Nowe zamiast starych i elektryczne w miejsce spalinowych — polski rynek wózków widłowych ewoluuje.
W polskich magazynach przybywa wózków widłowych. I to w zawrotnym tempie.
— Nasz rynek rozwija się dynamicznie. Obecnie w Polsce planuje się sprzedaż 11 tys. nowych wózków widłowych w 2007 r. — mówi Wojciech Szmulczyński, dyrektor oddziału Warszawa w Still Polska.
Choć pewne modele zyskują uznanie odbiorców, a inne je tracą, to trudno mówić o jakichkolwiek zauważalnych długotrwałych trendach.
— Na rynku wózków widłowych panują raczej chwilowe tendencje, podyktowane ekonomią i aktualnymi potrzebami. Coraz częściej obserwuje się odchodzenie od maszyn zasilanych olejem napędowym i benzyną na rzecz napędzanych gazem — LPG lub ziemnym. Jeszcze rok temu kraj pochodzenia wózka był jednym z kluczowych elementów. Teraz staje się coraz mniej istotny, a o zakupie decyduje długość gwarancji i dostępność serwisu — tłumaczy Stefan Bieszczad, prezes firmy Suret.
Każdemu według potrzeb
Dla większości nabywców wciąż najważniejszym kryterium doboru wózka jest jego cena. Ideałem byłoby, gdyby sprzęt był równie ekonomiczny w zakupie, jak i w eksploatacji.
— Kupując wózek, warto brać pod uwagę warunki jego użytkowania, czyli koszt elektryczności, paliwa czy gazu, ale także przeglądów obowiązkowych czy napraw, a nie tylko cenę wyjściową. Często zdarza się bowiem, że koszty eksploatacji wózka mogą przekroczyć, i to znacznie, kwotę zaoszczędzoną przy zakupie — ostrzega Stefan Bieszczad.
— Najistotniejsze są łączne koszty obsługi w okresie całej zakładanej eksploatacji. Jednak liczy się też renoma dostawcy — zastrzega Wojciech Szmulczyński.
Przez lata najpopularniejsze w Polsce były wózki spalinowe. Teraz się to zmienia. W magazynach można spotkać sprzęt dokładnie dobrany do potrzeb użytkownika.
— Zakup wózka z określonym sposobem zasilania wynika przede wszystkim ze specyfiki firmy i warunków pracy. Jeśli wózek będzie jeździł w hali lub magazynie, gdzie pracują także ludzie, nie powinien być napędzany olejem napędowym czy benzyną, bo po prostu emituje trujące spaliny — wyjaśnia Stefan Bieszczad.
Na Zachód
Polski rynek wciąż boryka się z bagażem przeszłości. Na przykład dopiero teraz rozwijają się usługi finansowania zakupu wózków widłowych. Wcześniej powszechną praktyką było kupowanie wózków za gotówkę. Podobnie jest, jeśli chodzi o modele wózków.
— Przez wiele lat na polskim rynku dostępne były w zasadzie dwa rodzaje wózków. Elektryczne — polskie, i spalinowe — bułgarskie i polskie. To były bardzo zawodne i technologicznie przestarzałe maszyny. Jednak lepsze były te spalinowe. I tak wielu nabywców uważa do tej pory. To błąd. Obecnie wózki elektrycznie w niczym nie ustępują spalinowym. Jednak w Polsce sprzedaje się ich jeszcze o połowę mniej niż spalinowych. W Europie, np. w Holandii, Norwegii czy we Włoszech, proporcje są odwrotne. To jest właśnie kierunek, w którym będzie podążał nasz rynek — przewiduje Wojciech Szmulczyński.