Nie ma powodów do paniki, pośpiech jest złym doradcą

KZ
opublikowano: 14-07-2006, 00:00

Analitycy twierdzą, że trzeba zachować zimną krew. Sytuacja na rynkach powinna się ustabilizować. Chyba że do konfliktu włączy się Iran.

Remigiusz Sopel

analityk IDM

- Uważam, że zbrojny konflikt w Libanie będzie miał raczej krótkotrwały wpływ na światowe rynki finansowe. Podobnie było w przypadku prób nuklearnych w Korei Północnej, kiedy giełdy zareagowały silną, ale tylko kilkudniową przeceną. Oczywiście wszystko zależy od wydarzeń w kolejnych dniach. Dopiero gdy konflikt się rozwinie, można będzie szacować jego wpływ na światowe gospodarki.

Rafał Salwa

niezależny analityk

- Jeśli konflikt w Libanie nie zostanie rozwiązany w kilka dni, to można się spodziewać, że rynki finansowe mocno go odczują. Nie wykluczam, że państwa OPEC w odzewie na izraelski atak przykręcą kurek z ropą. Jeśli tak będzie, to silny popyt na ten surowiec na Zachodzie wywinduje ceny ropy do kolejnych rekordowych poziomów.

Zawsze gdy mamy do czynienia z konfliktami zbrojnymi, trzeba się liczyć z hossą na rynku surowców. Kraje, które czują się zagrożone, magazynują surowce, co z kolei jeszcze bardziej nakręca popyt i podbija ceny.

Wojciech Szymon Kowalski

niezależny analityk

- Długoterminowi inwestorzy nie powinni się bardzo obawiać. Należy przede wszystkim zachować spokój. Doświadczenie uczy, że wpływ takich konfliktów na rynki finansowe jest krótkotrwały.

Tym razem trzeba jednak pamiętać, że rynki są dość kapryśne. Zdarza się, że nawet mało istotne wydarzenie staje się pretekstem do dużych wahań. Jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie się przedłuży, to w pierwszej kolejności odczują go rynki surowcowe, a dopiero później giełdy.

Marek Zuber

ekonomista IDM

- Uważam, że konflikt na Bliskim Wschodzie nie będzie miał długoterminowego wpływu na światowe rynki finansowe. Może to zabrzmi brutalnie, ale inwestorzy są już przyzwyczajeni, że ten region nie jest ostoją spokoju.

W ostatnich miesiącach nie było doniesień o zapalnych sytuacjach na Bliskim Wschodzie. Nie oznacza to jednak, że nic się tam nie działo.

Na razie nie ma powodów do paniki. Sytuacja się zaostrzy, jeśli do konfliktu włączy się Iran, który posiada przecież broń nuklearną. Taki rozwój wydarzeń może spowodować panikę na rynkach finansowych, a w konsekwencji głębszą przecenę na giełdach.

Piotr Wiśniewski

Amerbrokers

- Informacja o konflikcie w Libanie to bardzo zła wiadomość dla rynków kapitałowych. Izrael zaatakował w Libanie organizację Hezbollach, która wspiera Syria i Iran. Zachód unika sporów z Iranem, bo to zawsze grozi wzrostem cen ropy i oznacza duże ryzyko inwestycyjne.

Inwestorzy przed podjęciem decyzji o wycofaniu się z rynku powinni poczekać na dalszy rozwój wydarzeń. Pośpiech jest złym doradcą. Jednak jeśli sytuacja szybko się nie wyjaśni, to niewykluczone, że w myśl zasady o minimalizowaniu strat w obliczu rosnącego ryzyka trzeba będzie przeczekać konflikt na bezpiecznych pozycjach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KZ

Polecane