NBP zrobił to co powinien

Krzysztof Kolany, Bankier.pl
11-10-2018, 22:00

Narodowy Bank Polski jest pierwszym od 20 lat bankiem centralnym z Unii Europejskiej, który zdecydował się na zwiększenie rezerw złota.

W mojej ocenie NBP wreszcie zrobił to, na co powinien był się zdecydować wiele lat temu. Pod koniec września Międzynarodowy Fundusz Walutowy opublikował dane (standardowy raport o rezerwach walutowych krajów członkowskich), z którego wynikało, że Polska po raz pierwszy od 1998 r. kupiła złoto. Z danych MFW wynika, że Narodowy Bank Polski zwiększył rezerwy kruszcu o 1,9 tony w lipcu oraz 7,5 tony w sierpniu. Tydzień później NBP opublikował dane, z których wynika, że zakupy złota (4,3 tony) były kontynuowane we wrześniu.

Tyle wiadomo na pewno. NBP odmówił komentarza w sprawie zwiększenia rezerw złota. Także prezes NBP Adam Glapiński pytany o tę kwestię nabrał wody w usta. Brak oficjalnego komentarza i fakt, że NBP skupuje złoto bez rozgłosu, sam w sobie jest jednak niebagatelną informacją. Polska nie kupiła ani grama złota przez ostatnie 20 lat, gdy w 1998 NBP dokonał sporego jednorazowego zakupu około 70 ton. Ten zakup wraz z resztkami złota przedwojennego (w bohaterski sposób ewakuowanego z Warszawy we wrześniu 1939 r.) stanowił trzon polskich rezerw. Tym bardziej sensacyjnie brzmi fakt, że to NBP jako pierwszy bank centralny w UE odważył się na zwiększenie rezerw królewskiego metalu. I tym bardziej zaskakujące jest, że władza mówiąca o „wstawaniu z kolan” nie wykorzystała tego do celów propagandowych. Gdy w marcu tego roku bank centralny Węgier sprowadził (a nie zakupił) z Londynu swoje marne trzy tony złota, trąbiły o tym wszystkie media nad Balatonem. Umieśćmy jednak polskie zakupy złota w szerszym kontekście. Ze swoimi 116,66 tonami (dane nieoficjalne na podstawie obliczeń Bankier.pl) Polska wyprzedziła Libię (29 ton libijskiego złota oficjalnie zaginęło podczas obalania Kaddafiego) i awansowała z 33. na 31. na świecie. Więcej złota mają m.in. Meksyk (120,3 tony), Filipiny (197,9 ton) czy Austria (280 ton). Zajmująca 10 pozycję na tej liście Holandia dysponuje 612,5 tonami złota.

Po drugie, udział złota w całości polskich rezerw walutowych pozostaje śladowy. Według danych NBP na koniec września złoto stanowiło zaledwie 3,93 proc. Ponad 95 proc. to „należności w walutach wymienialnych”. Czyli obligacje amerykańskie, niemieckie, brytyjskie itd. Jednym zdaniem, prawie całość rezerw walutowych Polski ulokowana jest w papierze emitowanym przez rządy najbogatszych państw. Wartość tych papierów zależyw zasadzie tylko tego, czy emitujące je rządy zechcą się wywiązać ze swoich zobowiązań.

W mojej ocenie to raczej kiepska lokata kapitału, zwłaszcza w środowisku ultra niskich stóp procentowych. Dodajmy, że wiele państw utrzymuje znacznie większą część swoich rezerw w złocie. Np. Niemcy aż 69 proc., Francja 58,5 proc., Rosja 16,8 proc., a Hiszpania 16 proc. Nawet słynąca z „bezgotówkowej” gospodarki Szwecja prawie 8 proc. rezerw walutowych trzyma w złocie. Uważam, że nie stałoby się nic złego, gdyby Narodowy Bank Polski zwiększył udział złota choćby do 20-25 proc. ogółu rezerw walutowych. © Ⓟ

Dalszy artykułu w raporcie „Złotowieści” — publikacji poruszającej tematykę inwestowania w złoto w świecie ogarniętym przez kryzys systemu finansowego i towarzyszącym mu zawirowaniom. Dostępna jest na Bankier.pl.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Kolany, Bankier.pl

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / NBP zrobił to co powinien