Netia zawzięła się na Tepsę

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 2008-11-12 00:00

Giełda Orange stacjonarny może działać przy zaniżonych kosztach — uważa Netia. Będzie awantura jak przy ofercie Orange freedom?

Telekom ma kolejny argument za podziałem giganta

Giełda Orange stacjonarny może działać przy zaniżonych kosztach — uważa Netia. Będzie awantura jak przy ofercie Orange freedom?

Orange, komórkowe ramię Telekomunikacji Polskiej (TP), wprowadziło w ubiegłym tygodniu ofertę telefonii stacjonarnej. Jej podstawą jest umowa z TP o hurtowym dostępie do abonamentu (WLR). Orange tłumaczy, że oferuje usługi telefonii stacjonarnej, by nie zostać w tyle za konkurencją. Ale operatorzy alternatywni, głównie Netia, skarżą się, że grupa TP stosuje antykonkurencyjny mechanizm skutkujący przenoszeniem klientów do komórkowego ramienia grupy. Mówiąc wprost — dumping cenowy.

— W usłudze Orange stacjonarny TP chce zastosować ten sam mechanizm co w Orange freedom (oparty na BSA — hurtowym zakupie dostępu do internetu na bazie sieci TP). Naszym zdaniem, TP prowadzi antykonkurencyjną politykę z wykorzystaniem marki Orange. TP podnosi ceny detaliczne i zmierza do podwyższania cen hurtowych dla swoich konkurentów, a klientów chce pozyskiwać pod marką Orange. Problem w tym, że pod marką Orange, naszym zdaniem, może dochodzić do oferowania cen na granicy, a nawet poniżej kosztów — mówi Grzegorz Grabowski, dyrektor ds. strategii regulacyjnej Netii.

— Orange nie otrzymał żadnych preferencyjnych warunków. Z takich samych korzystają inni operatorzy, więc o jakiejkowiek nieuczciwej konkurencji nie może być mowy — odpowiada Mariusz Loch z biura prasowego TP.

Netia zastanawia się, czy nie zgłosić sprawy do urzędu antymonopolowego i Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE). Wcześniej z PTC, operatorem sieci Era, poprosiła oba urzędy o kontrolę Orange freedom. Sprawa była na tyle poważna, że zainteresowała się nią Komisja Europejska, która pod koniec września przeprowadziła w TP kontrolę.

— Przeanalizujemy ofertę konkurencji i wtedy podejmiemy dalsze decyzje — mówi Andrzej Pomaranski z biura prasowego PTC.

Gdzie ta marża

Od obecnych klientów Orange pobiera za usługę telefonii stacjonarnej abonament w wysokości 37 zł i wlicza w niego 40 lub 80 darmowych minut, zależnie od czasu trwania umowy. To cena niższa niż w Telekomunikacji Polskiej. Plan domowy tp 60 (zawierający 60 darmowych minut) kosztuje 50 zł miesięcznie.

TP pobiera opłatę hurtową za udostępnienie konkurencji (teraz też za udostępnienie swojej spółce córce PTK Centertel, oferującej usługi pod marką Orange) usługi abonamentowej w wysokości 20,05 zł miesięcznie. Do tego trzeba doliczyć koszty. Jak wylicza konkurencja TP, koszty detaliczne operatora w 2006 roku dla podobnej umowy wyniosły 12,3 zł. Ta cena może być odnośnikiem do kosztów Orange. W sumie daje to 32,35 zł miesięcznych kosztów, w porównaniu z 34,43 zł abonamentu netto (bez podatku VAT), które pobiera Orange. A do tego trzeba jeszcze doliczyć niemałe koszty pozyskania klienta. Z tych szacunków wynika, że Orange co najmniej bardzo trudno uzyskać marżę na tej usłudze.

— Oferta Orange wygląda tak, jakby TP testowała granice odporności regulatora i rynku na działania, które balansują na granicy obowiązującego prawa telekomunikacyjnego — mówi Emil Konarzewski, partner zarządzający warszawskiej firmy Audytel.

Zabić konkurencję

Operatorów alternatywnych martwią też nowe stawki hurtowe, które chce wprowadzić TP. Te najważniejsze dla konkurentów TP są o połowę wyższe od obecnych, co — zdaniem Netii — skazuje ich na likwidację.

— Marża realizowana na całości usług telefonicznych umożliwia operatorom prowadzenie działalności także po wprowadzeniu opłat hurtowych, wynikających z modelu kosztowego TP. Zmiana ta zapewni stabilność i przewidywalność rynku. Obecne opłaty za WLR i BSA opierają się na metodologii, która w przypadku dostępu do szerokopasmowego internetu ulega zmianie wraz ze zmianami cen detalicznych TP — odpowiada Marcin Loch.

Netia narzeka też, że TP — wbrew deklaracjom —nie promuje wdrażania usługi uwolnienia pętli lokalnej (LLU).

— Pojawia się mnóstwo problemów technicznych i formalnych. TP opóźnia ten proces na każdym możliwym etapie — narzeka Grzegorz Grabowski.

Zdaniem Netii, jedynie podział TP może spowodować poprawę współpracy z konkurencją.