Te z czwartku rozczarowały. Liczba tzw. nowych bezrobotnych zamiast oczekiwanego niewielkiego spadku wzrosła do 269 tys. Bardziej niepokojące okazały się dane o zamówieniach w przemyśle.

I choć spadły o 1,5 proc. w czerwcu, nieco mniej od prognoz, jednak był to drugi z kolei relatywnie mocny spadek tego wskaźnika. Nastroje psuł też odczyt zamówień na dobra trwałego użytku, choć raczej pokrył się z projekcjami ekonomistów. Problem w tym, że spadek sięgnął 4 proc. w ujęciu ogólnym, zaś bez uwzględniania środków transportu o 0,4 proc.
Niestety nie są to sygnały mogące potwierdzać rozwój amerykańskiej gospodarki, już bardziej na zadyszkę.
Tak więc o kierunku w jakim podążać może Wall Street w najbliższym czasie może rozstrzygnąć jakość danych, które poznamy w piątek (w tym o stopie bezrobocia i zmianie zatrudnienia w sektorze pozarolniczym i przemyśle).
Odbicie na rynku ropy naftowej pozwalało akcjom koncernów energetyczno-paliwowych utrzymywać się na niewielkich plusach.
Na finiszu sesji indeks DJ IA tracił 0,02 proc. Wskaźnik S&P500 rósł o 0,02 proc. zaś technologiczny Nasdaq zyskiwał 0,13 proc.