Nie daj się nabrać na chińskie przekręty

  • Marta Bellon
opublikowano: 27-04-2015, 23:40

Handel zagraniczny: Na linii Zachód-Chiny zdarzają się spięcia, których powodem jest inna mentalność, ale często dochodzi też do zwykłych oszustw. Ich ofiarami padają polskie firmy

Wirtualne fabryki, przelewy na prywatne konta, wysyłanie produktów wadliwych lub niezgodnych ze specyfikacją — na te i inne pułapki muszą uważać polscy przedsiębiorcy w kontaktach handlowych z Chinami.

PO PIERWSZE — SPRAWDZAJ:
PO PIERWSZE — SPRAWDZAJ:
Piotr Burzyński, prezes Importuj z Nami, ostrzega, ze chińskie podejście do księgowości jest zdecydowanie bardziej kreatywne od europejskiego. Radzi wiec, by kazda fakture przygotowana przez kontrahenta z Azji dobrze sprawdzic.
ARC

Czarna lista

Pod koniec marca Wydział Promocji Handlu i Inwestycji przy polskim konsulacie w Szanghaju za pośrednictwem PAP alarmował, że chińscy przestępcy coraz częściej oszukują polskie firmy. Najczęściej przez internet. Według klasyfikacji WPHI przedsiębiorcy padają ofiarą oszustw, wyłudzeń, ataków hakerskich i tzw. przekrętów z Xi’anu.

Oszustwa polegają np. na niewysłaniu zamówionego i opłaconego towaru lub na wysłaniu towaru fatalnej jakości. Hakerzy przejmują korespondencję biznesową, a potem przed opłaceniem faktury przez zamawiającego wysyłają do niego fałszywe informacje o zmianie numeru konta eksportera. Przekręty z Xi’anu mają taką nazwę, bo firmy, które go stosują, pochodzą z miasta, które — co ciekawe — słynie z Terakotowej Armii. To zatrważająco częsta praktyka — 40 proc. firm z czarnej listy prowadzonej przez WPHI to właśnie firmy z Xi’anu.

Co robią? Kontaktują się z przedsiębiorstwem przez internet i składają zamówienie na jej produkty. Duże zamówienie, często opiewające na kilkaset tysięcy euro. Przedsiębiorca jest proszony tylko o to, by opłacił połowę kosztu zatwierdzenia umowy u chińskiego notariusza. To najczęściej drobny ułamek sumy, na jaką opiewa umowa. Inny wariant przekrętu zakłada zaproszenie polskiej firmy do Chin, by uroczyście podpisać korzystny dla niej kontrakt. Wtedy „opłaty notarialne” wyłudzane są na miejscu, w gotówce.

Znikające fabryki

To, że problem jest poważny, potwierdzają doradcy importerowi. Najczęstsza sytuacja, jakiej doświadczają importerzy, to znikanie firm, a nawet fabryk.

— To wręcz klasyka — mówi Piotr Burzyński, prezes Importuj z Nami, firmy zajmującej się pośrednictwem w handlu z Chinami. To, że firma ma na Alibabie — chińskiej platformie e-handlu — znaczek „Złotego dostawcy” (ang. „Gold Supplier”) i chwali się kilkoma pozytywnymi recenzjami czy ładną stronę internetową, nie gwarantuje, że jest uczciwa.

Piotr Burzyński tłumaczy, że początkowo kontakt z taką firmą jest profesjonalny. Chiński przedsiębiorca wysyła zdjęcia produktu, próbki, certyfikaty, odpowiada na meile, odbiera telefony. I tak jest do momentu wpłaty zaliczki w wysokości co najmniej 30 proc. wartości zamówienia. Zaraz potem kontakt się urywa, wszelkie namiary z dnia na dzień znikają z internetu i okazuje się, że fabryka istniała tylko wirtualnie.

— Powszechnie wiadomo, że za znaczek „Gold Supplier” wystarczy po prostu zapłacić — mówi Julia Oryszko z Importuj z Nami.

Kreatywna księgowość

Eksperci przestrzegają też przedsiębiorców przed podpisywaniem dokumentów związanych z nawiązaniem współpracy, bo chińskie podejście do księgowości znacznie różni się od europejskiego. Fakturę przygotowaną przez kontrahenta z Azji należy więc dobrze sprawdzić.

— Nawet szanowany producent potrafi bez mrugnięcia okiem zaproponować wpisanie na fakturę zaniżonej kwoty. To mu się opłaca, bo zapłaci mniejszy podatek od sprzedaży. Albo z podobnego powodu wpisuje nieprawidłowy kod taryfy celnej. Zrobi to na żądanie lub z własnej inicjatywy. O ile jemu uchodzi to płazem, to Polakowi taki przekręt przynosi raczej krótkotrwały zysk. Pierwsza kontrola Urzędu Celnego wykryje, że przelew z firmowego konta nie zgadza się z kwotą na fakturze — mówi Piotr Burzyński.

