Nie skreślajmy jeszcze Agory

Piotr Wiśniewski
opublikowano: 2006-04-18 00:00

Od tegorocznego szczytu 73,3 zł notowania Agory spadły już blisko 40 proc., a rynek jej akcji wciąż wygląda słabo. Trudno się dziwić graczom pozbywającym się tych papierów: dziennik „Nowy Dzień” poniósł porażkę, zarząd spółki konsekwentnie sprzedaje akcje, a przed wydawcą staje wyzwanie długotrwałej walki z wchodzącym dziś na rynek springerowskim „Dziennikiem”, konkurentem flagowej „Gazety Wyborczej”. Z drugiej strony warto pamiętać, że Agora jest grupą medialną z dużym potencjałem w wielu segmentach rynku reklamowego. Pytanie więc brzmi, przy jakim kursie i kiedy akcje spółki znów staną się atrakcyjną inwestycją?

Prewencyjne obniżenie ceny „Gazety Wyborczej” do 1,5 zł, spowodowane strachem przed utratą pozycji na rzecz nowego „Dziennika, spowoduje zmniejszenie wpływów ze sprzedaży. Prawdziwe rezultaty wejścia na rynek gazety Axela Springera można będzie ocenić dopiero po majowych i czerwcowych wynikach sprzedaży. W pierwszych dniach klienci zapewne kupią ją po prostu z ciekawości, chwilowo podbijając sprzedaż. Agora może jednak obawiać się obniżenia udziału w rynku reklamy w przyszłości, gdyby „Dziennik” odebrał część czytelników „Gazecie Wyborczej”.

Fiasko „Nowego Dnia” wpłynęło na fatalne wyniki w czwartym kwartale 2005 r. Jedyną, i to tylko uboczną korzyścią z tego projektu, było wyeliminowanie potencjalnego konkurenta „Wyborczej”. Po zejściu z rynku „Dnia” Michał Sołowow zrezygnował z planów wprowadzenia ogólnopolskiej wersji „Życia Warszawy”. Najgorsze są jednak nie wysokie koszty nieudanego projektu, ani pojawienie się silnej konkurencji ze strony Springera, ale to, że Agora nie ma dobrego pomysłu na przyszłość. Na razie celem strategicznym jest obrona pozycji „Gazety Wyborczej”. Zapowiadane wejście spółki na rynki zachodnie jest odbierane jako ryzykowne, a plany rozwoju telewizji internetowej to daleka i niepewna przyszłość, szczególnie w naszym kraju (w przeciwieństwie np. do Francji).

Trudno się jednak nie zgodzić, że Agora ma duży potencjał. Wystarczy wspomnieć segmenty reklamy zewnętrznej (spółka AMS to silny punkt grupy) i rozgłośni radiowych oraz perspektywiczny portal Gazeta.pl. Udany jest zgodny z trendami światowymi pomysł z dołączaniem rozmaitych kolekcji książek do gazety. Być może spółka powinna zdecydować się także na wejście w najbardziej atrakcyjny segment rynku reklamowego, czyli telewizję? Nie będzie to łatwe, a na kolejną porażkę Agora nie może sobie pozwolić. A telewizja kusi: według prognoz rynek reklamowy powiększy się w tym roku o 10 proc. (wobec 13,5 proc. w roku ubiegłym), a najszybciej rozwijającym się segmentem ma być właśnie reklama telewizyjna.

Tak czy inaczej, w dłuższej perspektywie rynek może oczekiwać od Agory bardziej odważnych kroków niż tylko obrony pozycji „Gazety Wyborczej”. Niewykluczony jest wykup własnych akcji i dywidenda, ale to może nie wystarczyć do trwałej poprawy notowań. Wydaje się, że inwestorzy liczą na bardziej radykalne zmiany w spółce.