NIA czeka na przepisy spójne z normami Unii

Monika Niewinowska
27-04-2001, 00:00

NIA czeka na przepisy spójne z normami Unii

Polskie przepisy dotyczące branży farmaceutycznej nie są dostosowane do nowych problemów, które pojawiły się w czasie ostatnich lat. Naczelna Izba Aptekarska zabiega o jak najszybsze przystosowanie polskiego prawa do przepisów obowiązujących w UE.

Polskie przepisy dotyczące branży farmaceutycznej nadal znacznie odbiegają od norm europejskich. O zmianę tej sytuacji zabiega Naczelna Izba Aptekarska. Zdaniem jej prezesa Romana Hechmanna, dostosowanie polskiego prawa do norm UE wpłynie na poprawę obsługi klientów oraz warunków pracy właścicieli aptek. Główne obszary działania NIA obejmują wprowadzenie ograniczeń ilościowych, uregulowanie kwestii marży na droższe leki i poszerzenie asortymentu dopuszczonego do obrotu w aptekach.

Ograniczenia ilościowe

W Polsce nie ma żadnych przepisów regulujących zasady lokalizacji nowych aptek. Efektem jest duża koncentracja punktów aptecznych w większych miastach połączona z ich niedoborem w małych miejscowościach.

— Na niektórych obszarach znajduje się bardzo dużo aptek. Wyraźnie odczułam pogorszenie sytuacji finansowej wskutek pojawienia się w pobliżu mojej apteki innych placówek. W krajach Unii obowiązują odpowiednie limity — skarży się Krystyna Marciniak, właścicielka apteki.

— Chcielibyśmy wprowadzić dwa rodzaje ograniczeń: demograficzne i geograficzne. Naszym zdaniem, jedna apteka powinna przypadać na 6 tys. mieszkańców (obecnie są to 4,2 tys.). Zależy nam również na równomiernym rozmieszczeniu placówek w dużych i małych miejscowościach — tłumaczy Roman Hechmann.

Aby nie dopłacać

Apteki są specyficznymi jednostkami handlowymi. Ich właściciele muszą dostosowywać ceny i marże leków znajdujących się na listach kas chorych do marży urzędowej (degresywnej).

— Uważam, że przepisy dotyczące marży na leki refundowane powinny ulec radykalnej zmianie. Ostatnio sprowadzałem lek kosztujący blisko 5 tys. zł. Zgodnie z obowiązującymi regułami mój dochód z jego sprzedaży wyniósł 16 zł. brutto. Łatwo policzyć, że marża w tym przypadku wynosiła 0,32 proc. — wylicza Piotr Myszkowski, właściciel apteki, farmaceuta.

— Próbujemy wpłynąć na zmianę układu marż. Obowiązujące przepisy bywają dla aptekarzy krzywdzące. Jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że marża hurtowa leków wynosi niezależnie od ceny 11 proc., to wprowadzenie dla właścicieli aptek zryczałtowanego zysku wynoszącego 16 zł brutto od leków kosztujących powyżej 100 zł powoduje, że ich sprzedaż staje się nieopłacalna — mówi Roman Hechmann.

Szerszy asortyment

Ze względu na obostrzenia związane z wysokością marży właściciele aptek próbują zwiększać swoje zyski wprowadzając do obrotu towary dodatkowe — produkty zielarskie czy kosmetyczne. Przepisy ściśle regulują, jakie towary mogą zostać dopuszczone do sprzedaży w aptekach.

— Są kraje, w których w aptekach można sprzedawać więcej rodzajów kosmetyków. Dopuszczane są również serie kolorowe. W Polsce jest to zabronione. W takich warunkach konkurowanie z drogeriami i sklepami z parafarmaceutykami staje się bardzo trudne — narzeka Anna Sawicka, farmaceutka, właścicielka apteki.

Również te postulaty przekazywane są organom decyzyjnym przez NIA.

— Wystąpiliśmy o dopuszczenie do obrotu w aptekach szerszego wachlarza artykułów nie będących lekami. Nasze propozycje zostaną uwzględnione w nowej ustawie Prawo Farmaceutyczne — przekonuje Roman Hechmann.

Koniec podziałów

Apteki dzielą się na dwa typy: A i B. Typ A to punkty oferujące pełny zakres usług, włącznie z wykonywaniem leków recepturowych. Muszą się także podporządkować rozkładowi dyżurów nocnych oraz w dni wolne od pracy. Apteki typu B nie są objęte obowiązkiem dyżurów, a pacjenci mogą w nich nabyć jedynie leki gotowe.

— Istnienie dwóch typów aptek wprowadza wiele zamieszania. Nie ma żadnych oznaczeń zewnętrznych odróżniających punkty typu A od B. Podział ten powoduje wiele utrudnień dla pacjentów, np. potrzebujący leku recepturowego są zmuszeni do szukania odpowiedniej apteki. Zdaniem NIA, wszystkie apteki powinny być przystosowane do kryteriów typu A. Takie wymagania obowiązują również w krajach UE — twierdzi Roman Hechmann.

Większość postulatów farmaceutów zostało uwzględnionych w projekcie rządowym ustawy Prawo farmaceutyczne.

— 11 kwietnia 2001 r. Sejm odrzucił wniosek o odrzucenie projektu rządowego pakietu ustaw Prawo farmaceutyczne. Został on skierowany do Komisji Europejskiej. Po zakończeniu postępowania przepisy będą do końca zgodne z przepisami unijnymi — zapowiada Zbigniew Niewójt, dyrektor nadzoru Inspekcji Farmaceutycznej.

Monika Niewinowska

m.niewinowska@pb.pl tel. (22) 611-62-71

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Monika Niewinowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / NIA czeka na przepisy spójne z normami Unii