Lokalni przedsiębiorcy prześcigają się w projektach zabudowy centrum Rzeszowa. Łącznie ich wartość sięga 800 mln zł. To nie koniec napływu funduszy.
Wiadomość o olbrzymiej dotacji dla Rzeszowa zelektryzowała wszystkich. Prawie 500 mln EUR w ciągu najbliższych 7 lat może otrzymać to miasto z programu Rozwój Polski Wschodniej.
Grzechu warte
Największe szanse na dofinansowanie mają m.in. Uniwersytet Rzeszowski (32 mln EUR na kompleks naukowo-dydaktyczny), politechnika (10 mln EUR na budowę centrum sportów wodnych) oraz władze miasta (13,7 mln EUR na stadion). Nie odpuszczają także prywatni inwestorzy, którzy zapowiadają tu realizację m.in. kilku obiektów handlowych i hoteli. Także Ryanair bierze pod uwagę to miasto, obok dwóch innych lokalizacji, jako miejsce utworzenia bazy serwisowej samolotów. Skąd ten nagły przypływ zainteresowania?
— Rzeszów długo był niedoceniany przez deweloperów zapatrzonych w główne miasta Polski. Tymczasem jest to prężny ośrodek akademicki, w którym 50 tys. osób studiuje na ośmiu uczelniach, w tym na uniwersytecie oraz politechnice. Na tej ostatniej jest jedyny w kraju wydział budowy maszyn i lotnictwa. Stąd zainteresowanie przewoźnika budową bazy. Rzeszów to także tradycyjne miejsce zakupów i spędzania wolnego czasu dla mieszkańców sąsiednich miejscowości. Nie jest prawdą, że panuje tu niski poziom życia. Stopa bezrobocia wynosi 9,1 proc. (w Warszawie 5,7 proc., we Wrocławiu — 11, w Gdańsku —11,8), a średni dochód 2,2 tys. zł jest wyższy niż na przykład w Łodzi, Lublinie czy Białymstoku. Dlatego nie dziwi mnie to zainteresowanie — tłumaczy Ewa Derlatka, analityk rynku DTZ.
Piotr Kaszyński, partner w Cushman & Wakefield (C&W), dodaje, że w mieście i okolicach znajduje się kilka dobrych zakładów produkcyjnych.
— Pracę można znaleźć w Zel-merze, Gerberze, spółce informatycznej Comp Rzeszów, w Lockheed-Martin przy produkcji części do samolotów czy firmie farmaceutycznej — wylicza przedstawiciel C&W.
Miasto ma bardzo ładny rynek z ulicami handlowymi pełnymi sklepów, kawiarni i restauracji.
— Mieszkańcy mają nawyk spędzania wolnego czasu poza domem. Wydatki na gastronomię i usługi hotelowe wzrosły o 90 proc. między 2001 a 2004 rokiem — podkreśla Ewa Derlatka.
Precyzyjny plan
Do realizacji szykowany jest projekt regionalnego centrum handlowo-rozrywkowo-hotelowego Nowe Miasto. Właścicielem terenu jest Bogdan Pawłowski, posiadający także m.in. fabrykę odzieży Conres. To nie wszystko. Ma on także kilka obiektów handlowych oraz doświadczenie niezbędne do realizacji budowy nieruchomości komercyjnych.
— Projekt centrum powstał w krakowskiej pracowni Studio Archi 5. Wybrano go w drodze konkursu — zdobył pierwszą nagrodę SARP. Władze miasta uchwaliły, dla działek należących do Conresu, precyzyjny plan zagospodarowania terenu. Obecnie trwa przygotowanie dokumentacji do pozwolenia na budowę. Chcemy, aby trafiła ona do urzędu w połowie kwietnia. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, obiekt zostanie oddany do użytku w IV kwartale 2007 r. Szacunkowa wartość inwestycji wynosi 400 mln zł. Część pieniędzy pochodzi od właściciela, część sfinansowana będzie kredytem — mówi Renata Kusznierska, dyrektor działu powierzchni handlowych DTZ.
