Nie będzie wsparcia dla kredytów kupieckich

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2021-06-20 20:00

Jest zgoda Brukseli na uruchomienie programu pomocy dla ubezpieczeń kredytów kupieckich, tyle że udziałem w nim nikt nie jest zainteresowany.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • na czym miał polegać program wsparcia dla rynku ubezpieczeń należności
  • dlaczego nigdy nie doszedł do skutku
  • co daje zgoda Komisji Europejskiej na uruchomienie programu

W czasie pandemii ruszyło wsparcie kredytów dla firm. Została też uruchomiona pomoc dla rynku faktoringowego, a ostatnio również leasingu. Tylko pomoc dla ubezpieczeń kredytów kupieckich od początku idzie jak po grudzie. Chociaż Komisja Europejska niedawno zatwierdziła taki program dla Polski, to nikt już nie jest nim zainteresowany.

Funkcja spełniona:
Funkcja spełniona:
Program reasekuracji dla rynku należności, mimo że nikt z niego nie skorzystał, spełnił swoją funkcję, stabilizując rynek i przekonując ubezpieczycieli, żeby nie ograniczali klientom finansowania po pierwszym szoku związanym z wybuchem pandemii — mówi Janusz Władyczak, prezes KUKE.

Chętnych brak

Rozmowy na temat uruchomienia wsparcia dla ubezpieczeń kredytów kupieckich rozpoczęły się na początku pandemii, ponieważ wszyscy obawiali się powtórki z kryzysu po 2008 r., kiedy ubezpieczyciele drastycznie cięli limity dla przedsiębiorców.

— Przyczyniło się to wówczas do zatorów płatniczych, większej liczby upadłości i spadku eksportu. Tym razem skala potencjalnego ograniczenia limitów miała sięgnąć nawet 30-40 proc., mocno szkodząc gospodarce. Na szczęście każdy segment rynku finansowego szybko doczekał się państwowego programu wsparcia, dzięki czemu uniknęliśmy problemów z płynnością w sektorze przedsiębiorstw, a 2020 r. przeszliśmy z relatywnie niewielkimi stratami — mówi Janusz Władyczak, prezes KUKE.

W trakcie negocjowania programu widać było jednak coraz mniejsze zainteresowanie ubezpieczycieli reasekuracją ze strony rządu, gdyż nie realizował się pesymistyczny scenariusz masowych niewypłacalności.

— Wręcz przeciwnie — wskaźniki szkodowości spadały, a kondycja finansowa obsługiwanych klientów i ich kontrahentów, również zagranicznych, utrzymywała się na zadowalającym poziomie, na co oczywiście wpływała przede wszystkim szeroka pomoc publiczna dla biznesu w Polsce i w innych krajach — tłumaczy Janusz Władyczak.

Ponadto przystąpienie do takiego programu wiązałoby się z koniecznością przekazania do skarbu państwa około 80 proc. składki brutto, co dodatkowo zniechęciło ubezpieczycieli do wzięcia w nim udziału.

Zabezpieczenie na przyszłość

Wniosek o zatwierdzenie programu przez Komisję Europejską został złożony kilka miesięcy temu.

— Wtedy jeszcze nie było pewności co do prognoz zarówno dla globalnej, jak też polskiej gospodarki — mówi Marcin Olczak, dyrektor departamentu ryzyka kredytowego w firmie Marsh.

Do zawieszenia rozmów między rządem a ubezpieczycielami doszło w kwietniu tego roku. Obie strony uznały, że nie ma przesłanek do wdrażania programu. Zgoda Komisji Europejskiej nie jest bezużyteczna — może się przydać w przyszłości.

— Projekt programu wsparcia ubezpieczycieli będzie można wykorzystać w sytuacji, gdy zaistnieje taka potrzeba. Mam tu na myśli sytuację, kiedy zderzymy się z masowym, dużym wzrostem liczby i wartości niewypłacalności przedsiębiorstw, co będzie skutkować wzrostem ryzyka, uniemożliwiającym przyznawanie limitów kredytowych w zakresie oczekiwanym przez ubezpieczone firmy — mówi Jarosław Jaworski, prezes firmy Coface.

— Nie wydaje się, aby program był potrzebny w tej chwili, ale dobrze, jeśli będzie przygotowany na wypadek, gdyby potrzebny był w przyszłości — wtóruje mu Paul Flanagan, prezes firmy Euler Hermes.

Marcin Olczak natomiast zwraca uwagę, że inne kraje wdrożyły takie mechanizmy wsparcia w ciągu kilku pierwszych miesięcy pandemii COVID-19 tylko dlatego, że posiadały wypracowane ścieżki rozmów oraz mechanizmy wsparcia z okresu kryzysu finansowego w 2008 r.

— Dlatego też o ile sama decyzja nie wnosi nic do obecnego funkcjonowania polskiego rynku ubezpieczeń należności, to jej pozytywne efekty odczujemy w przypadku realizacji czarnego scenariusza. Ponadto pozytywny wpływ na rynek miało samo rozpoczęcie rozmów między ubezpieczycielami a rządem, ponieważ pozwoliła ubezpieczycielom zawiesić decyzje o masowych redukcjach limitów — uważa Marcin Olczak.

Pesymistyczny scenariusz jest jednak raczej mało realny.

— Część specjalistów obawia się, że stopniowe ograniczanie rządowej pomocy może spowodować w nadchodzących miesiącach kłopoty z płynnością u niektórych jej beneficjentów i wzrost liczby bankructw. My nie przewidujemy masowych kłopotów. Podobnie twierdzą eksperci m.in. agencji Fitch Ratings, którzy oceniają, że w Europie będzie o od jednej trzeciej do dwóch trzecich mniej niewypłacalności niż podczas poprzednich kryzysów, a w przyszłym roku sytuacja kredytowa firm wróci do poziomu sprzed pandemii. Na zachodzie kontynentu część programów wsparcia wygasa w czerwcu, a inne mogą być kontynuowane do końca roku — twierdzi Janusz Władyczak.