Nie ma tłoku pod chmurami

Kamil Kosiński
07-10-2008, 00:00

Wiele luksusowych wysokościowców mieszkalnych wkrótce może się stać symbolem krachu. Ale nie wszyscy inwestorzy płaczą...

Zagwozdka deweloperów: w wieżach chcemy pracować, ale mieszkać — niekoniecznie

Wiele luksusowych wysokościowców mieszkalnych wkrótce może się stać symbolem krachu. Ale nie wszyscy inwestorzy płaczą...

"Apartamenty dla nielicznych" — zachęca strona internetowa promująca 70-metrowy warszawski punktowiec mieszkalny Prosta Tower. Dla jak bardzo nielicznych, przekona się ten, kto z pytaniem o możliwość zakupu jednego z 40 zaplanowanych tam apartamentów zwróci się do biura firmy Marvipol. Po prostu: odejdzie z kwitkiem. I bynajmniej nie dlatego, że mieszkania, których budowę niedawno rozpoczęto, klienci kupili na pniu. Bo zainteresowanie było raczej mizerne.

— Na razie wstrzymaliśmy sprzedaż mieszkań. Decyzję, co dalej, podejmiemy w listopadzie lub grudniu — informuje Michał Okoń z Marvipolu.

Jego zdaniem, w grę wchodzi wstrzymanie budowy po zakończeniu pięciu kondygnacji podziemnych garaży. Ale twierdzi, że deweloper nie bierze pod uwagę rezygnacji z mieszkalnego przeznaczenia i przemiany budynku w biurowiec. W oryginalnym projekcie miejsce na biura przewidziano tylko w dolnej części obiektu.

Orco dementuje

Coraz częściej słychać, że nierozpoczęte jeszcze, a zapowiadane wieżowce apartamentowe to byty czysto wirtualne. Ich żywot ma się skończyć na wizualizacjach i konferencjach prasowych. Marvipol nie jest bowiem jedyną firmą, która ma problemy ze sprzedażą mieszkań w wysokościowcu. Do tego, że nie ma tłoku nabywców, przyznał się już jeden z najbogatszych Polaków — Leszek Czarnecki. Jego spółka budująca wrocławski Sky Tower (220 metrów), nie dość że obniżyła ceny za metr kwadratowy mieszkania (z 14,5 tys. do 10,9 tys. zł brutto), to jeszcze zdecydowała się zamienić na powierzchnię biurową 293 z 844 planowanych lokali.

Znawcy branży twierdzą, że na penthouse’y na ostatnich kondygnacjach takich budynków chętni raczej się znajdą. Ale aby inwestycja miała sens, deweloper musi też sprzedać wiele pięter poniżej.

Zresztą i z penthouse’ami nie jest łatwo. Ich powierzchnia sprawia, że koszt zakupu nie jest łatwy do przełknięcia nawet dla najbogatszych. Od tygodni zarezerwowany, ale jednak niesprzedany, ma być m.in. 371-metrowy penthouse na ostatnim piętrze warszawskiej Złotej 44 (192 metry wysokości), którą buduje luksemburska spółka Orco Property Group, notowana na giełdach w Paryżu, Pradze, Warszawie i Budapeszcie. Ze strony internetowej projektu wynika też, że wolnych jest 16 z 24 lokali na kolejnych sześciu kondygnacjach (licząc od góry). Właścicieli znalazły trzy z zaledwie pięciu projektowanych tam apartamentów o powierzchni mniejszej niż 200 mkw.

Ceny mieszkań w Złotej 44 zaczynają się od 25 tys. zł brutto za mkw. Deweloper przekazał nam, że od rozpoczęcia sprzedaży wiosną 2007 r. znalazł nabywców na blisko połowę apartamentów. Tego samego dnia ze strony internetowej projektu wynikało jednak, że popyt jest znacznie mniejszy. Sprzedane miały być 93 spośród 251 mieszkań, czyli nie 50, ale zaledwie 37 proc. Z uwagi na wspomniany już mały popyt na największe apartamenty pod względem sprzedanej powierzchni sytuacja nie wygląda lepiej. Zresztą w związku z plotkami o nie najlepszej kondycji inwestora dwa tygodnie temu Douglas Noble, dyrektor zarządzający inwestycjami Orco w Polsce, wydał oświadczenie, w którym czytamy m.in.: "W przeciwieństwie do informacji pojawiających się w mediach, żadna z polskich inwestycji mieszkaniowych Orco nie zostanie sprzedana. W ramach nowo przyjętej strategii dywestycji firma zamierza natomiast sprzedać cześć aktywów inwestycyjnych o niewielkim znaczeniu strategicznym dla dalszej działalności spółki. W przypadku Polski plany sprzedaży ograniczają się do zaledwie kilku obiektów nieruchomości komercyjnych, zlokalizowanych w Warszawie, oraz gruntów z posiadanych banków ziemi. (…) doniesienia o rzekomej niewypłacalności lub bankructwie spółki są nieuzasadnione".

