Naukowcy krytykują projekt reformy finansów publicznych, zakładający likwidację funduszy ochrony środowiska.
— To akt samobójczy, demontuje się polski system finansowania ochrony środowiska, który działa z dobrymi efektami od kilkunastu lat — alarmuje prof. Stefan Kozłowski z Polskiej Akademii Nauk. Ta diagnoza byłego ministra środowiska w rządzie Jana Olszewskiego, rozpoczęła spotkanie ekspertów, przedsiębiorców i szefów najważniejszych instytucji, zajmujących się finansowaniem ekologii.
Największe zaniepokojenie wzbudził pomysł likwidacji wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej. Premier Zyta Gilowska chce zarządzane przez nie miliardy złotych przekazać samorządom wojewódzkim. Uczestnicy konferencji zgodzili się z prognozami, że likwidacja funduszy zachwieje tempem i poziomem dostosowywania się Polski do norm środowiskowych obowiązujących w UE. A to grozi olbrzymimi karami finansowymi.
Bernadetta Czerska, wiceprezes Zarządu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej porównała polski system finansowania ekologii do „rozpędzonej machiny”. Jej zdaniem jeżeli zaczniemy go przebudowywać, i pozbawimy fundusze możliwości udzielania pożyczek, to jest bardziej niż pewne, że machina przestanie poruszać się w ogóle.