Nowe Miasto będzie miało 80 tys. mkw. powierzchni łącznej, z czego 58 tys. przeznaczone zostanie na część handlową, 17 tys. — na rozrywkową, a 5 tys. zajmą biura.
— W części handlowej planujemy delikatesy o powierzchni 3 tys. mkw., 18 punktów gastronomicznych oraz 160 sklepów. W rozrywkowej powstanie największa w regionie wielofunkcyjna sala widowiskowa z profesjonalnym zapleczem. Umożliwi ona np. wystawienie opery, baletu, koncertu, organizowanie festiwali sztuki. W skład części rozrywkowej wejdą także: sześciosalowe kino, klub muzyczny na 1,5 tys. osób, salon gier, kręgielnia oraz klub fitness z basenem i kortami do squasha — wymienia Lucyna Śliż, starszy konsultant działu powierzchni handlowych DTZ.
W obiekcie powstanie także trzygwiazdkowy hotel z salą konferencyjną na tysiąc osób.
Czy obiekt ten ma szanse przyciągnąć najemców, w sytuacji gdy w mieście zaczyna być tłoczno?
— Pierwsi otworzymy swoje centrum. Jest to także największa projektowana inwestycja. Myślę, że będziemy oddziaływali na całe województwo podkarpackie. Już prowadzimy negocjacje z najemcami. Rzeszów jest dla detalistów łakomym kąskiem, bo dotychczas nie mieli gdzie otwierać tu swoich dużych sklepów. Spodziewam się, że pierwsze kontrakty podpiszemy w ciągu dwóch miesięcy — podsumowuje Renata Kusznierska.
Hotel Rzeszów
Na decyzję rady miasta w sprawie miejscowego planu zagospodarowania terenu czeka spółka Semako, należąca do lokalnego przedsiębiorcy Stanisława Kosonia. Chce on zrealizować nowoczesny projekt na terenie należącego do niego Hotelu Rzeszów.
— Trwa właśnie proces scalania gruntów. Właściciel zamierza zbudować na tym terenie wielofunkcyjne centrum handlowo-rozrywkowe oraz hotel z salą konferencyjną — mówi Piotr Kaszyński.
Plany zakładają, że centrum będzie miało 64 tys. mkw. powierzchni całkowitej, w tym 35 tys. handlowej. Zostanie na niej umieszczone m.in. siedmiosalowe kino oraz biuro, które znalazło już najemcę na 3 tys. mkw. W części handlowej będą działały liczące 2,2 tys. mkw. delikatesy prowadzone przez krajową spółkę.
— Projekt wart jest ponad 100 mln EUR — dodaje Piotr Kaszyński.
Analitycy rynku twierdzą, że w województwie podkarpackim sukces odnieść może obecnie jedno regionalne centrum handlowe. Tymczasem to już kolejny przedstawiany projekt.
— Nie obawiamy się konkurencji. Rozmawialiśmy z 300 spółkami handlu detalicznego, w tym z wieloma lokalnymi. Większość z nich deklaruje, że przystąpi do wiążących negocjacji w chwili uzyskania przez inwestora pozwolenia na budowę — mówi przedstawiciel C&W.
Parking przy bazylice
Rywalizacja między inwestorami z Rzeszowa to nie wszystko. Zainteresowanie budową dużego centrum handlowego Focus Park wyraziła także angielska spółka deweloperska Parkridge CE Retail. Chciała ona kupić parking znajdujący się w centrum miasta, przy bazylice.
— Spotkaliśmy się z władzami miasta i przedstawiliśmy im nasz projekt. Jednak odpowiedziały nam one, że nie chcą tej inwestycji. W związku z tym sprawa naszego zaangażowania ucichła. Nie oznacza to jednak, że w sprzyjających okolicznościach nie wrócimy do tego pomysłu — podkreśla Magdalena Książek, wiceprezes Parkridge CE Retail.