Nie jest grzechem popełniać błędy

  • Marta Bellon
opublikowano: 01-07-2013, 00:00

Start-upy: Mentalność młodych przedsiębiorców nieraz skutecznie blokuje ich rozwój. Podobnie jak polskie prawo i luka kapitałowa

Czy prowadząc młody biznes w Polsce, można osiągnąć międzynarodowy sukces? Tak — odpowiadają zgodnie przedstawiciele rynku venture capital. W dzisiejszym zglobalizowanym świecie to nie lokalizacja firmy decyduje o jej powodzeniu, ale to, czyje potrzeby zaspokaja. Mimo że przedsiębiorców cechuje samodzielność i determinacja, by rozwinęli skrzydła potrzeba sprzyjającego systemu prawnego i dostępnego kapitału.

— Na całym świecie jest mnóstwo młodych ludzi z fantastycznymi pomysłami na biznes. To zarówno dobra wiadomość, jak i zła, bo wszyscy oni ze sobą konkurują. Jeśli przedsiębiorca myśli o tym, by odnieść międzynarodowy sukces, jego biznes musi przynosić rozwiązanie problemu, który dotyczy szerokiej grupy. Nieważne, czy będzie mieszkał i działał w Rumunii, na Węgrzech czy w Indiach. Jeśli pracuje nad technologią, nie może być to technologia dla samej technologii. Ona musi rozwiązywać jakiś problem. Tego oczekują ludzie. Spotykając się z młodymi przedsiębiorcami powtarzamy im więc, by upewnili się, że to, co robią, jest odpowiedzią na potrzeby rynkowe — podkreśla Jean Kovacs, szefowa sieci aniołów biznesu w Dolinie Krzemowej, która odwiedziła ostatnio Polskę na zaproszenie prodziekana Wydziału Informatyki Politechniki Poznańskiej.

Jak tłumaczy, w Dolinie Krzemowej cała ekonomia nastawiona jest na przedsiębiorców. Jednak czasem wystarczy naprawdę niewielki kapitał, żeby rozkręcić jakiś projekt, zdobyć pierwszych klientów i pchnąć biznes na właściwe tory. — Nieważne jest wtedy, gdzie się zaczyna. Gdy projekt jest tego wart, po kapitał można sięgnąć wszędzie — przekonuje amerykańska inwestorka.

Największy potencjał

Eksperci zwracają uwagę, że większość innowacji tworzona jest przez małe firmy. I to właśnie start-upy potrafią wprowadzać w życie czasem nawet szalone pomysły, które potem okazują się wielkim sukcesem.

— Próbują w pewnym sensie podważyć istniejące status quo, dlatego właśnie w tym środowisku jest największy potencjał do tego, by stworzyć nowe, ciekawe rozwiązania — mówi Marcin Hejka, dyrektor zarządzający w regionie Europy Wschodniej, Bliskiego Wschodu i Afryki w funduszu Intel Capital. Jego zdaniem, dla krajów takich jak Polska start-upy są o tyle ważne, że ze względu na uwarunkowania historyczne niemal wszystkie państwa ze wschodniego regionu określane jako rozwijające się nie zdołały do tej pory wykształcić silnego sektora technologicznego.

— Można więc powiedzieć, że jeśli Polska czy jakikolwiek inny kraj znajdujący się w podobnej sytuacji chce zbudować u siebie ten sektor, to musi to zrobić właśnie dzięki start-upom — podkreśla Marcin Hejka.

Daleko do ideału

Dolina Krzemowa to sztandarowy przykład tego, że aby pobudzić młode, przedsiębiorcze osoby do działania, należy stworzyć im odpowiednie warunki.

Co w Polsce należałoby zmienić w pierwszej kolejności? Prawo. Zarówno według inwestorów, jak i przedstawicieli startupowego środowiska przepisy muszą być klarowne na tyle, by nie dawały pola do nadinterpretacji, i przede wszystkim stabilne. Przepisy regulujące zakładanie firmy, kwestie podatkowe i zatrudnianie pracowników powinny być jak najprostsze.

— W Polsce wciąż jesteśmy nieco oddaleni od ideału w tym zakresie. Start-upy nie różnią się od innych firm, jeśli chodzi o bolączki związane z nadmierną biurokracją i administracją czy z uciążliwością związaną z procedurą zamykania przedsiębiorstwa. W krajach, które odnoszą duże sukcesy, te regulacje są dosyć proste — mówi Marcin Hejka.

Kliknij, aby przeczytać cały artykuł>>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu