NBP powinien wstrzymać się z interwencją

Paweł Zielewski
15-05-2002, 00:00

Zdaniem Krzysztofa Dzierżawskiego z Centrum im. Adama Smitha, interwencja banku centralnego w celu osłabienia złotego poprawiłaby tylko nastroje polityków, ale na dłuższą metę poważnie zaszkodziłaby gospodarce. Poza tym — jego zdaniem — złoty nie jest jeszcze na tyle mocny, by popadać w nerwowe nastroje.

Wojciech Szeląg (Polsat): Jak to jest z tą ekonomią — profesor Marek Belka i doktor Bogusław Grabowski, z tej samej uczelni, mówią różnymi głosami o osłabieniu złotego...

Krzysztof Dzierżawski (Centrum im. Adama Smitha): Wszyscy mówią jako profesorowie czy doktorzy, przedstawiają swój punkt widzenia...

Ale który z nich ma rację?

Marek Belka jest dziś bardziej politykiem niż ekonomistą.

Czy ekonomia to taka nauka, że kiedy zostaje się politykiem, to zaczyna się twierdzić, że ziemia jest płaska?

Są przypadki, kiedy trzeba tak powiedzieć, bo jest się politykiem. Niekiedy racje ekonomiczne i naukowe stoją ze sobą w sprzeczności. Minister finansów mówi jak mówi, bo taka jest racja polityczna, którą musi wyrażać. Może przestać być wicepremierem i ministrem finansów. Wówczas nie będzie zmuszony do zachowywania się jak polityk.

Czy Pana zdaniem, gdyby Adam Smith żył i był członkiem tego rządu, też głosiłby opinie, które stoją w sprzeczności z liberalizmem gospodarczym.

Gdyby wybrał drogę kariery politycznej, to bardzo możliwe, że zrzekłby się swoich poglądów. Pytanie tylko, czy przyjąłby taką funkcję.

Przedstawiciele NBP i RPP mówią, że nie należy osłabiać sztucznie złotego. Z kolei minister finansów mówi, że należałoby przeprowadzić interwencję banku centralnego. Kto ma rację?

Ja stoję po stronie tych, którzy uważają, że interwencja jest niepożądana i byłaby nie tylko kosztowna, ale i szkodliwa dla gospodarki. Ja nie zamierzam za to płacić. Być może sztuczne osłabienie złotego na krótką metę dałoby efekty pożądane przez środowiska polityczne i eksporterów. Ale tylko na chwilę.

Bogusław Grabowski wspomniał, że w związku z naszymi aspiracjami do UE ten problem będzie narastał, a złoty będzie się wzmacniał.

Też jestem tego zdania.

Ale wzmacniający się złoty może doprowadzić w końcu do tego, że eksporterom przestanie się opłacać działać.

Eksporterzy ciągle jeszcze korzystają z niedowartościowanego złotego. Płacą swoim pracownikom np. 600 dolarów, podczas gdy ich konkurenci z Niemiec 2 tys. dolarów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Zielewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Media / NBP powinien wstrzymać się z interwencją