Wysokie ceny surowców oraz prognozy analityków przewidujących dalszy wzrost notowań na giełdach sprawiają, że podczas branżowych rozmów coraz częściej pada słowo substytucja. Słowo to jest szczególnie obecne w przypadku analizy rynku miedzi. Trwają rozważania, czy metal ten można zastąpić, jak długo może trwać proces zamiany i przy jakiej cenie będzie warto to zrobić?
Warto zauważyć, że rynek miedzi różni się od innych rynków surowcowych, a szczególnie od towarów rolniczych czy energetycznych. Przy rosnących cenach benzyny lub zboża konsumenci zaczynają ograniczać swoje wydatki i poszukują tańszej alternatywy dla domowego budżetu. Przyczyniają się w ten sposób do ograniczenia popytu na te surowce. Na rynku miedzi zależność nie jest już taka prosta. Miedź najczęściej nie jest produktem finalnym. Jest wykorzystywana w szeregu wyrobów, ale jej udział w wartości gotowego produktu jest niewielki. W tym przypadku to nie konsument decyduje o popycie, lecz przedsiębiorstwo — producent pralek, komputerów czy samochodów, który musi rywalizować na rynku z innymi dostawcami. W tej sytuacji podjęcie decyzji o zastosowaniu innego surowca do produkcji nie jest już takie łatwe.
Relacje biznesowe i standardy produkcji wypracowywane są pomiędzy dostawcami a przetwórcami miedzi rafinowanej przez lata. Podjęcie decyzji o zmianie surowca jest ruchem strategicznym, do którego trzeba się dobrze przygotować. Należy pomyśleć o zaprojektowaniu i modyfikacji linii produkcyjnej i uzyskaniu właściwości surowca odpowiadającej producentom urządzeń finalnych. Jeśli dzięki takiej inwestycji można zaproponować tańszy produkt w stosunku do konkurencji, to bardzo dobrze. Trzeba jednak uważać na niespodzianki. Przykładowo tańsze kable aluminiowe lub aluminiowo-miedziowe w porównaniu z przewodami z czystej miedzi wymagają użycia większej izolacji i ochrony oraz bardziej skomplikowanego procesu produkcji. Może się więc okazać, że w ostatecznym rozrachunku zmiana dostawcy nie przyniesie przetwórcy zaplanowanych oszczędności.
Przetwórcy zaczynają myśleć o substytucji nie dlatego, że miedź jest droga, ale dlatego, że jej koszt jest wysoki w stosunku do innych surowców. Wskaźnik cen miedź/aluminium kształtuje się obecnie na poziomie 4, znacznie wyżej niż w ostatnim 10-leciu, kiedy średnio wynosił 2. Substytucja na rynku może zagościć na dobre wtedy, gdy producenci uwierzą, że taka proporcja cen utrzyma się przez dłuższy czas, a nie jest tylko sytuacją krótkotrwałą. Sektorem, który uwierzył w długotrwałą przewagę innych surowców nad miedzią, jest hydraulika, gdzie rury miedziane zastępowane są przez produkty z PCV i stali nierdzewnej.
Zastępowanie droższych surowców tańszymi substytutami jest rzeczą naturalną. Czy to jednak oznacza, że droga miedź jest metalem zagrożonym? Nie sądzę. Obecny geopolityczny trend kieruje zanieczyszczony świat do przystani zwanej "zielona energia". W takiej sytuacji przed doskonale przewodzącą energię miedzią mogą otworzyć się nowe horyzonty.