Nie tylko akcje schodzą na pniu

Emil Szweda
opublikowano: 2013-12-09 00:00

Za wydarzenie tygodnia na rynku obligacji można uznać rezygnację Jana Kuźmy ze stanowiska szefa Domu Maklerskiego Banku Polskiej Spółdzielczości.

Jan Kuźma, wcześniej wieloletni dyrektor Pekao i PKO BP (po jego przejściu do PKO BP bank został agentem emisji detalicznych obligacji skarbowych, czym wcześniej zajmował się Pekao), to postać dla rynku ważna, a dla DM BPS w szczególności, bo w 2008 r. tę instytucję zakładał. DM BPS długo był liderem Catalyst — wprowadzał tu obligacje spółdzielcze i korporacyjne (np. Jedynka, Voxel), w ostatnim czasie był jednak wyraźnie mniej aktywny. Pewnym cieniem na działalności biura kładzie się udział w emisjach obligacji Ganta, które obficie trafiły do portfeli banków spółdzielczych. DM BPS organizował też emisje Trust (wskaźnik szybkiej płynności na tragicznie niskim poziomie, deweloper już dwukrotnie opóźniał wypłatę odsetek, a w grudniu ma wykupić jedną z serii) czy Włodarzewskiej, które także znajdują się w portfelach banków spółdzielczych, a które trudno nazwać za obarczone niskim ryzykiem. Czy rezygnacja Jana Kuźmy ma coś wspólnego z oczekiwaniem na upadłość Ganta i niepewnymi losami innych deweloperów, których organizację organizował DM BPS? Nigdy się tego nie dowiemy, ale trudno też tych wydarzeń nie wiązać.

Jeśli chodzi o wydarzenia bardziej rynkowe, to trzeba wymienić publiczną emisję Kruka. Windykator oferował inwestorom obligacje warte 15 mln zł, a zapisy sięgnęły ponad 45 mln zł. Redukcja na poziomie 66,3 proc. może zostać nazwana sukcesem, ale szczerze mówiąc, jest to minimum, na które można było liczyć, znając estymę, jaką cieszą się papiery Kruka na Catalyst. Warto jednak zwrócić uwagę na wartość średniego zapisu — ponad 125 tys. zł. W emisji brali więc udział duzi inwestorzy, być może także instytucje. Z naszych informacji wynika ponadto, że organizowane w końcówce roku emisje prywatne innych emitentów także cieszą się bardzo dużą popularnością (ta uwaga dotyczy emisji o wartości co najmniej kilkudziesięciu milionów). Rynek jest wciąż głodny papierów emitentów o mocnym standingu finansowym, powoli natomiast zaczyna mieć dość typowych high yield, a raczej ryzyka, które wiąże się z obejmowaniem tego typu papierów.

Przez tydzień wartość indeksu mBank PCBI wzrosła o 0,18 proc., a przez ostatnich 30 dni o 0,27 proc. — widać zatem, że ostatni tydzień przyniósł wyraźnie szybszy wzrost cen na Catalyst, szczególnie widoczny w przypadku papierów Orlenu, których cena chwilowo osiągnęła nawet poziom 100,9 proc. (jeszcze w październiku było to 100,3-100,5 proc., tydzień temu poniżej 100,7 proc.). Sądzę, że ten wzrost należy wiązać z bliskim już debiutem listopadowych serii Orlenu na Catalyst (emitowano je z niższą marżą). Jednocześnie uwagę zwraca spadek cen obligacji GNB — serię GNB0218 z marżą 3,75 pkt proc. można kupić za 100,8 proc., a przecież w prowadzonej właśnie emisji bank oferuje marżę o 100 pkt bazowych niższą. Zakup obligacji GNB na Catalyst jest zatem znacznie lepszą inwestycją, a mimo to papiery tanieją, i to od dłuższego czasu.