Nie będzie źle z nowymi inwestycjami

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 12-12-2008, 00:00

Mamy dobre wieści. Do agencji inwestycji trafia dziennie 5-7 projektów. Zagraniczne firmy nadal chcą u nas budować.

Do Polski

mogą trafić poddostawcy dużych inwestorów

Mamy dobre wieści. Do agencji inwestycji trafia dziennie 5-7 projektów. Zagraniczne firmy nadal chcą u nas budować.

Najpierw spora łyżka dziegciu. Inwestycje zagraniczne mają spaść w przyszłym roku do 10 mld EUR w porównaniu z 16,7 mld EUR w 2007 r. Firmy konsultingowe przyznają, że walczą o projekty, bo jest ich dużo mniej, a wśród prowadzonych przez nich firm niemal każda rozważa zmniejszenie skali inwestycji. Są obawy, że nie powstaną nowe fabryki.

— Trudniej teraz przenieść zagranicznym firmom produkcję do Polski. To inwestycje, które zwracają się dopiero po kilku latach, a dziś wszyscy szukają oszczędności od zaraz — uważa Sebastian Mikosz, dyrektor w Deloitte.

— Wrocław od dwóch miesięcy znów zaczął zabiegać o projekty produkcyjne. Jest ich niesamowicie mało. Trzeba na nie kapitału, a teraz nikt go nie ma — dodaje Tomasz Gondek z Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej.

Pierwsze jaskółki

Ale pojawiają się też dobre sygnały. Ministerstwo Gospodarki odwiedziło ostatnio kilka firm, które chcą w Polsce stawiać fabryki.

— Niektórzy inwestorzy jadą jak lokomotywy i mimo że drastycznie zmieniły się warunki globalne, realizują projekty — przyznaje Kiejstut Żagun z KPMG.

— Mieliśmy pytanie o nową inwestycję produkcyjną z sektora motoryzacji — ujawnia Paweł Tynel z Ernst Young.

— Do Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ) przychodzi dziennie 5-7 projektów. To firmy z USA, Europy Zachodniej i Skandynawii — mówi dobrze poinformowane źródło "PB".

Paweł Wojciechowski, prezes PAIIZ, przyznaje, że agencja pracuje nad setką projektów — to stała średnia z ostatnich lat. Ciężko będzie wprawdzie ściągnąć do Polski fabrykę wielkiej znanej firmy. Rządy wszystkich krajów udowodniły, że nie liczą się z wydatkami, by utrzymać u siebie produkcję.

— Znanej marki nie wypuszczą, ale do Polski mogą trafić poddostawcy dużych firm, zwłaszcza tych, które już u nas są — uważa ekspert.

Przykładem może być koncern Cadbury, który rozbudował zakłady na Dolnym Śląsku. W krajach skandynawskich można podobno "przebierać" w atrakcyjnych projektach związanych z zaawansowanymi technologiami.

— Na pewno łatwiej rozwijać się firmom już obecnym w Polsce, niż decydować się na zupełnie nowe inwestycje. Mamy dużo sygnałów, że firmy myślą o rozbudowie — przyznaje Paweł Wojciechowski.

Dobra wola urzędnika

Ale działać trzeba szybko: okazyjny czas może potrwać jeszcze 2-3, maksymalnie 7 miesięcy. Ministerstwo Gospodarki jest bardzo proinwestycyjne. Wicepremier Waldemar Pawlak zaprosił niedawno inwestorów, firmy konsultingowe, kancelarie prawne i strefy ekonomiczne, by dzielili się pomysłami, jak ułatwić inwestowanie.

— Niestety, niektóre działania władz nie idą w tym kierunku, czego przykładem może być decyzja o zatwierdzeniu ostrych kryteriów włączania do specjalnych stref ekonomicznych gruntów prywatnych — uważa Kiejstut Żagun.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu