Nie potrzebujemy swojego Greenspana

Lesław Kretowicz
opublikowano: 2002-04-08 00:00

W dzisiejszym numerze „PB” ekonomiści zastanawiają się, czy w Polsce jest osoba, której słowa mogłyby zawirować gospodarką, czy mamy osobowość z autorytetem na miarę szefa banku centralnego USA (Fed) — Alana Greenspana. Abstrahując od wyniku sondażu, rodzi się pytanie, czy w ogóle taka osoba jest nam potrzebna?

Obecny szef Fed na swoją pozycję pracował dłużej, niż istnieje wolny rynek w Polsce. Najpierw zdobywał doświadczenie w warunkach gospodarki rynkowej, dopiero później, na uwieńczenie kariery, został pierwszym ekonomistą największej gospodarki świata. W naszych warunkach nie ma osoby, mogącej pochwalić się takim doświadczeniem. Z tego powodu nawet najwybitniejsza jednostka nie znajdzie miejsca na rodzimym rynku. Zawsze znajdą się sceptycy, podnoszący argument o znikomym doświadczeniu i braku naocznych efektów dotychczasowej pracy kandydata.

Problemem jest też mentalność polskiego społeczeństwa, szczególnie tzw. klasy politycznej. Polacy nie są w stanie podporządkować się nikomu, nie uznają jednego autorytetu. Zawsze znajdzie się ktoś, kto za wszelką cenę będzie niszczył wybitną jednostkę. Alan Greenspan swój wizerunek zawdzięcza także temu, że jest całkowicie niezależny. Na dowód tego wynagrodzenie z Fed przekazuje na cele dobroczynne, pracując praktycznie społecznie. U nas taki gest byłby odebrany z uśmiechem i złośliwymi komentarzami — już się dorobił i nie musi zarabiać. W Polsce tylko ryba nie bierze.

Najważniejsze, że w 2004 r. znajdziemy się w Unii Europejskiej, później w Unii Monetarnej. Jaka miałaby być więc rola polskiego Greenspana, gdy najważniejsze decyzje podejmowane są w Europejskim Banku Centralnym? Przecież banki krajów zrzeszonych w EMU są tylko wykonawcami i pełnią de facto niewielką rolę w kształtowaniu polityki monetarnej własnego państwa.

Tak naprawdę autorytet na miarę Alana Greenspana jest potrzebny zjednoczonej Europie, jeśli ta ma zamiar poważnie konkurować z gospodarką amerykańską. Niestety, gdyby rozszerzyć krąg poszukiwań z naszej sondy także na resztę świata, odpowiedz będzie wciąż ta sama — Greenspan jest tylko jeden!