Inwestorzy bardzo nerwowo zareagowali na komunikat zarządu NFI Jupiter, dementującego informacje prasowe o otrzymaniu oferty kupna pakietu zależnego Pro Futuro (PF), jaką miała złożyć Netia. Akcje już na otwarciu oddały niemal całą zwyżkę ze środy. Później emocje opadły i kurs odrabiał straty. Pojawiła się więc pierwsza rysa na obrazie funduszu, którego akcje drożały po ogłoszonej 10 dni temu strategii. W tym czasie kurs podskoczył o blisko 30 proc.
Strategia funduszu zakłada w pierwszej kolejności upłynnienie składników portfela inwestycyjnego. Najcenniejszym aktywem jest wspomniane Pro Futuro. Firma stała się łakomym kąskiem dla telekomów, bo dysponuje tzw. ostatnią milą w postaci radiowej sieci dostępowej do największych aglomeracji. Jest też jednym z największych dostawców biznesowego dostępu do internetu. Stopniowo poprawia także wyniki finansowe. To być może ostatni moment, by kupić firmę jeszcze dość tanio.
W informacji dementującej otrzymanie oferty od Netii (druga strona nie zaprzeczyła), najważniejsze wydaje się jednak stwierdzenie, że dotychczas przeprowadzone rozmowy z przyszłymi inwestorami nie wskazują na to, by fundusz mógł oczekiwać za pakiet 75 proc. akcji (łącznie z wykupem obligacji) PF 75-80 mln zł. Po odliczeniu wartości nominalnej obligacji telekomu, posiadanych przez wierzycieli (Exatela), zysk księgowy z tej transakcji sięgnąłby 19,5-24,5 mln zł. Podane sumy wydają się jednak mało prawdopodobne, zważywszy, że kilka tygodni temu holenderski Linx Communications był skłonny zapłacić za PF kwotę równą jego wartości księgowej, a więc 23,5 mln zł. Odstąpił jednak od umowy, bo nie dogadał się z Exatelem, który zresztą sam ma ochotę na PF. Chętnych na przejęcie telekomu nie brakuje, kwestią czasu wydaje się więc jego spieniężenie i choćby częściowe odzyskanie kapitału utopionego w czasie internetowej hossy (118 mln zł). Podobnie wygląda sprawa z dataCom. Spodziewana poprawa wyników zarówno budowlanego Energopolu Pd., jak i Ceramiki Nowej Gali, powinna posłużyć do sprzedaży ich walorów. Gdyby stało się to dziś, Jupiter otrzymałby za oba pakiety około 20 mln zł.
To za mało, by sfinansować strategię. Dlatego być może już w drugim kwartale przeprowadzona zostanie emisja z prawem poboru. Na razie nie jest znana jej wielkość, ale, biorąc pod uwagę zamierzenia inwestycyjne funduszu, powinna ona sięgnąć kilkudziesięciu milionów złotych. Pójdą one na zakup maksymalnie 10 spółek o małej i średniej kapitalizacji. Następnym krokiem będzie zaangażowanie się w ich zarządzanie, wzrost ich wartości i sprzedaż ich przez giełdę. Na papierze wygląda to atrakcyjnie, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę wysokie przeciętne stopy zwrotu, jakie w ostatnich 2-3 latach przyniosła większość ofert pierwotnych mniejszych emitentów.
Wątpliwości znów może jednak budzić tzw. timing. Poprzednich, dużych inwestycji fundusz dokonywał niemal w szczycie hossy internetowej. Gospodarka jest dziś na górce cyklu koniunkturalnego, a wyceny wielu firm są mocno wyśrubowane. Trudno także przewidzieć, czy za trzy-cztery lata koniunktura na rynku IPO będzie równie dobra. Może się więc znów okazać, że po drogich zakupach pojawi się problem z zyskownym zamknięciem inwestycji.