cola. Według magazynu „Forbes”, zarabia łącznie ponad 70 mln USD rocznie i jest trzeci na liście najlepiej opłacanych sportowców. Zgodzi się więc na niższe zarobki, jeśli ktoś zagwarantuje mu do pomocy graczy mistrzowskiego kalibru z szansą na tytuł. W NBA trwa teraz kombinowanie, jak ułożyć zespół i zostawić najwięcej pieniędzy dla gwiazd.

MILIONER KONTRA MILIONER: Marcin Gortat pierwszy mecz rozegrał w 2007 r. w barwach Orlando Magic, z którymi grał później w finale NBA. W tym sezonie razem z Washington Wizards odpadł w półfinale konferencji wschodniej. Polak nie boi się walki nawet z samym LeBronem Jamesem, który na zawodowe parkiety trafił w 2003 r. i od razu okrzyknięty został „następcą Jordana”. Ma w kolekcji już dwa mistrzowskie pierścienie. [FOT. EASTNEWS]
MILIONER KONTRA MILIONER: Marcin Gortat pierwszy mecz rozegrał w 2007 r. w barwach Orlando Magic, z którymi grał później w finale NBA. W tym sezonie razem z Washington Wizards odpadł w półfinale konferencji wschodniej. Polak nie boi się walki nawet z samym LeBronem Jamesem, który na zawodowe parkiety trafił w 2003 r. i od razu okrzyknięty został „następcą Jordana”. Ma w kolekcji już dwa mistrzowskie pierścienie. [FOT. EASTNEWS]
None
None

W słynnej lidze każdy zespół obowiązuje tzw. salary cap, czyli limit wydatków na pensje dla zawodników, który ma zabezpieczać kluby przed pokusą łatwego wypłacania astronomicznych gaż. Istnieje też tzw. podatek od luksusu, który w przyszłym sezonie ma wynieść 77 mln USD. Jeśli zespół wyda na pensje dla zawodników więcej niż ta kwota, będzie zobowiązany zapłacić do kasy ligi dolara za każdego dolara wydanego powyżej limitu. James i Anthony są gwiazdami wartymi każdych pieniędzy, ale raczej będą w stanie poświęcić kilka milionów, by nie rozbić sejfu właścicieli. Największe szanse na ściągnięcie jednego lub drugiego koszykarza mają ponoć takie kluby, jak Chicago Bulls, Houston Rockets, Los Angeles Clippers i Los Angeles Lakers. Nie brakuje też głosów, że rezygnacja z kontraktu to zagrywka taktyczna Jamesa, która ma zmusić właściciela Miami Heat, żeby nie szczędził grosza i ściągnął kolejną gwiazdę, która pomoże mu sięgnąć po mistrzostwo. Może chodzić nawet o samego Anthony’ego. W transferowej ruletce uczestnicy też polski olbrzym — Marcinowi Gortatowi skończył się kontrakt. Nasz środkowy ma za sobą dobry sezon, a w NBA klasowych środkowych jak na lekarstwo. Podczas niedawnej konferencji w Warszawie powiedział, że wycenia się na 10 mln USD za sezon. W ostatnim roku zarobił 7,7 mln USD.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane