Volkswagen ma poważne kłopoty, twierdzi "Gazeta Poznańska". Stanowiska tracą dyrektorzy w Niemczech i Czechach, oskarżani o korupcję. A w Poznaniu - według dziennika - zapadają dziwne decyzje. Najpierw związkowe oskarżenia o przekupstwo, a teraz hojny prezent dla... związkowców.
Tadeusz Pytlak, przewodniczący Międzyzakładowej Komisji NSZZ "Solidarność" H. Cegielski, przyznał w lutym tego roku na łamach "Gazety Poznańskiej", że osoba podająca się za przedstawiciela Volkswagena zaproponowała mu milion złotych łapówki w zamian za wpłynięcie na zarząd Cegielskiego, by sprzedał koncernowi grunty odlewni, którą VW dzierżawi od poznańskich zakładów. Volkswagen od ponad dwóch lat bezskutecznie próbuje sfinalizować umowę kupna odlewni, w którą zainwestował 140 mln euro.
O korupcyjnej propozycji wiedział nie tylko prezes Cegielskiego, ale też Danuta Piotrowska, przewodnicząca Rady Nadzorczej, która po ujawnieniu sprawy dziwiła się, że przewodniczący "Solidarności" tak długo zwlekał ze zgłoszeniem sprawy do prokuratury.
W sprawie łapówki dla przewodniczącego wszczął śledztwo wydział do walki z korupcją Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu. Dochodzenie nadzorowała Prokuratura Poznań - Grunwald. Po ponad miesiącu i przesłuchaniu kilku świadków, sprawę umorzono. Jako powód podano, że przewodniczący Pytlak nie potrafił wskazać osoby, która zaproponowała mu łapówkę.
Choć wcześniej zarząd Cegielskiego argumentował, że sprzedaż odlewni jest dla niego nieopłacalna, teraz sprawa zdaje się być przesądzona i Volkswagen osiągnie swój cel. W Cegielskim po cichu mówi się, że Tadeusz Pytlak, dotąd wielki przeciwnik sprzedaży odlewni, teraz przytakuje zarządowi, który dogadał z niemieckim koncernem wstępną umowę sprzedaży.
"W sprawie łapówki nie powiedziałem jeszcze wszystkiego. Zaprzeczam też jakobym zmienił zdanie co do sprzedaży terenu odlewni", mówi Pytlak. "Od początku opowiadałem się przeciwko takiemu procederowi i nadal tak jest".
Tymczasem z okazji 25-lecia "Solidarności" Zarząd Regionu Wielkopolska reklamuje produkty VW, nieodpłatnie użytkowując samochód transportowy z wielkim napisem "Volkswagen". Bogdan Klepas, przewodniczący wielkopolskiej "Solidarności", nie widzi w tym nic niestosownego. "Bus jest wypożyczony od Volkswagena, bo 60 proc. załogi tej firmy to członkowie Solidarności" - mówi przewodniczący regionu. "W związku z obchodami 25-lecia, dużą grupą odwiedzamy różne miejsca w kraju. Chcieliśmy zaoszczędzić, dlatego wypożyczyliśmy samochód. Nie płacimy za samo wypożyczenie. Dla obu stron jest to korzystne: my mamy środek transportu, a jednocześnie reklamujemy Volkswagena, którego baner jest z boku auta".