Nie doszło do serii bankructw

Mira Wszelaka
opublikowano: 2004-04-19 00:00

Od listopada do lutego zamknięto tylko 75 zakładów spożywczych z grupy B1 i B2, które nie dotrzymały zobowiązań modernizacyjnych.

Wszystko wskazuje na to, że czarne scenariusze, mówiące o zamknięciu 1,5 tys. zakładów spożywczych przed przystąpieniem do Unii Europejskiej, trzeba schować między bajki.

— Informacje o masowym upadku firm spożywczych były efektem błędnej polityki negocjacyjnej prowadzonej w 2000 roku, kiedy Polska jednostronnie zobowiązała się do zamknięcia wszystkich zakładów kategorii C do dnia członkostwa w Unii Europejskiej. Ostatnio błędy naprawiono, tworząc nową kategoryzację zakładów, racjonalny harmonogram dostosowań oraz stosując właściwy monitoring — tłumaczy Jacek Leonkiewicz, radca głównego lekarza weterynarii.

Po inspekcji powiatowi lekarze weterynarii wytypowali firmy, które nie dotrzymały zobowiązań modernizacyjnych.

— Od listopada do lutego wydano decyzje o zamknięciu 75 zakładów — ujawnia radca.

Taki los spotkał: 52 zakłady mięsa czerwonego, które miały dostosować się do dnia 1 maja (B1) i 8 z grupy B2, które miały korzystać z okresów przejściowych. Dokonało też żywota 5 zakładów mięsa białego z B1 i 3 z grupy B2. Najmniej problemów było z zakładami rybnymi i mleczarniami. Z rynku wypadła tylko jedna firma rybna oraz dwie mleczarnie z grupy B1 i cztery z grupy B2.

— Szacujemy, że w ostatnich dniach przed akcesją z rynku może wypaść jeszcze około 300 zakładów z grupy C. Pozostałe, które nie uzyskały licencji eksportowej, mogą ulokować się na rynku krajowym lub przejść do sprzedaży bezpośredniej, oczywiście spełniając normy bezpieczeństwa zdrowotnego — mówi Jacek Leonkiewicz.

Część poprzednio zagrożonych zakładów o dużej zdolności produkcyjnej rozpoczęła prace modernizacyjne i za zgodą Komisji Europejskiej będzie korzystać z okresów przejściowych.