Nestmedic chce zacząć zarabiać

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Giełdowa spółka telemedyczna ruszyła po latach ze sprzedażą w Europie, myśli też o USA. Zapewnia, że wie, kiedy pojawią się zyski i zwrócą się inwestycje w technologię.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego, zdaniem prezesa, Nestmedic ma po latach odnieść sukces
  • jak ocenia potencjał sprzedażowy swojego nowego, mobilnego urządzenia KTG
  • ile wydał na rozwój technologii i kiedy ta kwota ma się zwrócić
  • z czego zamierza finansować ekspansję w Europie i USA
  • co może przyspieszyć jego przejście na główny rynek GPW
  • jakie zastrzeżenia ma osoba związana z branżą medyczną

Nestmedic chce zacząć zarabiać

opublikowano: 24-07-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Giełdowa spółka telemedyczna ruszyła po latach ze sprzedażą w Europie, myśli też o USA. Zapewnia, że wie, kiedy pojawią się zyski i zwrócą się inwestycje w technologię.

Notowany na NewConnect Nestmedic – mający technologię do mobilnego badania KTG, czyli czynności serca płodu – zapowiadał międzynarodową ekspansję już pół dekady temu. Jesienią 2020 r. zrewidował strategię i ograniczył zbyt ambitne plany, a jego european dream spełnia się dopiero teraz.

30 czerwca rozpoczął współpracę z holenderskim dystrybutorem ICT Healthcare Technology Solutions (ICT HTS). Przewiduje ona sprzedaż do końca 2024 r. ponad 1 tys. systemów Pregnabit (urządzenie i platforma telemedyczna) m.in. w krajach Beneluksu i niemieckojęzycznych, Francji, Wielkiej Brytanii oraz Szwecji.

– Rynkowa cena naszego urządzenia to ok. 5 tys. EUR. Nie ujawniamy warunków handlowych z dystrybutorami, ale jesteśmy bardzo zadowoleni z ustalonej marży. Dopuszczamy osiem modeli komercjalizacji, uwzględniając sprzedaż, wypożyczenie czy abonament, użycie w domu i w szpitalu – informuje Jacek Gnich, prezes Nestmedica.

– Jesteśmy liderem na rynku telemonitoringu kobiet w ciąży, z prawie 15-letnim doświadczeniem i klientami w wielu krajach Europy. Natomiast Nestmedic posiada certyfikat MDR, który będzie obowiązkowy od 2024 r. i bardzo doświadczony zespół. Opieka zdrowotna szybko się zmienia, a my chcemy być gotowi na przyszłość – dodaje Vincent Brons, dyrektor zarządzający ICT HTS.

Nie na sprzedaż:
Nie na sprzedaż:
Nestmedic, którym kieruje Jacek Gnich, za najlepszy model komercjalizacji Pregnabit Pro uznaje samodzielną sprzedaż lub wynajęcie przy pomocy dystrybutorów. Licencjonowanie technologii rozważa wyłącznie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, rozmowy się toczą.
Marek Wiśniewski

Lata przygotowań

Jacek Gnich twierdzi, że komercjalizację urządzenia utrudniały głównie dwa czynniki: niedoskonałość pierwszej wersji produktu i opory środowiska medycznego, które dopiero od wybuchu pandemii koronawirusa częściej dopuszcza użycie telemedycyny.

– Od razu po przyjściu do spółki w 2019 r. przekonywałem głównych inwestorów, że musimy przygotować drugą wersję urządzenia, Pregnabit Pro. Pracowaliśmy nad nią dwa lata i w czerwcu, jako jedni z pierwszych, otrzymaliśmy europejską certyfikację MDR na nowych zasadach – mówi Jacek Gnich.

Przekonuje, że wykonanie ponad 30 tys. badań pierwszą wersją produktu zapewniło jej duży odzew z rynku i pozwoliło uwzględnić sugestie pacjentek oraz lekarzy. Np. wcześniej specjalista mógł obejrzeć wyniki dopiero po zakończeniu 30-minutowego badania, a teraz może śledzić je w czasie rzeczywistym i ocenić jego prawidłowy przebieg, co zwiększa bezpieczeństwo pacjentki. Jacek Gnich deklaruje, że Pregnabit zapewnia taką samą jakość badania co stacjonarna maszyna w gabinecie lekarskim.

Osoba związana z branżą medyczną i obserwująca Nestmedic przez lata – pragnąca zachować anonimowość – zaznacza, że zdobycie MDR nie przesądza o sukcesie, a większym wyzwaniem będzie zdobycie amerykańskiego certyfikatu FDA – choć nawet to nie zagwarantuje udanej komercjalizacji. Istotne są m.in. skuteczność badań oraz gotowość obsługi klienta w modelu abonamentowym, by nie ograniczyć się do pełnienia roli fabryki.

Z Europy do Ameryki

Spółka przekonuje, że badanie KTG jest uznane za najlepszy i obowiązkowy standard we wszystkich krajach Europy Zachodniej, gdzie co roku dochodzi do ponad 3 mln porodów – potencjał na swoje urządzenie ocenia na ponad 10 tys. rocznie. Jeszcze w tym roku chce zdobyć przynajmniej dwóch dystrybutorów tej klasy co ICT, prowadzących regularną sprzedaż od kilkunastu lat.

– Nakład prac na pozyskanie małego i dużego dystrybutora jest taki sam, więc nie ograniczamy się do tych mogących sprzedawać rocznie 50 czy nawet 500 urządzeń Pregnabit Pro – mierzymy wyżej. Ponadto, jeżeli współpraca z ICT okaże się lepsza od założeń, nie wykluczamy zwiększenia zamówień – stwierdza Jacek Gnich.

