Nie ma prostych recept

PRZEMYSŁAW SYPNIEWSKI Warszawski Instytut Pocztowy
opublikowano: 11-09-2014, 00:00

Komentarz partnera

Około 150 mln paczek dostarczyły już w tym roku firmy pocztowe w Polsce. Rynek rośnie tak szybko, że firmy, które chcą się zająć tą usługą, nie muszą konkurować — wystarczy, że postarają się pozyskiwać klientów. Zaczęto też dostrzegać, że aż 68 proc. przesyłek dostarcza się poza aglomeracjami. Niektórzy sądzili, że automatyzacja tej usługi poprzez zbudowanie sieci paczkomatów wystarczy jako przewaga konkurencyjna na przyrastającym o kilkanaście procent rocznie rynku e-handlu. Konkurencję wygra ten, kto szybciej, taniej i „od drzwi do drzwi” zapewni dostarczenie przesyłki.

Tymczasem rynek pocztowy to dziś chyba jedna z najbardziej zmieniających się dziedzin naszego życia gospodarczego. Potrzebna jest duża i sprawdzona sieć placówek i dobrze spozycjonowana usługa za niewygórowaną cenę. Wydaje się, że próbuje to wykorzystać Poczta Polska.

Kilka dni temu prywatna poczta wskazała w prasie na rolę stacjonarnej placówki, wagę kontaktu z klientem i możliwości z tym związanych. Mowa była także o wyjściu poza tradycyjny schemat odbierania paczek w punktach samoobsługowych. Zatem także firmy stawiające dotąd na osobisty odbiór w punkcie coraz cieplej myślą o bezpośrednim dotarciu do klienta, o roli placówki pocztowej i o innych możliwościach, np. sprzedaży ubezpieczeń, którą taka placówka daje. Dlaczego? Ponieważ na rynku pocztowym nie ma prostych recept, a raz obrana ścieżka nie zawsze prowadzi do sukcesu. Firmy powinny różnicować źródła przychodów, by zabezpieczyć się przed gwałtownymi zmianami w otoczeniu. Przetrwają te, które na czas będę umiały dostosować swoje działanie do rewolucji cyfrowej, która stała się rzeczywistością.

Właśnie Poczta Polska od kilku lat wdraża strategię bazująca na trzech filarach: paczkach, logistyce, usługach finansowych i cyfrowych. Rozwija wiele kanałów dostępu (placówka, urządzenie samoobsługowe, internet). Takie są dziś potrzeby rynku. Poczta zamienia zagrożenie, jakim staje się internet dla papierowych listów, w szanse na rynku e-handlu i w usługach finansowych, a także w łączeniu odchodzącego świata papieru z cyfrową rzeczywistością. Rozwijanie tych trzech dziedzin niezależnie od siebie ma mniejszy sens niż integracja korzyści, jakie klienci mogą uzyskać, gdy wszystkie te puzzle ułoży się w jeden obrazek.

W efekcie na przykład osoba handlująca w internecie ma przyjść na pocztę nie tylko z paczką, ale skorzystać z całego pakietu: ubezpieczenia, kredytu, usług cyfrowych. Z im większej liczby usług skorzysta, tym niższy koszt jednostkowy. To rozwiązanie korzystne dla wszystkich stron. Patrząc na zmiany, jakie dokonują się na rynku pocztowym, można być pewnym jednego: siła operatora tkwi w liczbie kanałów dostępu do jego usług.

Firmy pocztowe powinny różnicować źródła przychodów, by zabezpieczyć się przed gwałtownymi zmianami w otoczeniu. Przetrwają te, które na czas będę umiały dostosować swoje działanie do rewolucji cyfrowej, która stała się rzeczywistością.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PRZEMYSŁAW SYPNIEWSKI Warszawski Instytut Pocztowy

Polecane