Nie samochód, lecz asystent

Autonomia zmieni rynek motoryzacyjny, usługi finansowe i postrzeganie mobilności.

Elon Musk, założyciel firm PayPal, SpaceX i Tesla, twierdzi, że za kilka lat prowadzenie samochodu przez człowieka będzie zabronione, a kontrolę na drogach przejmą pojazdy autonomiczne, czyli samojeżdżące. Jednocześnie jest zdania, że rozwój sztucznej inteligencji jest „fundamentalnym zagrożeniem dla naszej cywilizacji”.

Elon Musk
Zobacz więcej

Elon Musk

Bloomberg

Dwa w jednym

Tymczasem wiele wskazuje na to, że autonomiczna motoryzacja i sztuczna inteligencja idą pod rękę. I to coraz szybciej i w tym samym kierunku. W drodze ku w pełni zautomatyzowanych funkcji jazdy i ku wizji autonomicznej jazdy samochody przyszłości (wcale niedalekiej) będą oferowały jeszcze więcej. Do stale rozwijającej się „inteligencji pojazdu” dołącza „inteligencja interakcji”.

— Samochód będzie miał zupełnie nowe cechy: zdolność wczuwania się w nastroje pasażerów. Inteligentne systemy i rozwiązania techniczne uczynią z samochodu myślącego i empatycznego towarzysza, sięgającego daleko poza jego pierwotne zadania. Zalety samochodów automatycznych, a w dalszej perspektywie autonomicznych są jasno zdefiniowane. Korzyści zyskają nie tylko indywidualni użytkownicy, ale również przedsiębiorstwa dysponujące flotami samochodowymi. Inteligentne systemy Audi jako składnik koncepcji Audi AI [artificial intelligence, czyli sztuczna inteligencja — red.] skupiają się na oszczędności czasu, podniesieniu bezpieczeństwa i wydajności pojazdu oraz na daleko idącej indywidualizacji — opowiada Leszek Kempiński z polskiego oddziału Audi.

Poza kontrolą?

Wiele wskazuje na to, że zmiany, jakie czekają rynek motoryzacyjny i użytkowników aut, będą podobne do tych, które dotknęły rynek telekomunikacyjny na przełomie XX i XXI w. Telefony najpierw zostały uwolnione od kabli, by potem przeistoczyć się w smartfony, czyli urządzenia, które możliwościami daleko wykraczają poza komunikację głosową. Jak to będzie w motoryzacji?

Prawdopodobnie osoba prowadząca auto stopniowo będzie mogła puścić kierownicę i w nowatorski sposób nawiązać kontakt z samochodem. Równocześnie zaś następuje postęp w integracji pojazdu z innymi środkami komunikacji. Korzystając z nich, można pracować bezpośrednio w aucie, biorąc np. udział w wideokonferencji. Autonomiczny samochód bez kierowcy wjedzie na piętrowy parking z rozbudowaną ofertą serwisową, np. myjnią, stacją benzynową, a w przypadku samochodu napędzanego elektrycznie — na stację ładowania.

— W ramach projektu „25. godzina” Audi umożliwi klientom samodzielne zarządzanie czasem, który dotychczas poświęcali na prowadzenie auta. W tym celu zmienia się wnętrze samochodu. Wspólnie z Instytutem Gospodarki Pracy i Organizacji Towarzystwa Fraunhofera Audi bada, jak sygnały cyfrowe, oświetlenie i bodźce dźwiękowe oddziałują w samochodzie na ludzki organizm, np. na stres lub koncentrację — opowiada Leszek Kempiński.

Nie tylko integracja

Bezpieczeństwo to jedno z haseł, które napędzają rozwój autonomicznej motoryzacji. Przywołany wyżej Elon Musk właśnie zwiększeniem bezpieczeństwa tłumaczy konieczność wprowadzenia po upowszechnieniu się autonomicznych aut zakazu ich prowadzenia przez ludzi. Błędy popełniane podczas jazdy są dzisiaj przyczyną nawet 90 proc. wypadków drogowych. Samochody autonomiczne mają pozwolić już w zarodku likwidować sytuacje, w których mogłoby dojść do niebezpiecznych zdarzeń.