Dwóm się udało

Najbardziej zaawansowanym wysokościowcem mieszkalnym jest gdyński Sea Towers (138 metrów od ziemi) budowany przez firmę Invest Komfort. Pierwsi mieszkańcy mają otrzymać klucze w grudniu lub styczniu. W stosunku do pierwotnych planów liczba apartamentów w tej wieży zmalała z 276 do 264. Pod koniec sierpnia inwestor zmienił też cennik.

— Liczba mieszkań zmniejszyła się, gdyż kilku klientów kupiło dwa lokale i połączyło je. Zmiana cen to niewielka korekta. Ani obniżka ani podwyżka — zapewnia Mariusz Andrzejczak z firmy Invest Komfort.

Ceny mieszkań w tym obiekcie zaczynają się od 12,9 tys. zł brutto. W budynku położonym nad Zatoką Gdańską wolne jest jeszcze co czwarte mieszkanie, w tym kilka największych.

— Sprzedaż ponad 70 proc. lokali na etapie budowy to dobry wynik — komentuje Remigiusz Antczak, członek zarządu BRE Property Partner, firmy doradzającej w inwestycjach nieruchomościowych najbogatszym klientom grupy BRE.

Na tym tle fenomenalnie wręcz wygląda sytuacja w warszawskiego Platinum Towers (85 metrów). Wolne jest, co prawda, 15 penthouse’ów, ale klucze do mieszkań w dwóch bliźniaczych wieżach mają być tam wydawane dopiero pod koniec 2009 r., a już teraz sprzedanych jest 326 z 387 lokali — czyli 84 proc. Za metr kwadratowy apartamentu inwestor (to zarejestrowana na wyspie Guernsey i notowana na londyńskim AIM spółka Atlas Estates) życzy sobie średnio 20,5 tys. zł brutto.

Niewiele wiadomo o sytuacji w warszawskim JM Tower (budynek znany wcześniej jako Żelazna Tower). W biurze inwestora, którym jest firma JM Inwest, udało nam się tylko dowiedzieć, że nie zamierza on rezygnować z mieszkalnej funkcji jedenastu wysoko położonych kondygnacji liczącej 92 metry wieży biurowo-mieszkalnej.

Dlaczego akurat nadmorski wieżowiec i Platinum Towers odniosły sukces w "trudnych czasach"? W pierwszym przypadku na pewno zadecydowały niepowtarzalne widoki z okien, połączone z umiarkowanymi oczekiwaniami finansowymi dewelopera. W drugim, nabywców w pewnym stopniu mógł zachęcić oferowany przez dewelopera pakiet usług quasi-hotelowych i karta do luksusowego klubu fitness. Istotne jest to, że sprzedaż lokali w obu obiektach rozpoczęto, gdy na rynku było jeszcze niewiele tego typu ofert.

5

Tyle kondygnacji (i to podziemnych) na pewno powstanie. Przyszłość reszty jest niepewna.

10,9

tys. zł Do takiego poziomu, z 14,5 tys. zł, obniżył cenę brutto 1 mkw. lokalu deweloper budynku.

37

proc. Ze strony internetowej projektu wynika, że nabywców znalazł taki odsetek apartamentów.

75

proc. Tyle apartamentów sprzedał na etapie

budowy deweloper Sea Towers.

326

Tyle spośród 387 lokali, czyli 84 proc., sprzedał na etapie budowy Atlas Estates. To prawdziwy rekord.

Wieżowce. Dobry produkt biznesowy

Katarzyna Cyprynowska

prezes firmy Nowy Adres

Inwestorzy wieżowców dali się ponieść fali optymizmu. Tymczasem są one trudne m.in. ze względów projektowych A także kosztowne.

Na dodatek trzeba je oddawać do użytku w całości. Wieżowca nie można przecież sprzedawać "w kawałkach".

Niestety, w przypadku takich projektów panuje zasada, że im jest ich mniej na rynku — tym lepiej.

Ten warunek nie został spełniony. W tym samym czasie pojawiło się wiele zapowiedzi podobnych inwestycji. Często nie były to prawdziwe projekty architektoniczne, ale zwykłe wizualizacje. Informacja o tym, że w stolicy powstanie co najmniej kilkanaście wieżowców mieszkalnych, spowodowała jednak, że wielu nabywców powstrzymało się z decyzją o zakupie, czekając na dalszy rozwój sytuacji.

Dla takich przedsięwzięć, jak wieżowce mieszkalne, szansą jest za to klient biznesowy. Spektakularność projektu, i jego lokalizacja powodują, że za jakiś czas pojawi się wielu biznesmenów chętnych na wynajem tego typu apartamentów.

Z tego punktu widzenia to doskonały produkt biznesowy.

Kamil Kosiński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Nie ma tłoku pod chmurami