Przed sesją na rynek napłynęła informacja o sporym, bo ponad 5-proc. tygodniowym spadku liczby wniosków o kredyt hipoteczny w USA. Dane były gorsze, niż można by się spodziewać sądząc po odczycie z poprzedniego tygodnia pokazującym wzrost o ponad 5 proc. Lepsze od prognoz okazały się kolejne informacje, podane godzinę przed dzwonkiem, o marcowych zamówieniach na dobra trwałego użytku, które wzrosły o 2,5 proc. w stosunku do lutego, podczas gdy analitycy oczekiwali zwyżki o 2,0 proc. Kolejne dane zapowiedziane na środę - o zapasach paliw w USA - nie powinny znacząco wpłynąć na przebieg środowego handlu. Znaczące powinny natomiast okazać się słowa, jakie padną z ust szefa Fedu Bena Bernanke po dwudniowym posiedzeniu zarządu Rezerwy Federalnej.
Nastroje inwestorów będą też kształtowane przez doniesienia ze spółek. Te firmy, które dziś ogłosiły wyniki kwartalne, wyróżniały się zmianą kursu już w pierwszych minutach handlu. Znaczenie mają też prognozy spółek. Gorsze od oczekiwań prognozy Broadcom przyczyniły się do ponad 10-proc. przeceny akcji spółki. Tym samym Broadcom stał się na początku sesji najbardziej tracącą spółką z S&P500. wkrótce po dzwonku o ponad 7 proc. podrożały akcje Moody's Corp. Przed sesją agencja ratingowała poinformowała o zwiększeniu zysku do 67 centów na akcję z 47 centów przed rokiem. Analitycy z Wall Street oczekiwali... 54 centów.