— Skomunikowane na najwyższym poziomie i autonomicznie jeżdżące samochody wydajniej też wykorzystują przestrzeń i energię, co przynosi korzyści ekologiczne i ekonomiczne. Na przykład dzięki rozwiązaniom typu car-to-x, czyli inteligentnemu skomunikowaniu z innymi uczestnikami ruchu drogowego i z infrastrukturą, samochód będzie unikał korków i obliczał optymalne trasy alternatywne — wyjaśnia Leszek Kempiński. Dodaje, że dzięki systemom Audi AI samochód będzie poznawał swoich użytkowników i ich nawyki.

Człowiek i maszyna będą się komunikowali, co zrodzi zaufanie i ułatwi np. bardziej elastyczne planowanie dnia. Tak zwany Audi Fit Driver będzie pilnował stanu zdrowia kierowcy, a osobisty inteligentny asystent (PIA) rozpozna kierowcę i dzięki odpowiednim algorytmom sam i na różnych poziomach wejdzie w nim w interakcję.

Flotowa odmiana

Rozwój sztucznej samochodowej inteligencji i ekspansja autonomii muszą wpłynąć na rynek flotowy. Samochody z urządzeń do przemieszczania się wyewoluują w mobilnych „asystentów”.

— Zakładając, że autonomiczne auta staną się pełnoprawnymi członkami motoryzacyjnej rzeczywistości, można założyć, iż wpłyną na postrzeganie mobilności przez użytkowników prywatnych i firmy. Gdy autonomiczne samochody osiągną stan powszechności i niezawodności porównywalny np. z pociągami i samolotami, zmieni się ich rola w komunikacji. Samojezdne auta pozwolą na zdalną pracę lub relaks, zapewniając prywatność, niedostępną w publicznych środkach transportu. Można zakładać, że nastąpi rozdzielenie funkcji pojazdów — prowadzone samodzielnie stanowiłyby hobby, a autonomiczne — środek codziennego transportu — uważa Michał Chudzik, dyrektor departamentu sprzedaży i marketingu w Alphabet Polska Fleet Management. Taka zautomatyzowana rzeczywistość przełoży się też na postrzeganie aut służbowych. Bardziej niż kiedykolwiek będą pełniły rolę serwisu czy usługi transportowej niż przedmiotu, który się posiada.

— Wiązało się to będzie także z ewolucją usług firm zarządzających flotami, tzw. Car Fleet Management, które koncentrowałyby się bardziej na dostarczaniu mobilności niż na dostarczaniu aut jako takich do flot swoich klientów. Można zakładać, że wzrosłaby powszechność koncepcji carsharingu, ponieważ mniejsza liczba efektywnie wykorzystywanych pojazdów byłaby w stanie zapewnić mobilność większej liczbie użytkowników — mówi Michał Chudzik.

Minimalizacja kosztów

Gdy autonomiczne auta staną się środkami transportu, które nie popełniają błędów, to całkowite koszty ich użytkowania nie obejmowałyby już mandatów za zbyt szybką lub nieprawidłową jazdę, zmniejszyłyby się koszty ubezpieczenia i serwisu ze względu na brak stłuczek i szkód parkingowych.

— Samojezdne samochody zapewnią mobilność osobom, które dzisiaj nie korzystaja z aut, bo np. nie mają prawa jazdy, są niepełnosprawne, bardzo młode lub w sędziwym wieku — opowiada Michał Chudzik. Samodzielnie jeżdżące pojazdy zmienią kształt nie tylko flot osobowych, ale głównie dostawczych i ciężarowych.

— Wykorzystanie autonomicznej technologii pozwoli na redukcję kosztów transportu, m.in. wynagrodzeń kierowców, paliwa, wypadków. Możliwa będzie optymalizacja czasu pracy, ponieważ ciężarówka bez kierowcy nie musi się zatrzymywać na obowiązkowe przerwy, co znacznie usprawni dystrybucję towarów — dodaje Michał Chudzik. Korzyści z motoryzacyjnej autonomii jest sporo. Ale są i zagrożenia. Dotyczą przede wszystkim niekontrolowanego rozwoju sztucznej inteligencji. Na razie jednak motoświat jest skupiony na jej zaletach bardziej niż na wadach. &

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MARCIN BOŁTRYK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Nie samochód, lecz asystent