Jedną z umów firma planuje zawrzeć w tym roku w Polsce – ekspansję na rodzimym rynku ogranicza jednak brak refundacji i duży popyt za granicą, gdzie cena Pregnabitu Pro nie budzi oporów. Zaawansowane rozmowy prowadzi też w Izraelu, w IV kw. spodziewa się dopuszczenia urządzenia na rynek.

– Równie duży potencjał jak w USA widzimy w krajach Ameryki Łacińskiej. Po uzyskaniu MDR nie potrzebujemy dodatkowych lokalnych certyfikacji. Mam nadzieję, że w tym roku zdobędziemy pierwszego dystrybutora – mówi menedżer.

Wylicza, że na rozwój technologii spółka przeznaczyła ok. 15-20 mln zł, z czego ok. 7 mln zł przez ostatnie dwa lata na stworzenie drugiej wersji urządzenia. Dodatkowo ponad 2 mln zł wydała na zabezpieczenie sprzedaży, w tym części elektronicznych.

– Przekroczenia progu i trwałej rentowności spodziewamy się w 2023 r., a pełnego zwrotu z inwestycji w ciągu kolejnych 1,5-2 lat – już nawet w 2024 r. Osiągniemy to dzięki sprzedaży nie tylko w Europie, ale też w USA. Przygotowujemy już dokumentację do certyfikacji FDA i w 2023 r. chcielibyśmy rozpocząć sprzedaż w Stanach Zjednoczonych – mówi Jacek Gnich.

Nestmedic spokojny o kapitał

Z końcem 2021 r. Nestmedic zdobył 9,9 mln zł z prywatnej emisji 7,9 mln akcji. Udział w niej wzięli dotychczasowi duzi akcjonariusze: pomagający w rozwoju produktu dr Krzysztof Dynowski (ma 14,9 proc.), fundusz Leonarto (11,2 proc.) i – największą część – obecny w spółce od 2019 r. niemiecki fundusz Deutsche Balaton (34 proc.).

– Sukces emisji potwierdza, że dobrze rokujemy. Deutsche Balatona interesują inwestycje długoterminowe i zaistnienie w USA – uznał, że najlepsze dopiero przed nami. Ok. 1 mln akcji objęli pracownicy i osoby z nimi związane, co świadczy o ich zaangażowaniu i wierze w nasz sukces – komentuje Jacek Gnich.

Zapewnia, że dzięki emisji i rozpoczęciu sprzedaży spółka ma dobrą sytuację płynnościową. Ekspansję w Europie zamierza finansować z bieżącej działalności, ale rozwój w USA wiąże się z wydatkiem kilku milionów dolarów na start.

– Na to przyjdzie jednak pora najwcześniej w drugiej połowie 2023 r. i jesteśmy spokojni o pieniądze na ten cel. Obecni akcjonariusze, Deutsche Balaton, fundusz Leonarto i dr Krzysztof Dynowski, są gotowi zwiększyć zaangażowanie – przekonuje menedżer.

Na GPW przyjdzie czas

Kurs Nestmedica przekracza w ostatnich miesiącach 2 zł – obecne 2,1 zł daje ok. 45 mln zł kapitalizacji.

– Dopiero zaczynamy pokazywać liczby ze sprzedaży, a plany są ambitne. Mamy ogromny potencjał wzrostu i moim zdaniem inwestycja w Nestmedic jest nadal bardzo atrakcyjna – uważa Jacek Gnich.

Przyznaje, że obecność na NewConnect wiąże się z przenosinami na pewnym etapie z przenosinami na duży parkiet, jednak spółka koncentruje się na średnioterminowych celach ekspansji w Europie i wejścia do USA.

– Uzyskanie FDA może przyspieszyć przejście na główny rynek GPW. Otrzymujemy jednocześnie zapytania z branży o alianse kapitałowe, ale nie ma w tym żadnych konkretów – mówi szef Nestmedica.

Pomoc dla lekarzy

Nestmedic przekonuje, że nie zastępuje lekarzy, tylko daje im narzędzie do lepszej i szybszej diagnostyki. Jeżeli pacjentka wykonuje badanie w domu, to wyniki i tak są oceniane przez prowadzącego ją ginekologa lub całodobowe centrum. Pacjentka od nich uzyskuje informacje, czy musi np. natychmiast udać się do szpitala.

  • Mamy już dowody na to, że nasze urządzenie pozwala ratować życie, bo mieliśmy kilka interwencji w ostatniej chwili. W trzecim trymestrze ciąży zaleca się wykonywanie KTG raz dziennie. Dzięki Pregnabit Pro pacjentka może zrobić to komfortowo w domu, dodatkowo unikając ryzyka zarażenia się czymś w przychodni to szczególnie ważne w okresie pandemii argumentuje Jacek Gnich, prezes Nestmedicu.

Dodaje, że bieżąca, zdalna ocena wyników pozwala uniknąć zbędnych wizyt u specjalistów, a w konsekwencji zmniejsza obciążenie systemu zdrowotnego. W Polsce telemedyczne badanie KTG wciąż nie jest refundowane, ale w Holandii już tak i z jego rozmów z dystrybutorem wynika, że refundacja umożliwiła wyraźne oszczędności.

  • Skupiamy się teraz na udowodnieniu, że potrafimy masowo sprzedawać stworzony produkt. Jednocześnie mamy trzyletni plan prac badawczorozwojowych, uwzględniający zarówno nowe urządzenia związane z dbaniem o dobrostan płodu, jak i doskonalenie Pregnabitu Pro. Wkrótce chcemy rozszerzyć go o funkcję glukometru czy badanie ciśnienia krwi, przed nami też rok prac i 0,5 mln EUR wydatków na wprowadzenie bezprzewodowych sond, które zastąpią te przewodowe i zwiększą komfort badania mówi Jacek Gnich.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.