Uważać trzeba też na różne certyfikaty. — Legendą wśród importerów jest certyfikat China Export. Znak graficzny jest łudząco podobny do unijnego certyfikatu CE (Conformité Européenne), różni się dosłownie o milimetry. Ale China Export nie jest nigdzie zarejestrowany i nie potwierdza zgodności z żadnymi normami — mówi prezes Importuj z Nami.

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

„W” jak weryfikacja

Sprawdzać, sprawdzać i jeszcze raz sprawdzać — radzą więc znawcy tematyki importowania z Chin.

— Im większe ryzyko, że coś na trasie Chiny-Polska może pójść nie tak, tym bardziej warto zabezpieczyć się przed ewentualnymi zaniedbaniami czy wręcz oszustwami ze strony chińskiej. A można to zrobić, zlecając kontrolę jakości produktu przed wysyłką, w trakcie produkcji, jeśli jest taka możliwość. To wiąże się oczywiście z kosztami, ale dużo więcej można stracić, jeśli się tego nie przypilnuje — ostrzega Michał Łebkowski, przedsiębiorca, były importer i doradca importowy.

Paulina Kiełbus-Jania, dyrektor generalny BigChina, przyznaje, że w Chinach działa wiele firm, które powstały tylko po to, żeby oszukać naiwnych ludzi Zachodu. — Mniejsze lub średnie firmy często nie są w stanie się po takim doświadczeniu podnieść, bo odzyskanie straconych pieniędzy czy wejście z Chińczykami na drogę sądową bywa trudne i kosztowne, rozciąga się w czasie i kończy się często porażką — mówi Paulina Kiełbus-Jania.

Jej zdaniem jednak, wiele problemów, jakie polscy przedsiębiorcy mają z chińskimimportem, wynika z ich własnych zaniedbań. W negocjacjach z chińskim partnerem trzeba być bardzo precyzyjnym i czujnym. To, co dla Polaka jest jasną wytyczną, dla Chińczyka często nią nie jest. Dlatego w sytuacji zamawiania np. części samochodowych warto przesłać szczegółowy rysunek. Łatwiej wtedy o reklamację.

— Czasem ogólna informacja o tym, że określona część ma pasować do danego modelu samochodu, nie wystarczy, bo chiński kontrahent prześle taką, którą on uważa za pasującą. Zakładanie, że coś jest oczywiste w aspekcie współpracy z Chińczykami, jest bardzo ryzykownym myśleniem. To, co my postrzegamy jako kłamstwo, Chińczyk może uznać za spryt. Bardzo często problemy na linii Polska- -Chiny wynikają z niezrozumienia chińskiej mentalności — mówi dyrektor BigChina.

Według niej wielu przedsiębiorców z Zachodu pada ofiarą własnej naiwności. Radzi, by sprawdzać na każdym etapie współpracy. Nawet po kilku latach od momentu jej rozpoczęcia.

— Zarządzający i pracownicy fabryk, a także ich dostawcy, mogą się zmieniać, zmienia się strategia i kondycja firm. Na wysokość cen, a tym samym jakość produktów, często mają wpływ ceny surowców na rynkach światowych czy choćby podwyżki cen na rynku chińskim: płace, koszty paliw, zła koniunktura itp.

To wszystko ma znaczenie i może sprawić, że np. jakość odzieży produkowanej w tej samej szwalni kilka lat wcześniej znacznie spadnie. Nie możemy zakładać, że będzie taka sama jak przy pierwszym zamówieniu. W handlu z Chinami niczego nie możemy zakładać z góry, bez dokładnej weryfikacji. Należy pamiętać, że koszty dochodzenia swoich praw często przewyższają straty — mówi Paulina Kiełbus-Jania.

Twarde prawo, chińskie prawo

Prawo chińskie, co oczywiste, również nie jest sprzymierzeńcem przedsiębiorców z Zachodu. Witold Strumiński z kancelarii prawnej Strumiński-Brucko-Stępkowski tłumaczy, że współpracę gospodarczą z krajami spoza UE regulują jedynie bilateralne umowy między państwami. Jeśli więc importer z Polski został oszukany przez kontrahenta z Chin, pozostaje mu tylko wytoczyć proces przed tamtejszym sądem. — To wymaga czasu, cierpliwości, sporych pieniędzy, fizycznej obecności w Chinach — w praktyce niewykonalne. Chińczycy doskonale o tym wiedzą i korzystają z tego — podkreśla prawnik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Polecane