Do szczytu UE w Brukseli Polska wykorzysta każdą okazję, by rozmawiać o problemach związanych z nową perspektywą finansową UE.
Dla polskich dyplomatów najbliższy tydzień zapowiada się niezwykle pracowicie. Do Rady Europejskiej, czyli spotkania szefów państw w Brukseli 16 i 17 grudnia, muszą uruchomić wszelkie kontakty, by w projekcie dokumentu na temat priorytetów budżetu UE na lata 2007-13 przywrócić korzystny dla Polski zapis. Według Jana Truszczyńskiego, wiceministra spraw zagranicznych, w tych zabiegach powinniśmy jednak unikać piętnowania Madrytu, który był spiritus movens usunięcia ze wspomnianego dokumentu sformułowań o potrzebie „dojścia nowych państw członkowskich do średniej unijnej” oraz obowiązku zachowania „solidarności w dzieleniu funduszy spójności”. Te zapisy tylko z pozoru brzmią dość enigmatycznie. W rzeczywistości jednak często przesądzają o zasadach rozdziału funduszy. Hiszpanie, mimo że byli głównym inicjatorem nawiązania współpracy między 13 krajami — beneficjentami funduszy unijnych (10 nowych krajów UE oraz Hiszpania, Grecja, Portugalia), określonymi mianem „przyjaciół polityki spójności”, to spójność tę pojmują zgodnie z własnym interesem.
— Musimy intensywnie zabiegać o przywrócenie brzmienia dokumentu, który ma być przyjęty podczas obrad rady. Nie możemy tego bagatelizować, gdyż takie teksty traktowane są jako przyczółki czy barykady, za którymi kryją się poszczególne kraje, dążące z kolei do kompromisu maksymalnie zbieżnego ze swoimi interesami — mówi Jan Truszczyński.
Rozmowy na temat nowej perspektywy finansowej UE zdominują także dzisiejszą wizytę premiera Marka Belki w Finlandii oraz wtorkowe polsko-hiszpańskie konsultacje międzyrządowe w Warszawie.