Nie jest łatwobyć małym

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2017-04-26 22:00
zaktualizowano: 2017-04-26 20:28

Zadłużenie branży wynosi 442 mln zł. Większość przypada na mniejsze firmy na rynku motoryzacyjnym.

Dane o wielkości zadłużenia pochodzą z raportu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej (KRD BIG) pt. „Sytuacja finansowa branży motoryzacyjnej w dobie historycznego prosperity”. Chodzi o producentów, dilerów, sklepy, hurtownie motoryzacyjne i warsztaty (w podziale na województwa). Dane pokazują również, u kogo branża ma największe długi i jakie podmioty nie spłacają zobowiązań wobec firm motoryzacyjnych.

Tysiące pod kreską

Zadłużenie firm z branży motoryzacyjnej wyniosło w marcu 2017 r. 441,7 mln zł. To o 28,8 pkt proc. więcej niż w lipcu 2016 r. O około 3 tys. (do ponad 16,5 tys.) wzrosła liczba firm wpisanych do KRD BIG. Nieopłaconych zobowiązań było ponad 63 tysiące. Przy czym najwięcej dotyczy firm z województw śląskiego, mazowieckiego i wielkopolskiego. Większość to długi dilerów samochodowych i sprzedawców części. Nie najlepiej jest też z warsztatami. Tylko producenci aut i podzespołów mogą być zadowoleni ze swojej sytuacji finansowej.

— Motoryzacja jest jedną z wizytówek polskiej gospodarki, a światowe koncerny chętnie u nas inwestują. Na sukces branży patrzymy jednak przez pryzmat producentów, a to zaciemnia obraz. Handel samochodami, częściami i akcesoriami, a także usługi mają się zdecydowanie gorzej, co widać w statystykach zadłużenia. Długi producentów stanowią niewielki odsetek, a w handlu i usługach to poważny problem — komentuje Adam Łącki, prezes KRD BIG. Polska jest jednym z największych eksporterów części samochodowych i w najbliższych latach może się to jeszcze poprawić. Na producentów części i samochodów przypada tylko 5,75 proc. zadłużenia branży. Inna jest sytuacja dilerów, hurtowni, sklepów i serwisy, a więc firm obsługujących rynek wewnętrzny. Na sprzedawców przypada 62,07 proc. branżowych długów, a na serwisy — 32,18 proc. Wierzyciele to przede wszystkim sektor finansowy (banki i firmy leasingowe), na który przypada 36 proc. zadłużenie przedsiębiorstw z branży motoryzacyjnej. W dalszej kolejności są to firmy windykacyjne (21 proc.) oraz handel hurtowy i detaliczny (17 proc).

Natomiast zaległości wobec firm z branży motoryzacyjnej wynoszą ponad 158 mln zł. Przy czym najwięcej winne im są: przemysł (19,9 proc.), handel (19,2 proc.) oraz transport i spedycja (17,6 proc.).

— Warsztaty samochodowe obsługują sporo szkód komunikacyjnych i to zapewnia im stały dochód, ale często terminy płatności są bardzo długie. Tymczasem za kupowane części i podzespoły muszą zapłacić wcześniej. Gdy takie płatności się kumulują albo warsztat jest mały i ma niewielką płynność finansową, popada w długi. Kłopot mają też serwisy, które obsługują przedsiębiorstwa. Nie wszyscy ich klienci bywają zdyscyplinowani — przeciągają terminy płatności albo w ogóle nie płacą, kwestionując np. jakość usługi. Ale gdy dochodzi do windykacji, to zdecydowana większość właścicieli serwisów stara się uregulować zaległości — tłumaczy Jakub Kostecki, prezes firmy Kaczmarski Inkasso.

Obciążenie dilera

— Dane KRD dobrze pokazują sytuację finansową w motoryzacji. Trzeba też jednak uwzględnić nierejestrowane długi dilerów zaciągane u importerów. Sprzedawca musi rejestrować samochody na swoją firmę zanim zostaną sprzedane, zapłacić duży VAT. Na szybko się zmieniającym rynku motoryzacyjnym pojazdy relatywnie szybko tracą na wartości, co również obciąża kieszeń sprzedawcy. Biorąc pod uwagę jeszcze inne aspekty zależności dilerów od importerów, ich faktyczne długi wynoszą grube miliony złotych — twierdzi Roman Kantorski, prezes Polskiej Izby Motoryzacji (PIM). Poza tym inna jest sytuacja dużych sieciowych podmiotów i małych sklepów i zakładów. Najwięksi w dużej mierze zajmują się sprzedażą i obsługą flot, więc ze względu na efekt skali i lepsze marże oraz prowizje od usług motoryzacyjnych (np. ubezpieczenia, serwisowanie) są na ogół w dobrej kondycji finansowej. Mniejsi nie mogą na to liczyć. Ciągłe unowocześnianie pojazdów, stosowanie innowacyjnych rozwiązań elektronicznych wymaga też permanentnego inwestowania w wyposażenie warsztatu i kompetencje kadr.

— Bardzo interesujące jest zestawienie najnowszych danych KRD o zadłużeniu z lutową publikacją GUS o ocenie nastrojów w branży. Pokazuje to dwie twarze polskiej motoryzacji. Wskaźniki makro wydają się dobre i prognozy przedstawicieli branży są optymistyczne. Ale wiele firm ma trudności z działaniem na rynku bardzo zależnym od procesów globalnych. Szczególnie szybkości zmian i mocnej konkurencji. Rośnie też handel częściami samochodowymi przez internet, co uderza najbardziej w mniejsze firmy — stwierdza Mirosław Sędłak, prezes Rzetelnej Firmy.

Możesz zainteresować się również: